Petarda
Prosto spod ostrzału trafila do fundacji Ja pacze sercem
Już nieco odpoczęła, już młodość w niej odżyła. Dostała wybuchowe imię, bo w istocie to mały zgrabny żywiołek buzujący energią. Zapomina o wojnie, teraz jest beztroską sportsmenką, uprawia biegi z przeszkodami i wyczynowe gonitwy za dzyndzelkiem. Na końcu wędki umieszczamy dzwonek lub grzechotkę, bo oczu Petarda nie ma, widzi uszami i łapkami. Uszy od ciągłego ustawiania radarów wydłużyły się i wyczuliły jak u nietoperza, dzięki czemu kotka wygląda absolutnie słodko. Jest towarzyska, ciekawska i rozmowna. Odpoczywa w miękkim przytuleniu, obdarzając opiekuna czułymi pocałunkami, a łapką prosi o pieszczoty. Bardzo potrzebuje przedstawicieli homo sapiens, wszak plusz koło uszu sam się nie wymizia, a i mięsko nie kiełkuje w miseczkach samoistnie ;) Mięsko jest ważne - jak się chce szaleć, trzeba dorzucać do pieca, dlatego Petarda pamięta o regularnym odżywianiu. Bardzo dobrze pamięta, o to nie musicie się martwić.
Nie wiemy jak straciła oczy, zapewne podczas kociego kataru przebytego w dzieciństwie. Ma też jeden mały problem zdrowotny. Jak by to ująć… Niezupełnie trafia kupą do kuwety. Na skutek lekkiego uszkodzenia nerwów nie zawsze czuje, że nadszedł czas…hm… Powrotu karmy. Bywa zaskoczona, zwłaszcza podczas zabaw z kociakami. Łatwo się emocjonuje i choć kocha towarzystwo, w trakcie harców potrafi się nagle wystraszyć kolegi. Także, wskazane raczej starsze i spokojniejsze „rodzeństwo”.
Niewiele wiemy o jej przeszłości, grunt, że teraz kocha ludzi, jest radosna i naprawdę potrafi się odpalić!
Petarda urodziła się w sierpniu 2024r. Jest zdrowa, zaszczepiona, odrobaczona i zachipowana, testy FIV/FeLV ma ujemne.
*Nasza miłość do ślepaczków nie zna granic, dlatego prowadzimy adopcje w Polsce i poza naszym krajem.
☎️ 500 383 928
📧 japaczesercem@gmail.com





























