Wizyt
Dzisiaj: 176Wszyscy: 1948650

Kostek

W Nowych Domach » Kostek

Jednooki Kostek był na wyciągnięcie łapki od Kostuchy

PROCEDURA ADOPCYJNA ROZPOCZĘTA

 

Wyszedł wprost pod koła samochodu. Miał 1,5 miesiąca i był chodzącym szkieletem. Połowę jego wątłego ciałka pokrywała pianka budowlana, pod ogonkiem mucha złożyła jajka, chodziły po nim larwy, nie widział na jedno oko i ledwo trzymał się na łapkach. Miał przed sobą dwie możliwości – śmierć powolną albo gwałtowną. Skrajne cierpienie spowodowało, że stracił instynkt samozachowawczy i wyszedł na ulicę, jakby nie widział i nie słyszał, jakie niebezpieczeństwo mu grozi. To jednak uratowało mu ostatecznie życie, bo trafił na ludzi, którzy nie przejechali koło niego obojętnie. Malec natychmiast trafił do naszej fundacji Ja Pacze Sercem. Mimo przytłaczającego bólu, od początku tulił się do nas i wszelkie, nawet bardzo nieprzyjemne zabiegi, przyjmował jak gdyby z wdzięcznością: głośno mruczał i pozwalał robić ze sobą dosłownie wszystko. Z początku wydawało się, że jest szansa na uratowanie jego oka. Lekarz przepisał antybiotyk i krople do oczu. Niestety na niewiele się to zdało. Oszczędzimy Wam drastycznych szczegółów, ale z okiem było coraz gorzej, a Kostek cierpiał bardziej i bardziej. Jego stan ogólny był koszmarny. Był ciężko chorym kocim okruszkiem. Wciąż jednak był najbardziej przytulaśnym kociakiem pod słońcem. A nasi wolontariusze robili wszystko, by jak najszybciej mu ulżyć, czyli spowodować, by nabrał wystarczającej masy ciała do bezpiecznego przejścia operacji usunięcia uszkodzonego oka. Ostatecznie wszystko się udało i wykonano operację. Cały okres rekonwalescencji był kostek znosił pogodnie i bez problemu, z chęcią przyjmował wszystkie zalecone leki. Szybko nabierał sił i czuł się coraz lepiej. Stał się wesołym i energicznym kociakiem. Teraz szaleństwa z piłeczką, kapselkiem, kuleczką z foli aluminiowej, to najlepsza zabawa. Uwielbia głaskanie bródki, karczku i miejsc pomiędzy poduszeczkami łapek. Nie wspina się na firany. Przybiega na powitanie. Przy misce jest niewybredny, ale też nie jest łakomczuchem. Nie wymusza jedzonka, zawsze cierpliwie czeka. Bardzo brakuje mu towarzystwa drugiego kota, bo jest przyjacielski i nadrabia czas utracony, kiedy na zabawę nie miał sił. Uwielbia jazdę samochodem, nigdy nie miauczy, dobrze ją znosi i jest super towarzyszem podróży. Kostek ma teraz ok 4 miesięcy, jest zaszczepiony, zaczipowany, testy FIV/FeLV ma ujemne. Może więc śmiało rozglądać się za nową rodziną. Jego nowy dom powinien być „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, najlepiej z innym kotem lub kotami, z którymi mógłby dokazywać. Ale przede wszystkim z człowiekiem, który nie będzie mu skąpił głaskania, przytulania i innych czułości, dzięki którym mały Kostek zapomina o tym, jak niebezpiecznie blisko Kostuchy się znalazł jeszcze przecież nie tak dawno. Przygarnij Kostka – kociaka, który do szpiku kości przesiąknięty jest miłością do ludzi!

Kontakt: japaczesercem@gmail.com 

 

Tel. 500 383 928