Wizyt
Dzisiaj: 261Wszyscy: 293763

Jechać 300 km na ratunek wiejskim kotom? Koń by się uśmiał!

O nas/Kontakt » Aktualności » Jechać 300 km na ratunek wiejskim kotom? Koń by się uśmiał!

Ale konie na pewno się nie śmiały, kiedy pod ich kopytami, na sianie, cierpiała kocia matka karmiąca swoje dzieci. Ponieważ z całą pewnością w koniach było dużo więcej współczucia niż w ludziach – właścicielach i klientach pięknej stajni luksusowego hotelu na Mazurach. Bo stamtąd właśnie pochodzą trzy maluchy: Zosia, Romek i Pędzelek. Matka Zosi i Romka to Oczko, która opiekowała się swoimi dziećmi do końca, mimo niewyobrażalnego bólu spowodowanego zaniedbanym rakiem oka. Niestety, gdy dotarliśmy do niej, zaalarmowani przez opiekunów koni, była już w tak złym stanie, że mogliśmy jedynie skrócić jej cierpienie… I zaopiekować się jej maleństwami. Pędzelek zaś to kociak z tej samej stajni. Nie wiadomo, co stało się z jego matką, jego rodzeństwo nie żyło już, kiedy tam dojechaliśmy.

Czarna Zosieńka i pręgowany Romek mają po ok 8 tygodni. Kremowy Pędzelek ma ok 6 tygodni. Cała trójka jest zdrowa i radosna. To zasługa naszych wolontariuszy, bo odchowanie takich maleństw to nie lada wyzwanie – karmienie co parę godzin ogrzanym specjalnym mlekiem, masowanie brzuszków, żeby pobudzić prace jelit, chronienie, żeby gdzieś nie weszły i nie zrobiły sobie krzywdy. To opieka na 24 godziny w ciągu doby. Nasza niania i niań okazali się być dobrymi matkami zastępczymi, bo maleństwa są zdrowe, wesołe, rozbrykane i zupełnie nic nie wskazuje na to, jak ponuro zaczęło się ich życie.

Jak wszystkie dzieci, nasze kociaki uwielbiają zabawki. Pazurki ostrzą o drapak, bezbłędnie korzystają z kuwety i mają apetyt, że zjadłyby konia z kopytami. Mruczą, przytulają się i bawią.

Zosia jest bardziej delikatna, lubi zasypiać na poduszkach, ale gdy wciska głowę w futerko pod siebie, zawsze z nich spada.

Romek jest ciekawski, wchodzi wszędzie, gdzie się da i nie da. Wyjątkowo głośno mruczy.

Pędzelek jest najmłodszy, ale i najbardziej waleczny. Przeżył, choć był bardzo osłabiony – jego wola życia była silniejsza niż wycieńczenie i zaklejone ropą oczka. Teraz wszędzie go pełno, jest szybki, bystry, niczego się nie boi  - bo i czego się bać po tym, gdy już śmierć zaglądała w oczy. Jest grzecznym dzieckiem i uwielbia kocie mleczko.

Marzymy o tym, żeby cała trójka trafiła do jednego domu, bo niedole i dole sprawiły, że są ze sobą zżyte i opiekują się sobą nawzajem. Ale nie jest warunek adopcji. Z całą pewnością nadają się do domów z innymi zwierzętami. Wszystkie są zdrowe, testy FIV/FELV ujemne, odrobaczone, zaszczepione. Szukamy dla nich domów z zabezpieczonymi oknami i balkonem.  Myślisz o adopcji? Ruszaj z kopyta i zadzwoń do nas!

Kontakt w sprawie adopcji: 505 132 444