Wizyt
Dzisiaj: 305Wszyscy: 467929

Do adopcji

  • asja[9].jpg

    Asja

    Niewidoma Asja - As kociego wywiadu 

    4 lata incognito, 4 lata nikomu nieznana, 4 lata przez nikogo nie zauważana. Przez 4 lata kamuflowała się w ciemnych zaułkach miasta... Nieuchwytna jak cień, niewidoczna jak duch. Nikt nic o niej nie wiedział. As kociego wywiadu. Aż w końcu wpadła. Prosto w ręce… naszej fundacji! 

  • baczek[1].jpg

    Bączek

    Bączek bez rączek. Rączek to on faktycznie nie ma tylko małe łapki, kochajace łapunie, które chcą się przytulać do człowieka.

    Bączek urodził się w miejscu gdzie w karygodny sposób rozumie się miłość do zwierząt. Kotów było tam całe stado, prawie wszystkie chore, wymagające natychmiastowej pomocy. Dzięki cudownej dziewczynie, która zauważyła krytyczną sytuację i zgłosiła się do naszej fundacji, udało się wyrwać z tego koszmaru 18 kotków, jednym z nich jest Bączek.

  • cis.jpg

    Cis

    Cis wraca z adopcji...

    Cis dostał wycisk od życia..

    Po kocie nie widać smutku. Nie widać rozpaczy. Ani rezygnacji, która przychodzi potem… Z wyrazu jego pyszczka nie da się wyczytać, co przeszedł. Kot wydaje się zawsze taki elegancki i wyniosły, jak gdyby żadne nieszczęście nie mogło go dotknąć. A Cis dostał wycisk, i to taki, który po nim widać. Najpierw na ulicy, gdzie żył samotnie i nie raz głodował, a potem w schronisku, w którym spędził aż 1,5 roku  

  • delfinek[2].jpg

    Delfinek

    Delfinek – endorfinek Jak wygląda szczęście? Właśnie tak! Ma mięciutkie futerko w cętki i pręgi, oczka, które widzą mniej niż inne kocie oczy, ale i tak są piękne, łapki, które są zawsze w ruchu. Szczęście popiskuje jak delfin – czasem radośnie, a czasem smutno. Smutno, gdy poczuje się samotny, wtedy wystarczy pogłaskać, żeby znów było wesoło. Delfinek boi się samotności i trudno się temu dziwić. Mimo dziecięcego wieku, poznał ją już bardzo dobrze. Poznał też głód i ból. 

  • dyzio[2].jpg

    Dyzio

    Dyzio jest dziki, ale Dyzio wcale nie jest zły. Dyzio po prostu urodził się na złomowisku. A tam nie było nikogo, kto by Dyzia nauczył, co to głaskanie i przytulanie. Dyzio nauczył się za to, co to głód, strach i choroba - z niedożywienia złapał koci katar.  Dlatego Dyzio na początku strasznie bał się człowieka. Tak strasznie, że uciekał, co sił w chudych łapkach przed ludzką ręką.  Tak więc pierwszą noc w normalnym domu spędził ukryty pod łóżkiem. Drugą już na przygotowanym dla niego posłaniu, ale na początku próbował spać na siedząco, bo bał się położyć. Trzeciego dnia nastąpił przełom i z małego dzika, Dyzio zmienił się wreszcie w kota. Co prawda trzeba było go złapać i przytrzymać, ale już po chwili zaczął głośno mruczeć.  Jest jeszcze nieśmiały w stosunku do ludzi, ale trudno mu się przecież dziwić. Zrobił jednak postępy i możemy zapewnić, że jest z niego kot, a nie dzik. Oczy ma już zdrowe, zaczął bawić się jak normalne kocie dziecko zabawkami. Z dzika zostało mu tylko to, że je jak dziki.

  • elvis.jpg

    Elvis

    Elvis nie musi być bożyszczem tłumów Wystarczy mu w zupełności jedna osoba. Ta jedna jedyna, której Elvis mógłby oddać serce. I która pokochałaby jego. I żeby było jak w piosence "Love me tender, love me true"…

  • flap[2].jpg

    Flap

    Nie tak dawno temu, nie tak daleko stąd, nie w zamku, ale pod zwykłym balkonem… wyrzucone zostały dwa kocie maleństwa. I naprawdę niewiele brakowało, żeby ich bajka miała złe zakończenie, bo nękał je bezlitosny czarnoksiężnik Głód i zła czarownica Choroba. Jednak przypadkiem obok bardzo cichutko płaczących maleństw przechodził Dobry Człowiek, który odmienił ich los jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki…

  • flip[7].jpg

    Flip

    Trudno powstrzymać się od łez, gdy widzi się dwa maleńkie porzucone kociaki. Leżące pod balkonem, wychudzone, z chorymi oczami, zupełnie bezradne… Ledwie słyszalne, słabe piszczenie na szczęście ktoś usłyszał i uratował dwa małe buraski  

  • gromik[2].jpg

    Gromik

    Grom trafił pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem, kiedy miał zaledwie 6 tygodni i 340 gramów ledwo żywej wagi, prosto z ciemnej piwnicy. Był malusieńki i wyczerpany walką z ogromnym ropniem w lewym oku. Widok oka był potworny. Jednak jeszcze gorsze było cierpienie, z jakim zmagało się to kocie maleństwo. Ropień to żywa rana, bólu jaki wywoływał nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Działać trzeba było szybko, tym bardziej, że ropień zagrażał życiu malca. To, że w ogóle jeszcze żył było cudem.

  • grzdylek.jpg

    Grzdylek

    Mały Grzdylek  bardzo potrzebuje kochającego domu!!! Uratowała go i wyleczyła wspaniała, wrażliwa osoba  Teraz jednak musi znaleźć małemu kochającego opiekuna, naprawdę pilnie! Grzdyl jest tak czarujący, że mamy nadzieję iż prędko kogoś w sobie rozkocha!!!

  • jagus.jpg

    Jaguś

    Paczacze! Szukamy domku dla tego pięknego, czarnego maluszka Zdjęcia tego ślicznego kociaka wykonał Jarek Grabek - dziękujemy!

    Raz, dwa, trzy… Jaga za swoim człowiekiem patrzy!

    Jednym, jedną, dwoma, dwiema, dwojgiem – w dowolnej konfiguracji, bo miłość jest najważniejsza. Miłość i bezpieczny dom. Jaga, a dla bliskich Jaguś, to 2-miesięczny koci chłopak, który właśnie miłości został pozbawiony już na samym początku swojego życia - został podrzucony do schroniska razem z braciszkiem bez swojej kociej mamy 

  • jimi.jpg

    Jimi

    Jimi - historia, która uderza w najczulsze struny.

    Na początku był mały kociak. Bezdomny, niedożywiony, nie znający nic prócz ciemnej piwnicy. Potem był wciąż mały kociak, głód, ale doszła choroba. Zaraz po niej ból. Gdy mały wyszedł z piwnicy, to nadal było ciemno. Nie dlatego, że wyszedł w nocy. To ciemność zapadła na zawsze w jego małych oczkach. No i ten ciągły ból…

  • lenko[17].jpg

    Lenko

    Oj, cienko z tymi ludźmi - mówi Lenko…

    „Bo co to za ludzie, co cię biorą, mówią, że na zawsze, ty się oswajasz, potem przyzwyczajasz, w końcu przywiązujesz, tęsknisz, gdy wychodzą, cieszysz się, gdy wracają. Aż tu nagle…biorą cię jak gdyby nigdy nic, jak byś nie był żywym stworzeniem z uczuciami i oddają. Bo się rozstali… Bo jednak nie jesteś do niczego potrzebny żadnemu z nich…

     

  • lusia.jpg

    Lusia

    Ogłoszenie grzecznościowe:

    Lusia nie widzi :( Musi znaleźć dom! Nie może wrócić w miejsce bytowania. Niestety chwilowo nie jest to słodki i przytulasty koteczek. Jest w pełni obsługiwalna i jak widać na zdjęciach daje się głaskać. Potrzebuje bardzo cierpliwego i troskliwego domku. Lusia bardzo lubi towarzystwo spokojnych kotów.

  • makossa.jpg

    Makossa

    Kochani Paczacze! Dziś zaczynamy szukać domu dla naszej Makossy  Bardzo liczymy na to, że ktoś otworzy dla Niej swoje serce na zawsze i koteńka w końcu odnajdzie szczęście i upragniony DOM 

  • mocca.jpg

    Mocca

    Mocca    słodka, ale charrrrakterna koteczka szuka już domku!

    Malutka Mocca  to kwintesencja takiej właśnie kawy. Jest słodziutka, bo uwielbia głaskanie, przytulanie, ugniatanie łapkami i mruczenie Ale mocca przecież zawiera też kofeinę!  Mocca <3 jest wulkanem energii – biega za piłeczkami, poluje na kocie wędki, skacze po drapakach, kocha bawić się z innymi kotami. Czy to znaczy, że jest kotem idealnym? Tak. Dlaczego więc nie ma domu?

     

  • natka[9].jpg

    Natka

    Natka ledwo odrosła od ziemi, a prawie umarła.
    To chyba dlatego, że była taka malutka. Albo dlatego, że umaszczeniem zlewała się z ziemią. Musiał być jakiś ważny powód, dla którego nikt jej nie zauważał - kłaczka z opuchniętymi oczkami. Tak, to na pewno tak było.

  • odi[7].jpg

    Odi

    Odi do radości.
    Odi całym swoim jestestwem śpiewa Odę do radości. A wie, czym jest radość, bo wcześniej był na samym dnie smutku. Ludzki brak odpowiedzialności i wyobraźni – delikatnie rzecz ujmując – spowodowały, że prawie 20 kotów w tragicznym stanie trafiło do fundacji Ja Pacze Sercem. W tym również Odi z chorymi oczami, wychudzony, osowiały i bez sił – obraz nędzy i rozpaczy.

  • pola[12].jpg

    Pola

    Jak Pola wyprowadziła ślepy los w pole

    Jesienny spacer za miasto – z prawej działki, z lewej pola, nagle ona. Malutka szara główka około 10-tygodniowego maleństwa z oczkami pełnymi… już nie łez, a ropy, główka ledwo trzyma się na wątłym jak garść suchej trawy ciałku:( Wokół ani żywej duszy. To maleńkie stworzonko zresztą też zaraz odda swoją duszyczkę wiatrowi… Taki już jest los bezdomnych kocich dzieci. Ale nie musi taki być, bo wszystko zależy od nas – ludzi!!! Poznajcie Polę 

  • sarenka[2].jpg

    Sarenka

    Więc skąd się tam wzięła? Oto zagadka! Ktoś musiał nie wiedzieć, że koty nie mieszkają w lesie, a gdy się kota w lesie pozostawi, to umrze z pragnienia, głodu albo zagryziony przez inne zwierzęta... A w lesie właśnie została znaleziona młodziutka kotka Sarenka  

  • truskawka[1].jpg

    Truskawka

    Tru-tu-tu-tu-tra-ta-ta! Truskawka dobrze się ma! Nareszcie! Bo słodka Truskaweczka była już trzy ćwierci od śmierci, kiedy dotarła do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. Dlaczego? Ponieważ jest owocem niekontrolowanego rozmnażania połączonego z kompletnym zaniedbaniem. Nikt nie dbał więc ani o jej matkę, kiedy była w ciąży, ani o nią, gdy się już urodziła.

  • wiesia[4].jpg

    Wiesia

    Za co pokochać Wiesię? Się wie!

    Za to, że jest taka miła, cicha i grzeczna  Za to że jest taka czuła i spragniona bliskości  I za to, że do tej pory miłości nie zaznała...

  • yori.jpg

    Yori

    New Yori, New Yori! Tak by śpiewali Liza M.i Frank S. gdyby tylko poznali Yoriego. Zakochaliby się w nim i to o nim byłaby znana na cały świat piosenka. Bez dwu zdań. No ale cóż, nie dane im było go poznać, a i my, i Wy – czytający te słowa - też o mało co, a nie zobaczylibyśmy go na oczy. Jeszcze parę dni, może tygodni i zmarłby z głodu i zamęczony chorobami. Skrajnie zaniedbany maluch z chorymi oczkami przyjechał do nas spod Zamościa razem ze swoim, równie zaniedbanym, rodzeństwem. Trafił do nas – fundacji Ja Pacze Sercem z powodu chorych oczu. Nasza pomoc przyszła na czas, żeby uratować go przed śmiercią. Niestety mały Yori niedowidzi. To wina kociego kataru – wirusa, który atakuje osłabione kocięta. Na szczęście Yori nic sobie z tego nie robi. 

  • yuki[4].jpg

    Yuki

    Yupi!!!! Jestem Yuki i nadal żyję. A wcale to nie było takie oczywiste , że Yuki będzie żył. Urodził się na wsi u gospodarza biednego jak mysz kościelna. Człowiek ten, choć sam niewiele miał, to dzielił się jedzeniem z koteczką, która się u niego okociła. Było tego jednak zbyt mało- kotka wyglądała jak skóra naciagnięta na kości, a kocięta z niedożywienia zaczęły chorować. Trójka z nich już miała oczy zaatakowane przez koci katar . Choroba zniszczyła Yukiemu jedno oczko a z powodu niedożywienia jest małym kocurkiem i nigdy nie osiagnie rozmiarów dorodnego kocura. 

  • zenit.jpeg

    Zenit

    Zenit – bez cienia szans na przeżycie Urodził się u progu upalnego lata. Samotna kotka znalazła sobie bezpieczne miejsce na terenie ogródków działkowych po to, by urodzić i wychować swoje maleństwa. Słońce, świeże powietrze, kwiaty, cisza, spokój. Sielanka! Niestety to się komuś nie podobało i pewnego dnia matka nie wróciła do swoich dzieci. Została otruta z premedytacją – było widać, że karmi młode. Większość jej dzieci nie przeżyło. Opuszczone kocięta nie miały nawet cienia szans na przeżycie, umierały jedno po drugim. Udało się uratować tylko dwa z nich – między innymi Zenita. Był zagłodzony i chory, w wyniku czego stracił jedno oko. Na szczęście na drugie widzi, i to doskonale. 

  • zodiak.jpeg

    Zodiak

    Zodiak – wszystkie znaki mówiły, że nie przeżyje Dziecko bez matki nie przeżyje, to oczywiste. Szczególnie, gdy to kocie dziecko, a jego matka jest jedyną istotą na świecie, która o niego dba. I gdy matka nagle zniknie... Zodiak urodził się w czerwcu na terenie ogródków działkowych i - jak nietrudno się domyślić – on, jego rodzeństwo i kotka były bezdomne. Pewnego dnia kotka nie wróciła. Komuś ta kocia rodzinka bardzo przeszkadzała, więc otruł matkę. Doskonały plan – matki nie będzie, to i młode same „znikną”. Powolutku, każdy w swoim czasie, w strachu i samotności. I tak było. I choć wszystkie znaki wskazywały na to, że całe stadko maleństw umrze, jednak dwa przeżyły. To Zodiak i Zenit. 

  • zyzio.jpg

    Zyzio

    To znaczy -  i ze stali, i z różnego rodzaju innych metali. A dokładnie to ze złomu. Zyzio to kot ze złomowiska. Kto i dlaczego wpadł na pomysł, żeby porzucić małe kociaki na złomowisku, tego nie wiemy, a nawet wiedzieć nie chcemy . Co znajduje się w głowie takiego człowieka? To musi być dopiero złom, korozja i powyrywane kable. Szkoda energii, żeby o tym myśleć. Lepiej zostawić sobie paliwo na pomoc małemu Zyziowi, który faktycznie jest ze stali. Dlaczego?