Wizyt
Dzisiaj: 2524Wszyscy: 1023057

Do adopcji

  • hania[10].jpg

    Hania

    Hania to szarobure dziecko ulicy, które nigdy nie miało nikogo, kto by o nie zadbał. Wręcz odwrotnie – hodowcy gołębi obrzucali ją kamieniami, gdy czaiła się na ich ptaki. Dlatego, mimo to, że ma doskonały wzrok trafiła pod opiekę wolontariuszki fundacji dla ślepaczków -Ja Pacze Sercem. Musiała trafić do bezpiecznego miejsca, zanim dałaby się trafić kamieniem. Miała wtedy ok 5 miesięcy i była zdrowa. Ludzi znała od nienajlepszej strony, dlatego gdy człowiek chce ją pogłaskać, wtedy ucieka. Za to lubi sama przychodzić na głaskanie i wtedy ociera się, mruczy, gada i przytula. Z lubością daje się tarmosić i smyrać. Wobec innych kotów jest nastawiona pokojowo i choć teraz żyje z ósemką pod jednym dachem, to nigdy z żadnym nie wchodzi w konflikt. Hania chce mocno kochać, ale jeszcze trochę się boi. Potrzebuje czasu i cierpliwości. Hania ma 1,5 roku, jest zdrowa, wysterylizowana, zaszczepiona, zaczipowana, testy FIV/FELV ma ujemne. Szukamy dla niej domu „niewychodzącego” z zabezpieczonym balkonem i oknami. Nie odrzucaj Hani, daj jej szczęście – dom i bezpieczeństwo!

  • kaszmirek.jpg

    Kaszmirek

     

     

    Nie odwracaj oczu od koszmaru niewidomego Kaszmira

    Chwila zmieniła życie Kaszmira w koszmar
    Wypadek, krótka utrata świadomości i zupełnie sprawny roczny kociak staje się kaleką. Niedotlenienie mózgu pozostawiło u Kaszmira po sobie koszmarne piętno – stracił wzrok, dostał padaczki, nie ogarnia kuwety, a gdy otacza go zbyt dużo bodźców, robi się nerwowy. Jedyne, co nie uległo zmianie, to miłość do człowieka. Kaszmir jest bardzo przyjazny, choć nienachalny, i potrzebuje ludzkiego dotyku i czułości. Czuje się też dobrze w towarzystwie zwierząt, o ile są one spokojne. Ze względu na brak wzroku, Kaszmir jest pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem. Teraz, gdy jego stan zdrowia został ustabilizowany dzięki lekom i odpowiedniej karmie, postanowiliśmy dać mu szansę na znalezienie swojego domu. Szanse te są nikłe, bo kto zaopiekuje się tak koszmarnie skrzywdzonym kotem? Nawet jeśli jest jedna na milion, to Kaszmir na nią zasługuje. I tak, jak jedna chwila zmieniła jego życie w koszmar, tak inna chwila może dać mu spokojny dom i kochającego człowieka.
    Kaszmir ma teraz 1,5 roku i jest niepełnosprawny. Został zaszczepiony, testy FIV/FELV ma ujemne. Wymaga karmy weterynaryjnej gastro intestinal. Jest kotem niekuwetkowym. Szuka spokojnego domu stałego. Będziemy również wdzięczni za adopcję wirtualną, bo kot z takimi problemami może nigdy nie znaleźć swojej wymarzonej rodziny, a każda pomoc finansowa będzie dla nas ulgą.

    Nie odwracaj oczu od koszmaru niewidomego Kaszmira. Pomóż mu!

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

     
  • kokoum.jpg

    Kokoum

     

    Czy Kokoum znajdzie zrozumienie wśród bladych twarzy?

    Kokoum to dzikie dziecko, które urodziło się na ulicy i przeszło próbę głodu, strachu i samotności już na początku swojego życia. Nie poczuł ciepła ludzkiej dłoni. Nie wiedział, co to bezpieczeństwo ani pełny brzuch. Jedyne, czego się nauczył było to, że człowieka lepiej unikać, bo może skrzywdzić. Dobrze wiemy, że nie bez powodu… Wiemy jednak, że ludzie potrafią być też dobrzy. I taki ktoś właśnie wypatrzył samotnego maleńkiego kociaka złapał go i, mimo zdrowych oczu, malec trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. Kokoum świetnie widzi, a po niedawnym osłabieniu nie ma już śladu. Boi się jeszcze ludzi, ale nie dziwmy mu się - nie było przy nim nikogo, gdy stawiał swoje pierwsze kroki, a późniejsze doświadczenia do najlepszych nie należą, bo było to łapanie na ulicy i nieprzyjemne zabiegi u weterynarza, takie jak choćby zastrzyki. Możemy więc jawić mu się jako niebezpieczeństwo. Na szczęście Kokoum ma 4 miesiące i z tego malutkiego dzikuska wyrośnie jeszcze słodki przytulak. Wszystko przed nim. Byleby tylko ta jego chwilowa dzikość znalazła zrozumienie u białych twarzy. Już i tak robi postępy, bo nie boi się bawić i jeść przy ludziach, a nawet tymczasowi opiekunowie zauważyli, że przychodzi do nich spać w nocy. To znaczy, że potrzebuje ciepła i czułości, tylko jeszcze się boi. Kokoum ma 6 miesięcy,,  jest wykastrowany i może już rozglądać się za kimś, kto przyjmie go do siebie. Nowy dom powinien być „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i bakonem. Maluszek jest odrobaczony i zdrowy, jest w trakcie szczepień.
    Pokaż Kokoum zrozumienie i ulecz jego lęk.

  • lilu-i-lulu.jpg

    Lilu i Lulu

    Niedowidzące Lilu i Lulu mają pecha

     

     

     

    Losy dwóch sióstr da się spuentować krótko - to nie czarne koty przynoszą pecha, tylko pech nie opuszcza czarnych kotów. Przyszły na świat nie wiadomo gdzie, jako dzieci bezdomnej kotki i szybko straciły matkę. Chude, osłabione i zapchlone trafiły do schroniska. Tam zdiagnozowano u nich koci katar. Ich los miał się zmienić, gdy znalazły dom tymczasowy u ludzi, którzy przejęli się ich losem. Dostały opiekę, dzięki której wyzdrowiały i nabrały ciałka. Znaleźli im dom stały, który miał być końcem ich tułaczki i bezpieczną przystanią do końca życia. Wszystko malowało się więc w różowych kolorach. Nic nie zapowiadało czarnych chmur, które wisiały nad ich życiem. Podczas kontroli w domu stałym po roku od adopcji, okazało się, że kocięta są w gorszym stanie niż do niego dotarły. Były zupełnie zaniedbane, niedożywione, zarobaczone, zapchlone i wystraszone. Tak, jakby przez cały ten czas tułały się po ulicy. Wiadomo też, że pseudo opiekunowie używali przemocy, gdy koty nie zachowywały się tak, jak chcieli. Lilu i Lulu natychmiast wróciły do dawnego domu tymczasowego, w którym musiały być znowu doprowadzone do dobrego stanu. Są już zdrowe, odrobaczone, zaszczepione, testy FIV/FELV mają ujemne, mają 1,5 roku. Po kocim katarze zostały im blizny, które sprawiają, że siostry niedowidzą – Lilu ma gorszy wzrok i jest spokojniejsza, a Lulu widzi lepiej, jest bardzo energiczna, zawsze skora do zabawy, a ze wszystkich zabaw najbardziej kocha bawić się ze swoim człowiekiem w aportowanie piłeczki. Lulu wymaga codziennego zakraplania oczu, bo jej oczy mają tendencję do wysychania. Obie kochają czułości, głaskanie i przytulanie. Potrzebują obecności człowieka – lubią spać obok albo na opiekunie, mruczą wtedy przez cały czas. Wszystkie niedole przeszły razem, tylko w sobie nawzajem miały wsparcie, co spowodowało, że stały się bardzo zżyte. Z tego powodu poszukują domu razem. Dla ich bezpieczeństwa powinien to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Mogą mieszkać z dzieckiem i innymi kotami.
    Odczaruj pecha Lilu i Lulu i podaruj im szczęśliwy dom!

  • teofila.jpg

    Teofila

  • whiskers.jpg

    Whiskers

    To musiał być tajemniczy ogród z sekretnym przejściem do innego świata. Whiskers pojawił się w ogródku pewnej pani nagle i znikąd. Jak więc inaczej można wytłumaczyć jego przybycie? Przecież nie tak, że ktoś go wyrzucił z domu, ależ skąd! Bo Whiskers miał swój dom na pewno. Był to dobry, spokojny i zaciszny dom, sądząc po sposobie bycia Whiskersa, który jest kotem zrównoważonym, dobrze wychowanym, przyjaznym i bardzo czułym. Tajemnicze przejście z domu do bezdomności mogło nastąpić z różnych powodów, takich jak choroba lub śmierć opiekuna, co zdarza się bardzo często. Wśród podopiecznych naszej fundacji Ja Pacze Sercem jest całkiem sporo kotów, które musiały opuścić swój świat, ponieważ rodzina przejmowała dom po zmarłej osobie. Whiskers przywodzi na myśl taką właśnie historię. A może to przez niewiedzę? Bo Whiskers jest nosicielem wirus FIV, który wiele osób uważa – niesłusznie - za groźny. Niewiedza ta sprawia, że większość kotów FIV pozytywnych kończy marnie – są wyrzucane, a nawet uśmiercane. To niewinne ofiary ludzkiej ignorancji. W naszej fundacji „fivki” to codzienność, żyją w naszych domach tymczasowych razem innymi kotami. Wirusem tym naprawdę jest się trudno zarazić. Najczęściej koty rodzą się już z nim, jeśli kocia mam jest zarażona. Dwie inne drogi zarażenia to walka do krwi i kopulacja, a to w normalnym domu jest pod kontrolą i nigdy się nie zdarza. „Fivki” kochamy tak samo jak inne koty i zapewniamy im takie same warunki. Nie zmienia to jednak faktu, że Whiskers mógł zostać porzucony także i z tego powodu. Tymczasem pokojowo nastawiony do wszystkich, a dodatkowo wysterylizowany Whiskers może żyć długo i spokojnie z innymi kotami. Whiskers ma ok. 6 lat, ma FIV+, FELV ujemny. Kocha ludzi, jest niezwykle kontaktowy – zaczepia, dużo gada, szybko się uczy, lubi się przytulać i spać w łóżku. Ponieważ pragnie przede wszystkim towarzystwa człowieka, mógłby być jedynym kotem w domu. Jest odrobaczony, zaszczepiony i zaczipowany. Poszukuje człowieka, który wie czym jest FIV i że nie ma czego się obawiać. Jak wszyscy nasi podopieczni, również i on potrzebuje domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem po to, by już nigdy, nawet przypadkiem, nie wylądował samotnie na ulicy. Następnego razu mógłby po prostu nie przeżyć, bo koty wychowane w domu nie potrafią przetrwać na ulicy. Otwórz Whiskersowi tajemne drzwi do swojego serca i wpuść go do swojego domu!