Wizyt
Dzisiaj: 114Wszyscy: 560653

Gaja

Do adopcji » Gaja

To nie w stylu Gai, żeby się mazgaić.

Gaja była w tak opłakanym stanie, że nie miała już nawet siły, żeby płakać. Urodziła się w miejscu, w którym nikt nie dba o zwierzęta, szczególnie te chore. Kiedy więc malutki bury kociak zachorował, było wiadomo, że umrze. Takie było jego przeznaczenie. Miał zaklejone oczy, ledwo oddychał, cienka skóra opinała drobne kosteczki. Zabraliśmy ją w ostatnim momencie - trafiła pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem. U weterynarza okazało się, że to maleństwo jest dziewczynką i że naszą wolontariuszkę czeka prawdziwa walka o jej życie.

Jej oczka były tak chore, że potrzeba było 4 tygodni leczenia, żeby się w końcu otworzyły. Męczył ją tak silny katar, że z wielkim trudem oddychała. Ma za sobą 4 tygodnie antybiotykoterapii i karmienia strzykawką wprost do pyszczka, bo jeść samodzielnie nie była w stanie. Trzeba było co parę godzin robić jej inhalacje, również w nocy. Mimo to, przez cały ten czas ani razu nawet nie miauknęła. Malutka i kruchutka, ale walczyła razem z nami. I wygrała! Co prawda z choroby wyszła z jednym okiem niesprawnym, ale jednak na drugie widzi. I widzi nim wszystko, co trzeba. Zawsze znajduje kompanów do zabawy, bo uwielbia szaleć z innymi kotami i z psem. Zawsze znajduje się przy swojej miseczce, kiedy jest pełna, bo ma doskonały apetycik. I zawsze trafia do kuwety, bo jest czyścioszką. Nigdy też nie spuszcza z oka człowieka, bo jest niezwykle czuła i pełna wdzięczności za swoje nowe życie. Trochę świszczy, gdy oddycha, ponieważ po chorobie pozostały trwałe zmiany w układzie oddechowym.

Lubi leżeć przytulona do człowieka i tak sobie błogo świszczeć, najlepiej prosto do ucha. Wymaga też jeszcze regularnych inhalacji, żeby wzmocnić wspomóc oddech, a do końca życia będzie trzeba zakraplać jej oczy, ponieważ nabawiła się „suchego oka”. To jednak nic w porównaniu z tym, co przeszła. Teraz jest szczęśliwą, energiczną i kochaną koteczką, która całą sobą okazuje radość życia. A ponieważ doszła już do siebie, została odrobaczona, zaszczepiona, wiemy, że testy Fiv/Felv ma ujemne - czeka ją kolejna walka. I tym razem też nie będzie łatwo. Tym bardziej, że jest niepozorną, niedowidząca buraską wśród tysięcy zdrowych, ślicznych kotów, które też potrzebują domów. Marne szanse. Tylko siąść i płakać. Ale to nie w stylu Gai, żeby się mazgaić. Dlatego szukamy dla Gai człowieka, który mimo jej niepełnosprawności, zobaczy w niej w pełni sprawną do miłości kotkę.

Mała potrzebuje domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami balkonem - zbyt wiele się wycierpiała, żeby teraz ryzykować jej życie.
Pomóż Gai wygrać – daj jej dom.

Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928