Wizyt
Dzisiaj: 721Wszyscy: 401586

Do adopcji

  • czoko.jpg

    Czoko

    Czoko – 100% słodyczy z łezką goryczy

    Czoko  trafiła do nas wraz z rodzeństwem. Cała trójka kociąt – Czoko  , Tofik  i Mocca  miała problemy z oczami, które były spowodowane powikłaniem po kocim katarze. Koci katar atakuje bezdomne, kocie maluchy, które najczęściej są niedożywione, a przez to osłabione  Tak też było z naszym rodzeństwem. Na szczęście maluchy trafiły do nas w porę, bo oczka udało się wyleczyć. Po gorzkiej przeszłości pozostała Czoko  tylko łezka mgiełki w jednym oczku i teraz jest słodką, piękną, zdrową koteczką, gotową do adopcji! Ma niespełna sześć miesięcy, zjawiskowe, szylkretowe umaszczenie i widzi wszystko doskonale.

  • dyzio[2].jpg

    Dyzio

    Dyzio jest dziki, ale Dyzio wcale nie jest zły. Dyzio po prostu urodził się na złomowisku. A tam nie było nikogo, kto by Dyzia nauczył, co to głaskanie i przytulanie. Dyzio nauczył się za to, co to głód, strach i choroba - z niedożywienia złapał koci katar.  Dlatego Dyzio na początku strasznie bał się człowieka. Tak strasznie, że uciekał, co sił w chudych łapkach przed ludzką ręką.  Tak więc pierwszą noc w normalnym domu spędził ukryty pod łóżkiem. Drugą już na przygotowanym dla niego posłaniu, ale na początku próbował spać na siedząco, bo bał się położyć. Trzeciego dnia nastąpił przełom i z małego dzika, Dyzio zmienił się wreszcie w kota. Co prawda trzeba było go złapać i przytrzymać, ale już po chwili zaczął głośno mruczeć.  Jest jeszcze nieśmiały w stosunku do ludzi, ale trudno mu się przecież dziwić. Robi jednak postępy i możemy zapewnić, że będzie z niego kot, a nie dzik. Oczy ma już zdrowe, zaczął bawić się jak normalne kocie dziecko zabawkami. Z dzika zostało mu tylko to, że je jak dziki.

  • fasolka[2].jpg

    Fasolka

    Paczacze! Zapraszamy do przeczytania historii naszej pięknej Fasolki  Szukamy dla Niej wyjątkowego domu, by w końcu czekało Ją tylko SZCZĘŚCIE!!!

    Co ona takiego zrobiła? Czym sobie zasłużyła na to wszystko? Przecież jest kochaną, spokojną i grzeczną kotką. Taką cichutką i przycupniętą w swoim kąciku. Jak gdyby obawiała się, że znowu coś się wydarzy. Przecież żyje w zgodzie z innymi kotami, przytula się do nich, bawi, akceptuje każdego bez wyjątku. 

  • fraszka.jpg

    Fraszka

    Zrobić krzywdę małej kotce – to FRASZKA!

    Fraszka to drobiazg. Koci drobiazg, mała chuda koteczka. Fraszka  miała swój dom, ale takiego domu nie życzymy nikomu. 

  • grzdylek.jpg

    Grzdylek

    Mały Grzdylek  bardzo potrzebuje kochającego domu!!! Uratowała go i wyleczyła wspaniała, wrażliwa osoba  Teraz jednak musi znaleźć małemu kochającego opiekuna, naprawdę pilnie! Grzdyl jest tak czarujący, że mamy nadzieję iż prędko kogoś w sobie rozkocha!!!

  • lisek.jpg

    Lisek

    Lisek (vel. Wasilij) przyjechał z Ukrainy z terenu objętego wojną. Ma za sobą nie wiadomo już ile lat głodu, samotności i strachu. Jednak wśród tej nędzy i ciągłego zagrożenia życia są ludzie, którzy sami nie mając nic, ratują bezdomne stworzenia. Oni są ucieleśnieniem odwagi i skromności. I to na takich właśnie ludzi trafił Lisek. Zaopiekowali się chorym kotem i wysłali do nas, fundacji Ja Pacze Sercem. Obiecaliśmy im, że Lisek nigdy już nie zazna ani głodu, ani chłodu, ani strachu. Dlatego zwracamy się do Was, ludzi z sercem, o pomoc

  • lusia.jpg

    Lusia

    Ogłoszenie grzecznościowe:

    Lusia nie widzi :( Musi znaleźć dom! Nie może wrócić w miejsce bytowania. Niestety chwilowo nie jest to słodki i przytulasty koteczek. Jest w pełni obsługiwalna i jak widać na zdjęciach daje się głaskać. Potrzebuje bardzo cierpliwego i troskliwego domku. Lusia bardzo lubi towarzystwo spokojnych kotów.

  • makossa.jpg

    Makossa

    Kochani Paczacze! Dziś zaczynamy szukać domu dla naszej Makossy  Bardzo liczymy na to, że ktoś otworzy dla Niej swoje serce na zawsze i koteńka w końcu odnajdzie szczęście i upragniony DOM 

  • mocca.jpg

    Mocca

    Mocca    słodka, ale charrrrakterna koteczka szuka już domku!

    Malutka Mocca  to kwintesencja takiej właśnie kawy. Jest słodziutka, bo uwielbia głaskanie, przytulanie, ugniatanie łapkami i mruczenie Ale mocca przecież zawiera też kofeinę!  Mocca <3jest wulkanem energii – biega za piłeczkami, poluje na kocie wędki, skacze po drapakach, kocha bawić się z innymi kotami. Czy to znaczy, że jest kotem idealnym? Tak. Dlaczego więc nie ma domu?

     

  • morelka[13].jpg

    Morelka

    Rude maleństwo z rudery

    Ruda Morelka na zawsze pozostanie maleństwem – ma około roku, a wygląda na 4 miesiące. Och, jakie to urocze! Urocze? Niestety nie Morelka jest taka malutka dlatego, że jej dzieciństwo nie należało do szczęśliwych  Spędziła je w ruderze z człowiekiem, który nie radził sobie z własnym życiem, a co dopiero z jeszcze jednym – i to takim malutkim. Takim małym, że bardzo łatwo było o nim zapomnieć... 

  • orzeszek.jpg

    Orzeszek

    Jak to możliwe, że miska jest cały czas pełna? Jak to możliwe, że nikt mnie nie przegania? Jak to możliwe, że tu jest tak spokojnie? Jak to możliwe, że mnie głaszczą?... Orzeszek ma niecałe 2 i pół roku, ale wciąż chodzi niepewny siebie, jak gdyby nie mógł się nadziwić temu, co się wokół niego dzieje. Do tej pory całe jego życie to był głód, strach, bezdomność, a na dodatek odrzucenie przez stado z powodu kalectwa. Bo Orzeszek na jedno oko nie widzi, a na drugie widzi słabo. Dlatego był zawsze ostatni do jedzenia, za to pierwszy do bicia.

  • petronelka[2].jpg

    Petronelka

    Leżała w rowie przy ruchliwej ulicy. Nie mogła wstać. Jej główka była nienaturalnie przekrzywiona na bok. W lecznicy okazało się też, że nie widzi – prawie, bo jednym okiem widzi światłocienie. Trudno powiedzieć, co się stało i jak długo tak leżała. Może została potrącona, może wyrzucona z samochodu, może dostała kopniaka, może została przegoniona ze wsi – przecież jest czarna, więc przynosi pecha, może sama się tu zabłąkała. Pewne jest natomiast, że nikt jej nie szukał. I to od dawna, bo jej futerko było rude zamiast czarnego. To znaczy, że od dawna niedojadała i miał poważne niedobory witamin i minerałów w organizmie. Jak długo była samotna i niekochana? Być może od początku swojego nieszczęśliwego życia, bo jest młodziutka, nie ma jeszcze roku.

  • pola[12].jpg

    Pola

    Jak Pola wyprowadziła ślepy los w pole

    Jesienny spacer za miasto – z prawej działki, z lewej pola, nagle ona. Malutka szara główka około 10-tygodniowego maleństwa z oczkami pełnymi… już nie łez, a ropy, główka ledwo trzyma się na wątłym jak garść suchej trawy ciałku:( Wokół ani żywej duszy. To maleńkie stworzonko zresztą też zaraz odda swoją duszyczkę wiatrowi… Taki już jest los bezdomnych kocich dzieci. Ale nie musi taki być, bo wszystko zależy od nas – ludzi!!! Poznajcie Polę 

  • stas.jpg

    Staś

    Stanisławem w ogólne nikt się nie interesuje. To jakieś fatum. Urodziła go bezdomna kotka w oborze. Nikt się nie zainteresował ani nią, ani jej dziećmi. Nawet gdy zaginęła, a młode zostały pozostawione same sobie. Nikt w ogóle nie interesował się nim, gdy zaczął słabnąc z wychłodzenia, głodu i pragnienia. W ostatniej chwili trafił do fundacji Ja Pacze Sercem, bo z osłabienia jego oczy zaatakował wirus i wyglądało na to, że maluszek straci wzrok. Trafiliśmy na niego w ostatniej chwili i mała bieda potrzebowała paru tygodni kroplówek, ogrzewania i podawania leków, żeby odżyć. Na szczęście malutki organizm okazał się silny i wola walki zwyciężyła.

  • wisienka.jpg

    Wisienka

    Wiśnia to owoc akcji – sterylizacji na terenie poznańskich działek. Siedziała i kwitła na swoim miejscu zamiast uciekać. A to dlatego, że po prostu nie wiedziała, co się dzieje, bo nie widzi i nie słyszy. Została więc od razu przeflancowana przez dobrych ludzi do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. Na razie trzymamy wisienkę w cieplarnianych warunkach, żeby poczuła się bezpiecznie w nowym miejscu. Nasza działka to koty niewidzące i niedowidzące, ale mamy też doświadczenie z kotami, które nie tylko nie widzą, ale i nie słyszą. Wiemy, że nawet zwierzęta pozbawione tak ważnych zmysłów potrafią rozkwitnąć i cieszyć się życiem. Takie są cuda natury!

  • zyzio.jpg

    Zyzio

    To znaczy -  i ze stali, i z różnego rodzaju innych metali. A dokładnie to ze złomu. Zyzio to kot ze złomowiska. Kto i dlaczego wpadł na pomysł, żeby porzucić małe kociaki na złomowisku, tego nie wiemy, a nawet wiedzieć nie chcemy . Co znajduje się w głowie takiego człowieka? To musi być dopiero złom, korozja i powyrywane kable. Szkoda energii, żeby o tym myśleć. Lepiej zostawić sobie paliwo na pomoc małemu Zyziowi, który faktycznie jest ze stali. Dlaczego?