Wizyt
Dzisiaj: 515Wszyscy: 659739

Lubelski

W Nowych Domach » Lubelski

Lubelski zostaje w swoim domu tymczasowym na zawsze!!!

Lubelski lubi życie, choć życie nie lubi jego
Lubelski lubi ludzi i życie zachłannie i po wariacku. Ale jak ma nie lubić, skoro musiał o nie walczyć? Niestety na samym początku, zaraz po urodzeniu, życie nie polubiło Lubelskiego. Raz, że urodził się czarny, a to nie jest najszczęśliwszy kolor sierści dla kota, bo ludzie wciąż się czarnych kotów obawiają i nie chcą ich w swoich domach ani obejściach. Dwa – urodził się bezdomny, a to był właściwie wyrok. Lubelski z powodu głodu i chłodu szybko złapał wirusa kociego kataru i - bez pomocy - miał przed sobą kilka tygodni egzystencji w coraz większym bólu. Życie nie tylko go nie lubiło, ale wręcz było dla niego okrutne. Pozwoliło mu trwać w bólu spowodowanym chorobą oczu. Życie pozwoliło mu umierać z głodu, bo mały, niedowidzący i coraz słabszy kociak nie miał zbyt wielu szans na to, żeby coś zjeść. Życie ewidentnie się na niego uparło i prawie wygrało. Ale w tym momencie do gry weszli ludzie. Lubelski został znaleziony przez dobrego człowieka, który skontaktował się natychmiast z nami – fundacją Ja Pacze Sercem. I tak, już pokiereszowany przez życie, niewidomy i zakatarzony, Lubelski został uratowany. I wiecie co? Mimo tego wszystkiego, co mu zafundowało, mimo głodu, choroby i cierpienia, Lubelski lubi życie. Być może właśnie dlatego teraz tak zachłannie z niego korzysta. Jest zawsze pierwszy do zabawy, do głaskania, do rozrabiania, do jedzenia – do wszystkiego. Widzi tylko światło i cień, ale zupełnie mu to nie przeszkadza w lubieniu swojego życia. Niby niepełnosprawny, ale lubienie życia go przepełnia i jest zaraźliwe – jest zawsze wesoły i energiczny. Niczego się nie boi i nie zna ograniczeń. Czasem tylko „pada” tam, gdzie akurat chwyci go nagła drzemka pomiędzy jedną a drugą turą szaleństwa. A ponieważ Lubelski jest już wyleczony, może już rozglądać się za własnym domem. Nie będzie to dla niego łatwe, bo tak jak jego oczka widzą tylko cienie, tak i on ma przez to tylko cień szansy na własnego człowieka. I do tego jeszcze ta czarna sierść... Nie poddajemy się jednak, bo nie po to Lubelski wygrał swoją pierwszą walkę, żeby drugą oddawać walkowerem.