Wizyt
Dzisiaj: 414Wszyscy: 1225893

Lucek

W Nowych Domach » Lucek

Lucek to aniołek. Ale przeszedł piekło. Urodził się w maju, dotarł do nas – fundacji Ja Pacze Sercem - z końcem lipca. Wystraszony, zabiedzony, z chorymi oczkami i nędzną resztą sierści na ciałku. Był maleńki i wyglądał tak naprawdę bardziej jak kurczak, a nie kot. W naszym domu tymczasowym zaczęła się walka o jego oczy. Na jednym była przepuklina, drugie ze zrostem. Gdy już nam się wydawało, że oszukaliśmy przeznaczenie, to w kilka godzin jednego dnia przyszło zaostrzenie i walka o oczka zaczęła się od nowa. Po kilku dniach nadeszła kolejna nadzieja, że to już, że udało nam się odratować jedno oczko od paskudnych zrostów. Ale niestety, ostatecznie tę walkę przegraliśmy. Lucek oczka ma, ale ze zrostami. Widzi, jak przez mleczną szybę - cienie, ruch, nie potrafi dobrze ocenić odległości. Na szczęście koty niedowidzące i niewidome potrafią stworzyć w pamięci idealną mapę przestrzeni, w której się poruszają, dlatego teraz maluch z rzadka zaliczy baranka o niespodziewaną przeszkodę. W nowym domu trzeba się z tym na początku liczyć, póki nie nauczy się topografii. Gdy wskakuje na łóżko czy wannę, to nie zawsze dobrze ocenia tę odległość i niekiedy zawisa, niezdarnie gramoli się, żeby wspiąć się wyżej. Ale zawsze daje radę! Dzisiaj jest wspaniałym kociakiem, który bawi się, dokazuje, wcina jedzonko aż mu się uszy trzęsą. Apetyt ma taki, że gdy zje swoje, to zawsze robi tournee po miskach pozostałych kotów i dojada resztki. Jest niezwykle miziasty. Gdy wyzdrowiał i zaczął rosnąć, razem z nim rosło też jego futerko. Teraz ma piękną czarną sierść z brązowymi refleksami. Ta sierść jest tak miła, że ma ochotę się go ciągle głaskać. A on to uwielbia. Jest diablo miziasty. Mruczy przy najlżejszym dotknięciu. Mruczy nawet w trakcie badań u weterynarza. Nic więc dziwnego, że rozbraja najtwardsze, najciemniejsze serca. Lucek jest też bardzo przyjazny wobec innych kotów. Nauczył się od nich wszystkiego, co kot powinien wiedzieć: pielęgnowania futerka, przytulania się, korzystania z kuwetki i rozrabiania. Jak każde stworzenie, zasługuje na kochających ludzi, a do tego świetnie się do tego nadaje, bo lubi być w towarzystwie człowieka. Jednak do pełnego szczęścia potrzebuje też drugiego kota – musi przecież z kimś się bawić. Gdy już doszedł do siebie, nadszedł czas, by rozejrzeć się za domem dla niego. Domem bezpiecznym, czyli „niewychodzącym” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Lucek ma teraz 6 miesięcy, w lewym oku ma przepuklinę tęczówki, na obu zrosty trzeciej powieki ze spojówką gałkową, na prawe oko widzi. Jak przez mleczną szybę. Testy FIV/FELV ma ujemne, jest zaszczepiony i ma chip. Bez obaw – niedowidzący kot to nic strasznego. Podaruj Luckowi dom i stwórz mu niebo. Czy nie zasłużył na to? 500 383 928 Japaczesercem@gmail.com