Wizyt
Dzisiaj: 487Wszyscy: 293989

Farciarz

Nasze Historie » Farciarz

Późną nocą w jakiejś łapanki i na środku ciemnej jezdni leżał jakiś dziwny kształt. Okazał się być kotem potrąconym przez samochód i bez ruchu czekającym na dobicie. Zgarnęłam do wozu, dowiozłam do lecznicy dyżurującej w nocy, a po drodze obiecałam, że jak nie umrze, to nie będę mu nawet szukać domu. Słowo się rzekło, Farciarz uznał, że sprawdzi czy dotrzymuję obietnic. Ma "jedno oczko bardziej", pourazową padaczkę, ale nikt tak ładnie nie umie dawać buziaków na "dzień dobry" jak on. 8)
To "jedno oczko bardziej" było czerwoną miazgą na wierzchu, prawie na asfalcie. W sumie było oddzielone od kota. Potem "wchłonęło się" na miejsce. Prawie na miejsce. :wink: Weterynarze uznali, że Farciarza nie boli i nie zalecają operacyjnego czyszczenia oczodołu.