Wizyt
Dzisiaj: 333Wszyscy: 318152

Do adopcji

  • atena-i-fineasz.jpg

    Atena i Fineasz

    Piękne, rude koty – mama i syn, bezpieczne, zadbane.  Ale jest tak tylko dzięki niezwykłej osobie, która dostrzegła kocią rodzinę – wychudzoną, wyniszczoną matkę i trójkę kociąt z zaklejonymi, ropiejącymi oczami. Wypatrzyła je będąc na wakacjach w Grecji – serce dobrych ludzi jest otwarte nawet tam, gdzie mogliby robić nic, odpoczywać, opalać się i zaślepieni prażącym słońcem nie widzieć zła. Ale Ona je dostrzegła, poprosiła o pomoc i schronienie dla kociej rodziny, postarała się o szczepienie i paszport dla nich i wróciła po nie. Uratowała życie czterem bezbronnym istotom.

  • bantik.jpg

    Bantik

    Młody (ok 6 miesięcy) przystojniak (jak z obrazka), brunet z wąsem (ach, ten wąsik!). Jego mruczenie do ucha można słuchać całą noc, a spać z nim nawet dłużej (średnio 14 godzin na dobę). Zawsze skory do zabawy (jak każdy facet – piłka i wędka).  Towarzyski i otwarty na nowe znajomości. Śmiały i rezolutny. A co najważniejsze - nie patrzy na powierzchowność, ale sercem prosto w serce. A to dlatego, że Bantik nic nie widzi. Teraz jest pięknym młodym kocurem, ale kiedy trafił do fundacji Ja Pacze Sercem, był wypłowiałą kupką nieszczęścia z poklejonym futerkiem

  • bukowski.jpg

    Bukowski

    Jest! Wylądował! Pan Bukowski w całej okazałości! Po długiej podróży między wymiarami mały przybysz z zupełnie innego świata jest już z nami. Bo Bukowski znał do tej pory zupełnie inny świat. Najpierw ulicę, głód i chorobę. Został znaleziony, kiedy już się nie ruszał, umierał skrajnie wycieńczony kocim katarem. Już, już jedną łapką był w innym wymiarze, tam, gdzie koty nigdy nie są głodne i zawsze są zdrowe. Na szczęście ktoś się pochylił nad tą kupką nieszczęścia, zobaczył, że jeszcze oddycha i zaniósł do schroniska.

  • dettlaff[1].jpg

    Dettlaff

    Małe, słabe, obolałe ciało, w zupełnych ciemnościach. Wokół dziwne odgłosy i zapachy. Czasem jest ciepło, a czasem zimno. Za to cały czas głód. Prawdziwy koszmar na jawie, prawda? A tak właśnie wyglądało życie maleńkiego kociaka, który nie dość, że nie miał domu ani opieki swojej kociej matki, to jeszcze stracił wzrok z powodu kociego kataru. Taki świat potrafi przerazić, nic więc dziwnego, że maleństwo strasznie płakało. I taki - płaczący w ciemności – został znaleziony.

  • dudus.jpg

    Duduś

    Duduś był kocim dzieckiem, kiedy spadł z dużej wysokości. Spadł i leżał bezradny. Nieporadnego kociaka ktoś zaniósł do schroniska. Tam Duduś leżał dalej. Leżał w klatce na podkładzie i rozdzierająco płakał. Nic dziwnego – nagle nie mógł się ruszać i nic nie widział. Tyle było wiadomo o jego stanie. I tak trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. Tu wzięliśmy go w obroty: wizyty u weterynarza, badania, leki. Nie było wiadomo, czy Duduś będzie żył. Ale na szczęście starania lekarzy, naszych wolontariuszy, a także mnóstwa dobrych ludzi, którzy wzięli udział w zbiórce pieniędzy na jego leczenie  – wszystko to opłaciło się. Okazało się, że w wyniku wypadku maleństwo doznało wylewu krwi do mózgu. Jednak po wdrożeniu leczenia, Duduś szybko zaczął samodzielnie wstawać i chodzić. 

  • dyzio[10].jpg

    Dyzio

    Dyzio jest dziki, ale Dyzio wcale nie jest zły. Dyzio po prostu urodził się na złomowisku. A tam nie było nikogo, kto by Dyzia nauczył, co to głaskanie i przytulanie. Dyzio nauczył się za to, co to głód, strach i choroba - z niedożywienia złapał koci katar.  Dlatego Dyzio na początku strasznie bał się człowieka. Tak strasznie, że uciekał, co sił w chudych łapkach przed ludzką ręką.  Tak więc pierwszą noc w normalnym domu spędził ukryty pod łóżkiem. Drugą już na przygotowanym dla niego posłaniu, ale na początku próbował spać na siedząco, bo bał się położyć. Trzeciego dnia nastąpił przełom i z małego dzika, Dyzio zmienił się wreszcie w kota. Co prawda trzeba było go złapać i przytrzymać, ale już po chwili zaczął głośno mruczeć.  Jest jeszcze nieśmiały w stosunku do ludzi, ale trudno mu się przecież dziwić. Robi jednak postępy i możemy zapewnić, że będzie z niego kot, a nie dzik. Oczy ma już zdrowe, zaczął bawić się jak normalne kocie dziecko zabawkami. Z dzika zostało mu tylko to, że je jak dziki.

  • grzdylek.jpg

    Grzdylek

    Mały Grzdylek  bardzo potrzebuje kochającego domu!!! Uratowała go i wyleczyła wspaniała, wrażliwa osoba  Teraz jednak musi znaleźć małemu kochającego opiekuna, naprawdę pilnie! Grzdyl jest tak czarujący, że mamy nadzieję iż prędko kogoś w sobie rozkocha!!!

  • lisek.jpg

    Lisek

    Lisek (vel. Wasilij) przyjechał z Ukrainy z terenu objętego wojną. Ma za sobą nie wiadomo już ile lat głodu, samotności i strachu. Jednak wśród tej nędzy i ciągłego zagrożenia życia są ludzie, którzy sami nie mając nic, ratują bezdomne stworzenia. Oni są ucieleśnieniem odwagi i skromności. I to na takich właśnie ludzi trafił Lisek. Zaopiekowali się chorym kotem i wysłali do nas, fundacji Ja Pacze Sercem. Obiecaliśmy im, że Lisek nigdy już nie zazna ani głodu, ani chłodu, ani strachu. Dlatego zwracamy się do Was, ludzi z sercem, o pomoc

  • lusia.jpg

    Lusia

    Ogłoszenie grzecznościowe:

    Lusia nie widzi :( Musi znaleźć dom! Nie może wrócić w miejsce bytowania. Niestety chwilowo nie jest to słodki i przytulasty koteczek. Jest w pełni obsługiwalna i jak widać na zdjęciach daje się głaskać. Potrzebuje bardzo cierpliwego i troskliwego domku. Lusia bardzo lubi towarzystwo spokojnych kotów.

  • masza.jpg

    Masza

    Malusieńka i drżąca siedziała w dziurze pod wrakiem samochodu... Tylko popiskiwała cichutko na widok człowieka  Taka buro-niewidoczna. Zupełnie jak myszka. Masza  została znaleziona na złomowisku samochodów. Skąd się tam wzięła – nie wiemy i nie chcemy wiedzieć, żeby się nie denerwować i nie tracić cennej energii. Bo odkąd Masza  jest pod naszą opieką, są ważniejsze sprawy niż nerwy. 

  • oliwka[10].jpg

    Oliwka

    Kocia mama urodziła kocie dzieci. Dzięki szybkiej reakcji i pomocy Dobrej Duszy, dwojgu z nich udało się uratować wzrok. Niestety, organizm najmniejszej koteczki nie był tak silny – oczka małej Oliwki pękły…  Bardzo możliwe więc, że Oliwka nie zdążyła nauczyć się patrzeć oczami, za to „patrzy” doskonale swoimi uszkami ;) I cudownym serduszkiem, otulonym w przepiękne kocie futerko.

  • orzeszek.jpg

    Orzeszek

    Jak to możliwe, że miska jest cały czas pełna? Jak to możliwe, że nikt mnie nie przegania? Jak to możliwe, że tu jest tak spokojnie? Jak to możliwe, że mnie głaszczą?... Orzeszek ma niecałe 2 i pół roku, ale wciąż chodzi niepewny siebie, jak gdyby nie mógł się nadziwić temu, co się wokół niego dzieje. Do tej pory całe jego życie to był głód, strach, bezdomność, a na dodatek odrzucenie przez stado z powodu kalectwa. Bo Orzeszek na jedno oko nie widzi, a na drugie widzi słabo. Dlatego był zawsze ostatni do jedzenia, za to pierwszy do bicia.

  • pliszka.jpg

    Pliszka

    Tak nieznośnie lekka, że prawie uniosła ją za tęczowy most… Maleńka kotka, krańcowo odwodniona, głodna, leżała na podłodze w świniarni i umierała. Jej oczy przesłonięte były trzecią powieką, wyglądała więc, jakby była ślepa. To dlatego trafiła pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem. Baliśmy się, że nasza pomoc dotarła do tej małej ptaszyny zbyt późno, bo maleństwo było już właściwie nieprzytomne, lało się przez ręce i było bliskie śmierci. Ale Pliszka nie poddała się. Postanowiła żyć. A na dodatek, po kilku dniach intensywnego leczenia, okazało się, że widzi!

  • selma.jpg

    Selma

    Ma zaledwie 7 tygodni na malutkim karku, a już wie, co to samotność, bezdomność, schronisko, choroba i straszny głód. Jesteśmy pewni, że głodowała, bo jest drobniutka i teraz, gdy już może, je za dwóch. Dwóch dorosłych mężczyzn. No dobra, prawie.  Ale je dużo, a miska jest  ważnym elementem jej  życia. Mimo tego, co przeszła, jest najweselszą , najodważniejszą i najbardziej śmiałą odkrywczynią  świata – wesolutką szelmą. A co dokładnie przeszła? Selma została znaleziona sama na ulicy. Stamtąd trafiła do schroniska. 

  • sisi.jpeg

    Sisi

    Sisi ma kocie łapki, kocie uszy, koci ogon, kocie wszystko. Tylko te kropki na futerku jak biedronka. I może jeszcze, że jest taka leciutka. Bo długo była niedożywiona. I jeszcze, że prawie odleciała do innego świata. Bo parotygodniowy kociak nie miał szans na przeżycie po tym, jak zginęła jego matka. Ale na szczęście los zlitował  się nad małą futrzastą biedronką i Sisi w ostatniej chwili trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem. Przeżyła

  • stas.jpg

    Staś

    Staś miał też malutką siostrzyczkę Nel. Jednak dla niej pomoc przyszła za późno. Dwa kocięta urodziły się w oborze zakładu mleczarskiego, codziennie widziało je mnóstwo ludzi , ale trafiły na kompletną pustynię empatii i dziką puszczę problemów, żeby im pomóc.  Każdy patrzył i mijał obojętnie. A one głodowały i powoli umierały. Nel nie przeżyła osłabienia i choroby. Niedożywienie spowodowało już tak wielkie spustoszenie, że nie pomogły ani leki, ani, kroplówki, ani podgrzewanie, ani nasze prośby i groźby kierowane do losu… 

  • stokrotka[4].jpg

    Stokrotka

    Lekko niedowidząca, pełna słodyczy Stokrocia szuka domu!

  • thelma-i-louise[10].jpg

    Thelma i Louise

    Mama z Córką polecają się do adopcji 

  • tola[5].jpg

    Tola

    wróciła z adopcji po prawie 3 latach, gdzie jak się okazało nie była tolerowana przez drugą kotkę... 
    Szybko odnalazła się w domu tymczasowym, jest ogromną pieszczoszkę domagającą się głaskania Emotikon smile Bardzo lubi być czesana.
    Tola nie ma oczka, co nie przeszkadza Jej w codziennym
    życiu. Korzysta z kuwety. Niczego nie niszczy, jest kotem spokojnym, o charakterze gadułki. Szuka domu spokojnego, bez dzieci.
    Przed adopcją zostanie zaszczepiona i zachipowana. 
    Kotka znajduje się na Śląsku.

     

  • wisienka.jpg

    Wisienka

    Wiśnia to owoc akcji – sterylizacji na terenie poznańskich działek. Siedziała i kwitła na swoim miejscu zamiast uciekać. A to dlatego, że po prostu nie wiedziała, co się dzieje, bo nie widzi i nie słyszy. Została więc od razu przeflancowana przez dobrych ludzi do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. Na razie trzymamy wisienkę w cieplarnianych warunkach, żeby poczuła się bezpiecznie w nowym miejscu. Nasza działka to koty niewidzące i niedowidzące, ale mamy też doświadczenie z kotami, które nie tylko nie widzą, ale i nie słyszą. Wiemy, że nawet zwierzęta pozbawione tak ważnych zmysłów potrafią rozkwitnąć i cieszyć się życiem. Takie są cuda natury!

  • zyzio.jpg

    Zyzio

    To znaczy -  i ze stali, i z różnego rodzaju innych metali. A dokładnie to ze złomu. Zyzio to kot ze złomowiska. Kto i dlaczego wpadł na pomysł, żeby porzucić małe kociaki na złomowisku, tego nie wiemy, a nawet wiedzieć nie chcemy . Co znajduje się w głowie takiego człowieka? To musi być dopiero złom, korozja i powyrywane kable. Szkoda energii, żeby o tym myśleć. Lepiej zostawić sobie paliwo na pomoc małemu Zyziowi, który faktycznie jest ze stali. Dlaczego?

  • lazanek.jpg

    Łazanek

    Łazanek pasuje do kapusty, do zupy, do drugiego dania, ale i do prostego jogurtu lub śmietany. Słowem – zje wszystko. Zje i jeszcze miseczkę wyliże. Łazanek dużo je, bo ma dopiero 3 miesiące i rośnie. Ale nie tylko. Łazanek wie też, co to głód. Został znaleziony sam na ulicy, potwornie wychudzony i z chorymi oczami. Ten głód cały czas w nim siedzi i każe jeść. Aż serce ściska, że taki mały, a już tyle wycierpiał. Choroba również odcisnęła na nim swoje piętno – z powodu kociego kataru Łazanek stracił jedno oko. Na szczęści wszystko, co złe jest już za nim.

  • oli.jpg

    Oli

    Przyszedł na świat zupełnie nieproszony. W ogóle nie wiadomo po co. Mało to ślicznych kotków w internecie? Rasowych, zdrowych i puchatych? No naprawdę, jak się tak rodzisz nie wiadomo po co i dla kogo, to sam się prosisz o nieszczęście. No i się doprosił.  Niechciany, malutki kociak był częściej głodny niż najedzony. Ciągłe niedożywienie zaś spowodowało spadek odporności. Na chorobę nie trzeba było długo czekać. Koci katar zalepił mu oczy i nos ropą, posklejał futerko, osłabił jeszcze bardziej, ostatecznie całkowicie zniszczył oczy. I kto teraz przygarnie takiego kociaka? Przygarnie?! No chyba żart! Kamieniem go. Albo z kopa. Won!