Wizyt
Dzisiaj: 180Wszyscy: 1953584

Milano

W Nowych Domach » Milano

PROCEDURA ADOPCYJNA ROZPOCZĘTA

Niedowidzi, dlatego nigdy nie usłyszy „Ti amo, Milano!”

To nieszczęście spotkało go we wczesnym dzieciństwie. Niedożywiony i osłabiony zachorował na „koci katar”. Zanim otrzymał pomoc, doszło do silnego uszkodzenia gałek ocznych. Gdy został znaleziony na opuszczonej działce, miał silne zapalenie górnych dróg oddechowych, ból i obrzęk spojówek, który zasłaniał całe oczka, uniemożliwiając widzenie, był bardzo słaby i zakatarzony. Kocie dziecko skazane na powolne umieranie z głodu albo gwałtowną śmierć pod kołami samochodu. Właściwie należy się cieszyć, że w ogóle to przeżył. Nie miał dzieciństwa. Cierpienie, przerażenie i choroba to przecież nie jest dzieciństwo. Prawdopodobnie w wyniku ciągłego i uzasadnionego poczucia zagrożenia teraz Milano jest bardzo wrażliwym kotem. Łatwo go spłoszyć, wszystko mocno przeżywa, można powiedzieć, że ma emocje na wierzchu. Z tego powodu powinien mieć spokojnego opiekuna i dom bez innych zwierząt. I takiego właśnie - skrzywdzonego, delikatnego, a przy tym silnie niedowidzącego kociaka nikt nie chce. Nikt nie chce poznać jego czułej natury. Bo Milano bardzo kocha ludzi – lubi być noszony na rękach jak niemowlak, wtula się wtedy mocno i mruczy, uwielbia spać przytulony do człowieka, a nawet czesać go łapką przed snem, żeby nie spał taki rozczochrany. Pomimo wrażliwości, jest bardzo ciekawy świata, chodzi z rozczulającą, wiecznie zdziwioną minką, ma ciągle szalone pomysły, nie można się z nim nudzić. Co to za pomysły? Na przykład ciągoty do kuchni śródziemnomorskiej, co właściwie dziwić nie powinno, zważywszy na jego imię. Kradnie rukolę z posiłków, ma obsesję na punkcie pęczków rzodkiewek (zielonej części, te kulki można wyrzucić), a jego ukochaną zabawką jest fasolka szparagowa. Swoje ulubione warzywa wygrzebuje z toreb od razu, kiedy jego tymczasowi opiekunowie postawią je na stole po powrocie do domu z zakupów. Fasolkę kocha miłością wielką. Z tego powodu w domu nazywany jest farmerem, bo fasolce urządza kąpiele wodne w misce z wodą oraz nawozi ją, zasypując w kuwecie. Podrzuca ją godzinami, a potem śpi z fasolką w łapce. Jego kulinarne zainteresowani ewoluują. Lubi też mieszkać w zlewie, bawić się sitkami i gąbkami do zmywania, a niedawno znalazł sobie nowe hobby - kradnie z nieumytych kubków torebki po herbacie, żeby się nimi bawić. Jak więc widać to nie są typowe kocie sposoby spędzania czasu. Bo też i Milano jest jedyny w swoim rodzaju. Być może to jest przyczyną jego samotności i tego, że wciąż nikt go jeszcze nie pokochał. Nie znalazła się po prostu jeszcze osoba o równie oryginalnym co on usposobieniu oraz, co tu gadać, wielkim sercu, bo któż inny mógłby przygarnąć prawie niewidomego kociaka po przejściach? Milano jest teraz ponad rocznym radosnym młodzieńcem, zaszczepionym, wykastrowanym i zaczipowanym. Testy FIV/FeLV ma ujemne. Potrzebuje spokoju, a także bezpieczeństwa, czyli domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Może to właśnie od Ciebie usłyszy „Ti amo, Milano!” ten niechciany kociak i będzie miał komu odwdzięczyć się czułością i przywiązaniem. 

Kontakt: japaczesercem@gmail.com 

Tel. 500 383 928