Wizyt
Dzisiaj: 44Wszyscy: 443235

Bernard

Do adopcji » Bernard

Człowiek dla Bernarda jest najważniejszy ze wszystkiego na świecie! Dlatego też nie odstępuje swoich opiekunów nawet na krok  Najchętniej chodziłby z nimi do pracy. A właściwie do prac – i z jednym, i z drugim jednocześnie  W ogóle Bernard jest kotem niezwykłym, bo potrafi z człowiekiem nawiązać szczególny kontakt. I to dzięki swoim nietypowym zdolnościom żyje!!! Bo wszystko wskazuje na to, że Bernard przeżył bardzo poważny wypadek samochodowy  n Ale zamiast uciec, schować się w ciemny kąt i tam umrzeć po cichutku – jak zwykle robią cierpiące zwierzęta – on postanowił szukać ratunku u ludzi. I udało mu się!!! Z wielkim wysiłkiem znalazł człowieka, dał mu do zrozumienia, że potrzebuje jego pomocy i teraz żyje !!! – historia jak z filmu. Trafił najpierw do lecznicy, a po stwierdzeniu, że prawdopodobnie nie widzi dobrze – do nas. Na podstawie wyników badań, weterynarze domyślają się, że Bernard został uderzony w bok. Uderzenie było tak mocne, że kot stracił wzrok w prawym oku, nie czuje prawej strony ciała, a także nie działa jedna półkula jego mózgu. Przez brak czucia w części ciała, Bernard jest niezdarny. Objawia się to tym, że często spada z kanapy i z blatów lub do nich nie doskakuje i strąca rzeczy ze stołu. Ale nie poddaje i w końcu za którymś razem osiąga cel!!!  I to na tyle skutecznie, że na przykład podczas robienia jedzenia jest zawsze w centrum wydarzeń, czyli w misce z sałatą, w sosie, w maśle. Jedyne wyjście, to odizolować w innym pomieszczeniu, jeśli jest się samemu, albo zagłaskać, jeśli jest ktoś do pomocy  Mimo swojej niepełnosprawności, Bernard czerpie z życia pełnymi łapami  Potrafi się nim cieszyć. Nawet jeśli wymaga to więcej wysiłku, niż w przypadku zdrowego kota. Uwielbia jeść i bawić się kocimi zabawkami. Lubi się wylegiwać. Jednak jest coś bez czego nie może żyć – to mizianie, miętolenie, wtulanie, barankowanie, ugniatanie swojego człowieka    Podejrzewamy, że pierwsza myśl Bernarda po wypadku brzmiała: „Umierać? Nigdy w życiu! Jeszcze tyle głaskania przede mną.” To jest jego sens życia: siedzieć na kolanach swojego człowieka i pilnować go swoim jednym widzącym okiem. Taki z niego kot - wierny jak pies   

Znalezienie domu dla Bernarda nie będzie łatwe, bo kto zechce wziąć niepełnosprawnego kota. Rozumiemy to, a i Bernard patrzy na nas swoim rozumiejącym wzrokiem, jak gdyby znał nas lepiej, niż nam się zdaje. On wie, że tysiąc ludzi przejdzie obok obojętnie, ale zatrzyma się jeden, właśnie ten jedyny, tak jak wtedy po wypadku! Bernard ma ok 6 lat. Testy FIV/FELV ujemne, kastrowany. Ze względu na swoje bezpieczeństwo potrzebuje domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Najlepiej, żeby był to dom bez innych kotów, bo potrzebuje kolan na wyłączność, tylko dla siebie.
Jesteś tą jedną, wyjątkową osobą wśród tysiąca obojętnych?

500 383 928 
japaczesercem@gmail.com