Wizyt
Dzisiaj: 230Wszyscy: 427232

Do adopcji

  • dyzio[2].jpg

    Dyzio

    Dyzio jest dziki, ale Dyzio wcale nie jest zły. Dyzio po prostu urodził się na złomowisku. A tam nie było nikogo, kto by Dyzia nauczył, co to głaskanie i przytulanie. Dyzio nauczył się za to, co to głód, strach i choroba - z niedożywienia złapał koci katar.  Dlatego Dyzio na początku strasznie bał się człowieka. Tak strasznie, że uciekał, co sił w chudych łapkach przed ludzką ręką.  Tak więc pierwszą noc w normalnym domu spędził ukryty pod łóżkiem. Drugą już na przygotowanym dla niego posłaniu, ale na początku próbował spać na siedząco, bo bał się położyć. Trzeciego dnia nastąpił przełom i z małego dzika, Dyzio zmienił się wreszcie w kota. Co prawda trzeba było go złapać i przytrzymać, ale już po chwili zaczął głośno mruczeć.  Jest jeszcze nieśmiały w stosunku do ludzi, ale trudno mu się przecież dziwić. Zrobił jednak postępy i możemy zapewnić, że jest z niego kot, a nie dzik. Oczy ma już zdrowe, zaczął bawić się jak normalne kocie dziecko zabawkami. Z dzika zostało mu tylko to, że je jak dziki.

  • fraszka.jpg

    Fraszka

    4 lipca 2017 roku odzyskała wolność. Właścicielka, która wychowywała ją od małego, czasem, dla świętego spokoju, przywiązywawszy do kaloryfera, po trzech latach postanowiła się kotki definitywnie pozbyć. Odebraliśmy telefon i zostaliśmy zaszantażowani emocjonalnie: albo eutanazja albo schronisko. Noo, albo my. Tyle że natychmiast! Już! O godzinie 22.00 nie jest nam łatwo mobilizować szyki, ale wówczas nie było wyjścia. Czuliśmy, że sytuacja jest groźna. Groźna dla Fraszki. 
    5 lipca 2017 roku przerażona Fraszka obudziła się w naszym domu tymczasowym, w którym na własną rodzinę czeka już rok! 

  • grzdylek.jpg

    Grzdylek

    Mały Grzdylek  bardzo potrzebuje kochającego domu!!! Uratowała go i wyleczyła wspaniała, wrażliwa osoba  Teraz jednak musi znaleźć małemu kochającego opiekuna, naprawdę pilnie! Grzdyl jest tak czarujący, że mamy nadzieję iż prędko kogoś w sobie rozkocha!!!

  • kecik[6].jpg

    Kecik

    Kochani Paczacze! Oto wyjątkowy kot – Kecik  wyjatkowo wrażliwy, wyjątkowo kochany, wyjątkowo potrzebujący spokojnego domu… Poznajcie Jego historię!

    Taki się już urodził – bez oczu  Gałki oczne po prostu mu się nie wykształciły. Takie życie. W jaki sposób przeżył – tego nie wiemy. Wypaczyliśmy go w schronisku i wzięliśmy pod swoją opiekę, bo fundacja Ja Pacze Sercem została stworzona właśnie dla takich ślepaczków. Weterynarz ocenił jego wiek na 6 lat. Siedział w schroniskowej klatce bardzo długo, niewidoczny dla ludzi, którzy przychodzili, by znaleźć kociego towarzysza dla siebie. 

  • lusia.jpg

    Lusia

    Ogłoszenie grzecznościowe:

    Lusia nie widzi :( Musi znaleźć dom! Nie może wrócić w miejsce bytowania. Niestety chwilowo nie jest to słodki i przytulasty koteczek. Jest w pełni obsługiwalna i jak widać na zdjęciach daje się głaskać. Potrzebuje bardzo cierpliwego i troskliwego domku. Lusia bardzo lubi towarzystwo spokojnych kotów.

  • makossa.jpg

    Makossa

    Kochani Paczacze! Dziś zaczynamy szukać domu dla naszej Makossy  Bardzo liczymy na to, że ktoś otworzy dla Niej swoje serce na zawsze i koteńka w końcu odnajdzie szczęście i upragniony DOM 

  • mocca.jpg

    Mocca

    Mocca    słodka, ale charrrrakterna koteczka szuka już domku!

    Malutka Mocca  to kwintesencja takiej właśnie kawy. Jest słodziutka, bo uwielbia głaskanie, przytulanie, ugniatanie łapkami i mruczenie Ale mocca przecież zawiera też kofeinę!  Mocca <3jest wulkanem energii – biega za piłeczkami, poluje na kocie wędki, skacze po drapakach, kocha bawić się z innymi kotami. Czy to znaczy, że jest kotem idealnym? Tak. Dlaczego więc nie ma domu?

     

  • orzeszek.jpg

    Orzeszek

    Jak to możliwe, że miska jest cały czas pełna? Jak to możliwe, że nikt mnie nie przegania? Jak to możliwe, że tu jest tak spokojnie? Jak to możliwe, że mnie głaszczą?... Orzeszek ma niecałe 2 i pół roku, ale wciąż chodzi niepewny siebie, jak gdyby nie mógł się nadziwić temu, co się wokół niego dzieje. Do tej pory całe jego życie to był głód, strach, bezdomność, a na dodatek odrzucenie przez stado z powodu kalectwa. Bo Orzeszek na jedno oko nie widzi, a na drugie widzi słabo. Dlatego był zawsze ostatni do jedzenia, za to pierwszy do bicia.

  • pola[12].jpg

    Pola

    Jak Pola wyprowadziła ślepy los w pole

    Jesienny spacer za miasto – z prawej działki, z lewej pola, nagle ona. Malutka szara główka około 10-tygodniowego maleństwa z oczkami pełnymi… już nie łez, a ropy, główka ledwo trzyma się na wątłym jak garść suchej trawy ciałku:( Wokół ani żywej duszy. To maleńkie stworzonko zresztą też zaraz odda swoją duszyczkę wiatrowi… Taki już jest los bezdomnych kocich dzieci. Ale nie musi taki być, bo wszystko zależy od nas – ludzi!!! Poznajcie Polę 

  • sarenka[2].jpg

    Sarenka

    Więc skąd się tam wzięła? Oto zagadka! Ktoś musiał nie wiedzieć, że koty nie mieszkają w lesie, a gdy się kota w lesie pozostawi, to umrze z pragnienia, głodu albo zagryziony przez inne zwierzęta... A w lesie właśnie została znaleziona młodziutka kotka Sarenka  

  • stas.jpg

    Staś

    Stanisławem w ogólne nikt się nie interesuje. To jakieś fatum. Urodziła go bezdomna kotka w oborze. Nikt się nie zainteresował ani nią, ani jej dziećmi. Nawet gdy zaginęła, a młode zostały pozostawione same sobie. Nikt w ogóle nie interesował się nim, gdy zaczął słabnąc z wychłodzenia, głodu i pragnienia. W ostatniej chwili trafił do fundacji Ja Pacze Sercem, bo z osłabienia jego oczy zaatakował wirus i wyglądało na to, że maluszek straci wzrok. Trafiliśmy na niego w ostatniej chwili i mała bieda potrzebowała paru tygodni kroplówek, ogrzewania i podawania leków, żeby odżyć. Na szczęście malutki organizm okazał się silny i wola walki zwyciężyła.

  • una[7].jpg

    Una

    Kochani Paczacze, zostaliśmy poproszeni o pomoc w znalezieniu domu dla przepięknej Uny💚. Wierzymy, że dzięki Waszej pomocy ta cudna koteczka znajdzie swoje miejsce na ziemi!

  • wisienka.jpg

    Wisienka

    Wiśnia to owoc akcji – sterylizacji na terenie poznańskich działek. Siedziała i kwitła na swoim miejscu zamiast uciekać. A to dlatego, że po prostu nie wiedziała, co się dzieje, bo nie widzi i nie słyszy. Została więc od razu przeflancowana przez dobrych ludzi do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. Na razie trzymamy wisienkę w cieplarnianych warunkach, żeby poczuła się bezpiecznie w nowym miejscu. Nasza działka to koty niewidzące i niedowidzące, ale mamy też doświadczenie z kotami, które nie tylko nie widzą, ale i nie słyszą. Wiemy, że nawet zwierzęta pozbawione tak ważnych zmysłów potrafią rozkwitnąć i cieszyć się życiem. Takie są cuda natury!

  • yashica[1].jpg

    Yashica

    Paczacze Drodzy! Na piątek ostatnia z tróki Zamojszczaków  – Yashica  Szukamy dla tej cudnej dziewczynki najlepszego domku!!!

    Niewidząca Yashnie Panienka Yashica 

     

  • yori[10].jpg

    Yori

  • yuki[4].jpg

    Yuki

  • zyzio.jpg

    Zyzio

    To znaczy -  i ze stali, i z różnego rodzaju innych metali. A dokładnie to ze złomu. Zyzio to kot ze złomowiska. Kto i dlaczego wpadł na pomysł, żeby porzucić małe kociaki na złomowisku, tego nie wiemy, a nawet wiedzieć nie chcemy . Co znajduje się w głowie takiego człowieka? To musi być dopiero złom, korozja i powyrywane kable. Szkoda energii, żeby o tym myśleć. Lepiej zostawić sobie paliwo na pomoc małemu Zyziowi, który faktycznie jest ze stali. Dlaczego?