Wizyt
Dzisiaj: 753Wszyscy: 1949227

NA ZAWSZE W NASZYCH SERCACH

  • amelia.jpg

    Amelia

  • aria.jpg

    Aria

  • arlo.jpg

    Arlo

  • assam.jpg

    Assam

  • azja.jpg

    Azja

  • bambus.jpg

    Bambus

  • basia[5].jpg

    Basia

    Kochani Paczacze, mamy wiadomość tragiczną. Wczoraj musieliśmy pożegnać naszą ukochaną Basię 🖤 Mieliśmy nadzieję, że uda się otaczać ja opieką paliatywną jeszcze przynajmniej przez jakiś czas, jednak nowotwór - nieoperacyjny - nie dał żadnych szans, rozwijając się błyskawicznie :( Nie mogliśmy skazać Basieńki na potworne cierpienie i śmierć przez zachłyśnięcie lub uduszenie. Ona tak wiele złego przeszła w swym przedschroniskowym życiu, prawdopodobnie została skatowana :( Być może to spowodowało czy uruchomiło chorobę, być może zaatakowałaby nie i rak zaatakowałby i tak. Jedynym pocieszeniem jest to, że nie odchodziła samotna i przerażona w schroniskowej klatce. Przez cztery miesiące, które u nas spędziła cieszyła się domem, miłością, słońcem na parapecie i spaniem w łóżeczku przy swoich tymczasowych Dużych. Tymczasowych nie oznacza, że mniej kochających, mniej się starających. Wierzcie nam - nie! Dorotko <3 dziękujemy i tulamy... Dziękujemy też wszytkim, którzy zechcieli wesprzeć Basieńkę i pozwolili nam zapewnić jej wszystko czego potrzebowała. Dziękujemy Wam, Przyjaciele <3 Smutek potworny... Basieńko 🖤, musiałaś biec dalej, ale i tu zostajesz na zawsze - w naszych sercach i pamięci! I w tęsknocie.
  • bogus[12].jpg

    Boguś

  • borowka[1].jpg

    Borówka

    Borówka 🖤 odeszła.... I zabrała ze sobą kolejny kawałek japaczowego serca, który zawsze będzie z nią. Bo serce naprawdę pęka gdy tracimy te udręczone przez życie maleństwa. Kotuniu, spędziłaś trzy tygodnie w schronisku, z nami niespełna dzień. Wybacz, że świat nie zdążył Ci pokazać swojej jasnej strony :(. Czuwaj nad swoimi towarzyszkami, o które walczymy! I bądź szczęśliwa TAM... Tulamy Cię, maleńka. Boróweczkę zabrała panleukopenia:(
  • brzeczek.jpg

    Brzęczek

  • celso.jpg

    Celso

    Kocurek w trakcie leczenia
  • coco.jpg

    Coco

  • corrie.jpg

    Corrie

    Koteczka w trakcie leczenia
  • czosnek.jpg

    Czosnek

  • drobinka.jpg

    Drobinka

  • dzwoneczek.jpeg

    Dzwoneczek

  • eric-clapton.jpg

    Eric Clapton

  • fiolek.jpg

    Fiołek

  • harnas.jpeg

    Harnaś

  • hela.jpg

    Hela

  • hugo.jpg

    Hugo

    Kotek w trakcie leczenia

  • icetea.jpg

    Icetea

    Koteczka w trakcie leczenia

  • jaskier.jpg

    Jaskier

  • jas.jpg

    Jaś

  • jasminka.jpg

    Jaśminka

  • jezynka.jpg

    Jeżynka

  • jedrus.jpg

    Jędruś

  • kalafiorek[1].jpg

    Kalafiorek

  • kasia[3].jpg

    Kasia

    Koteczka w trakcie leczenia
  • kawencjusz.jpg

    Kawencjusz

  • kazmirz[13].jpg

    Kaźmirz

     

    W Kaziu, zakochaj się!

    Już wiosna podrosła i bzami tchnie... Och Kaziu, zakochaj się! Pamiętacie Kabaret Starszych Panów? Kazimierz to także starszy pan, który ma na pewno 10 lat, tyle że jego życie daleko różni się od kabaretu. Nie znamy jego losów od początku, ale wiemy, bo trafił do nas – fundacji Ja Pacze Sercem - prosto z lecznicy po wypadku. Wszystko wskazuje na to, że z powodu wypadku właśnie Kazimierz cierpi na ślepotę neurologiczną, co oznacza, że czasem widzi, a czasem traci zupełnie wzrok. W niczym mu ono co prawda nie przeszkadza, bardzo lubi się ganiać z innymi kotami i bawić z tymczasową opiekunką, a nawet wyglądać sobie przez okno, ale nigdy nie wiadomo, kiedy to robi „na czuja”, a kiedy coś widzi. Jakby tego wszystkiego nie było jeszcze dosyć, to Kazimierz jest nosicielem kociej białaczki. Dlatego też może bawić się tylko z innymi „białaczkowymi” kotami, zdrowymi psami i innymi zwierzętami – w tym także i z ludźmi:) Białaczką może zarazić tylko i wyłącznie innego kota. To jednak ogranicza jego szanse na adopcję i skazuje na wieczną samotność. Kazimierz ma zrównoważony charakter, umie zając się sobą i głównie zajmuje się wtedy snem, w stosunku do człowieka nie jest nachalny, ale widać też, że ludzka obecność daje mu poczucie bezpieczeństwa i spokój. Starszy pan Kazimierz jest zaszczepiony, wysterylizowany, testy ma FIV/FELV dodatnie.
    Tak więc sami widzicie, że Kaziu, choć mądry i przystojny, ma marne szanse na to, by ktoś się w im zakochał. Chyba że... TY w Kaziu zakochasz się!

  • kielka.jpg

    Kiełka

    Koteczka w trakcie leczenia

  • kocyk.jpg

    Kocyk

    Kocyk nie patrzy, Kocyk otula! 💕 Kocyk nie patrzy, bo nie ma oczek. Nie znamy go od urodzenia, ale wiemy, że urodził się niewidomy. Dzięki temu, brak wzroku jest dla niego stanem naturalnym i nie stanowi żadnego problemu – porusza się bardzo sprawnie nawet, gdy znajdzie się w nowym otoczeniu. Musiał mieć swój dom, bo jest dobrze wychowanym kocim młodzieńcem, a do tego wspaniale odnajduje się w ludzkich ramionach. Pojawił się niedawno wśród wolnożyjących kotów na terenie działek rekreacyjnych, co może wskazywać na to, że został tam porzucony. Ponieważ nie ma oczu, trafił natychmiast do naszej fundacji Ja Pacze Sercem. To ciepły, otulający swoją życzliwością i przyjaznym nastawieniem do świata półroczny kociak. Dlaczego ktoś go porzucił? Nie jesteśmy w stanie się tego domyślić. Kocyk chyba też nie. Wciąż by się tulił i otulał. On nie przeżyje sam na działkach. Choć w domu radzi sobie tak, jak widzący kot, to jednak na wolności czyha na niego wiele niebezpieczeństw, a przeżycie wymaga posiadania wzroku. Poza tym, a może raczej po pierwsze, Kocyk nie może żyć bez człowieka. Jego imię nie wzięło się znikąd – to kociak otulająco-przytulający, jak miękki, ciepły kocyk. I to nie tylko ciało, ale duszę. Sam Kocyk nie ochronił się przed chłodem panującym na działkach i sam złapał katar. Teraz jest już zdrowy i może zacząć szukać kogoś, kogo mógłby otulać swoim ciepłem. Jeśli ta osoba zapewni mu „niewychodzący” dom z zabezpieczonymi oknami i balkonem - będzie to połączenie idealne. Kocyk jest ciepły także w relacjach z innymi kotami, dlatego może mieć kocie towarzystwo. Kocyk ma 6 miesięcy, jest odrobaczony, zaszczepiony, zaczipowany, testy FIV/FeLV ma ujemne. Mimo to, że Kocyk emanuje ciepłem, to sam też go potrzebuje. Otul więc Kocyka swoją miłością i daj mu ciepły dom, którego tak bardzo potrzebuje! 500383928 japaczesercem@gmail.com

  • kokaina.jpg

    Kokaina

    Koteczka w trakcie leczenia

  • koralinka[10].jpg

    Koralinka

    Zaczarowany świat niewidomej Koralinki.

    Koralinka urodziła się ze zdegenerowaną siatkówką, co sprawiło, że jest niewidoma. Z tego powodu znalazła się w Fundacji "Ja Pacze Sercem". Od małego cierpi na padaczkę. Bywało, że ataki męczyły ją nawet siedem razy na dobę. Badania wykazały, że przyczyną padaczki są torbiele w mózgu:( Są one również powodem tego, że mała nie potrafi korzystać z kuwety i trzeba ją do niej wsadzać, by coś zrobiła. Poza tym bywa, że kręci się w kółko albo przesypia długi czas. Dostaje leki przeciwpadaczkowe, leki na wyciszenie, na usprawnienie pracy mózgu, aktualnie również antybiotyki i środki przeciwzapalne. Łącznie dziewięć tabletek na dobę. Podczas jedzenia trzeba pilnować, żeby nie podnosiła główki do góry, bo wtedy zaczyna się kręcić i „gubi” miskę, choć czasem w swoim zakręceniu w końcu ją odnajduje. Rokowania są ostrożne, w każdej chwili może przyjść pogorszenie i najgorsze… Dzięki stałej opiece specjalisty neurologa oraz trosce opiekunów w domu tymczasowym Koralinka potrafi cieszyć się chwilą, bawić się z innymi kotami i biegać za piłeczką. Te pozytywne wzmocnienia w postaci towarzystwa innych kotów i zabawy sprawiają, że jej dolegliwości słabną. Jest też bardzo spragniona ludzkiej bliskości - zaczyna mruczeć, gdy tylko jest na rękach, wtedy od razu błogo zasypia. W nocy śpi na swoim posłanku przy łóżku opiekunki tak, żeby można ją było wysadzić do kuwety oraz powstrzymywać ataki padaczki, które zdarzają się również przez sen. Dzięki lekom jej stan zdrowia ustabilizował się, ataki padaczki zdarzają się dużo rzadziej, nawet raz na kilka dni i widać, że jest teraz szczęśliwa. Osamotniona przez chorobę i brak wzroku żyje w swoim świecie, a my robimy wszystko, by ten świat niewidomej Koralinki zaczarować. Jak na razie udaje nam się to i maleńka jest bezpieczna i otoczona miłością. Wierzymy, że czeka ją długie i dobre życie! Zrobimy wszystko by tak właśnie się stało! I uwierzy w to każdy, kto usłyszy, jak Koralinka mruczy bezpieczna w ramionach swojej opiekunki. Zdajemy sobie sprawę, że w tej sytuacji Koralcia raczej nie przeprowadzi się do własnego domu i rodziny. Dlatego poszukujemy dla Koralci opiekuna wirtualnego, który pomoże nam sprawić by niczego jej nie zabrakło i by mogła szczęśliwie i beztrosko żyć! Prosimy, zaczaruj świat niewidomej Koralinki - zaopiekuj się nią wirtualnie!

  • kosmatka[1].jpg

    Kosmatka

  • kropka.jpg

    Kropka

  • kurczak.jpg

    Kurczak

    Kocurek w trakcie leczenia

  • lilo.jpg

    Lilo

  • lisa.jpg

    Lisa

  • london-ua.jpg

    London UA

  • malena.jpg

    Malena

  • malwa.jpg

    Malwa

  • manfred.jpg

    Manfred

  • margaretka.jpg

    Margaretka

  • martini.jpg

    Martini

    Kocurek w trakcie leczenia
  • malgosia.jpg

    Małgosia

  • milo[3].jpg

    Milo

  • minerwa.jpeg

    Minerwa

  • moody.jpeg

    Moody

  • mruczek.jpg

    Mruczek

  • mulan.jpg

    Mulan

    Koteczka w trakcie leczenia
  • muszka[2].jpg

    Muszka

  • myszka.jpg

    Myszka

    Koteczka w trakcie leczenia

  • nairobi.jpg

    Nairobi

    Kochani, mamy i dzisiaj tragiczną wiadomość: nasza maleńka Nairobi🖤 odeszła. Pojawiła się w naszym domu tymczasowym w Poznaniu prawie miesiąc temu. Od samego początku miała problemy neurologiczne, pojawiły się ataki padaczkowe. Malutką przetransportowaliśmy do domu tymczasowego w Warszawie, gdzie mogła rozpocząć diagnostykę neurologiczną. Niestety w weekend jej stan się pogorszył, zaczęła wysoko gorączkować, badania krwi wykazały leukopenię, problemy z wątrobą i nerkami, żółtaczkę, toksoplazmozę. Kroplówki dożylne, leki, witaminy nie poprawiały stanu Kruszynki. Doszły problemy z oddychaniem, tachykardia, białkomocz... Nairobi spędziła noc w komorze tlenowej, jednak jej stan pogarszał się z godziny na godzinę... Diagnoza nie pozostawiała złudzeń: brutalny i bezwględny FIP... Nairobi ❤ odeszła otoczona miłością i troską swoich tymczasowych opiekunów... Na zawsze zostaniesz Kruszynko w naszych sercach, a teraz dołącz do Teosia (*) i Borówki (*) i rozkoszujcie się pięknym dzieciństwem 💔💔💔...
  • niedzwiadek.jpg

    Niedźwiadek

    Kocurek w trakcie leczenia
  • nodi.jpg

    Nodi

    Kocurek w trakcie leczenia
  • odessa-ua.jpg

    Odessa UA

  • olaf.jpg

    Olaf

  • pedro.jpg

    Pedro

    Pedro 🖤 tak trudno Cię pożegnać, Ty niezwykły nasz kocurze... Twoje serduszko się zatrzymało, a dla nas, przede wszystkim zaś dla Twoich tymczasowych rodziców, zatrzymał się wczoraj świat :( Biegaj wolny, kochany pingwinku!!!! Biegaj, szalej i rozkoszuj się pięknem za Tęczowym Mostem!!!! Martynko 💛, Mateuszu 💛 ściskamy Was mocno!!!! Pamiętajcie, że dzięki Wam Pedro miał fantastyczną i kochającą rodzinę!!!! Teraz Wy macie swojego kociego anioła 🖤🖤🖤 Pedruś pojawił się w naszej japaczowej rodzinie niespełna pół roku temu i na zawsze w niej pozostanie!!!!!!!!!!!! Żył jak król, choć wiekowy bardzo i schorowany. Był naprawdę niesamowicie szczęśliwy. Oczywiście, że to szczęście trwało za krótko, ale najważniejsze, że go zaznał!!! Dzięki pomocy cudownych wirtualnych opiekunów <3 mogliśmy zapewnić mu wszystko, czego potrzebował w walce ze starością i jej smutnym bagażem. Całym sercem dziękujemy!!! Do zobaczenia, Don Pedro.....................................
  • penny[1].jpg

    Penny

  • plusia.jpg

    Plusia

    Koteczka w trakcie leczenia
  • porto.jpg

    Porto

  • prini.jpg

    Prini

    Koteczka w trakcie leczenia
  • pyrka.jpeg

    Pyrka

  • roni[1].jpg

    Roni

    Kocurek w trakcie
  • rubi[7].jpg

    Rubi

  • rudzik.jpg

    Rudzik

  • ruki[14].jpg

    Ruki

    Zabrał go fip
  • saga[1].jpg

    Saga

  • simba[4].jpg

    Simba

  • sintra.jpg

    Sintra

  • skoczek[6].jpg

    Skoczek

  • smuzynka.jpg

    Smużynka

  • snow.jpg

    Snow

    Na nic zdało się buńczuczne zaklinanie losu. Snow 🖤 zmarł 😪 Panleukopenia przechytrzyła wszystkie nasze starania :( Z pękniętymi sercami żegnamy Cię, syneczku kochany. Będziemy Cię tulić w czułej pamięci. Snow [']
  • toto[1].jpeg

    ToTo

  • wafelek.jpg

    Wafelek

  • wanilia.jpeg

    Wanilia

  • wasik[5].jpeg

    Wąsik

  • yeti[1].jpg

    Yeti

  • zazu.jpg

    Zazu

    Pojawił się w naszym domu tymczasowym niedawno. Miał być Zuzanną, niewidomą i głuchą starszą kotką, która miała problemy kuwetkowe. Prędko okazało się, że Zazu nie jest Zuzanną i że jest bardzo ciężko chory :( Początkowo weci podejrzewali zmiany nowotworowe w obrębie wątroby. Rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej smutna, a diagnoza brzmiała: FIP... Zazu zgasł otoczony miłością i troską swojej tymczasowej mamci, Ani <3 i całej jej rodziny <3. Aniu, dziękujemy Ci za szansę, jaką dałaś Zazulkowi, za to, że odchodził w poczuciu bezpieczeństwa i miłości, otoczony Twoimi ramionami. Pozwalamy sobie zacytować Twe pożegnanie: "Zazulku. myślałam, że wystarczy dobre jedzenie, witaminy i czas. Myślałam, że wyzdrowiejesz, wskoczysz na parapet i powąchasz świat. Wygrzejesz się na słońcu. Wojtek mówił Ci nie raz, żebyś był spokojny i bezpieczny i spał dobrze. Śpij więc dobrze mój dostojny, wielki, kościsty kocie. Byłeś dobrym kotem aż po końce swych wąsów. Cały, calusieńki dobry kot.🖤" W naszych sercach zostaniesz, Zazulku na zawsze!!!!!!!!!!! Bardzo, strasznie smutno.................
  • swietlik[6].jpg

    Świetlik

     

    Niewidomy Świetlik „wypadł” z samochodu

    Świetlik został znaleziony przy drodze strasznie poturbowany. Miał wtedy nie więcej niż miesiąc. Trafił do schroniska, gdzie lekarz stwierdził, że oprócz tych obrażeń, ma też złamana łapę, a także nie widzi. Jako kociak niewidomy natychmiast trafił do naszej fundacji Ja Pacze Sercem. Na początek najważniejsze było to, żeby ulżyć mu w cierpieniu związanym ze złamaniem, dlatego od razu pojechał do weterynarza. Lekarz na podstawie jego obrażeń wywnioskował, że maleństwo zostało wyrzucone z samochodu. Gdyby został potrącony, na pewno by tego nie przeżył. Ponieważ złamanie było poważne, a dodatkowo zerwaniu uległy więzadła, Świetlik musiał przejść poważną operację kolana i naprawienia więzadeł. Następnie konieczna była rehabilitacja – najpierw w szpitalu, potem w domu tymczasowym. Wszystkie te nieprzyjemne zabiegi znosił jednak bardzo dobrze. Rehabilitację wręcz uwielbiał, bo oznaczała ona dotyk człowieka, a to kocha ponad wszystko. Dawał więc robić ze sobą wszystko, i to mimo bólu. Dzięki jego nastawieniu rehabilitacja poszła świetnie i Świetlik odzyskał władzę w łapce. Utyka jeszcze na nią, ale coraz mniej, a ponieważ jest jeszcze dzieckiem, to możliwe, że wydobrzeje całkowicie. Gdy już zaopiekowaliśmy się jego łapką, przyszła kolej na oczy. Wyglądają na zupełnie zdrowe, ale okazało się, że przyszedł na świat bez siatkówki. Nigdy nic nie widział i nigdy nie odzyska wzroku. Z opisu wygląda to na tragedię, ale nie dla Świetlika – ponieważ nigdy nie używał oczu, dlatego wykształcił inne zmysły tak, by rekompensowały mu one ślepotę. Gdy się go obserwuje, lekkie utykanie i brak wzroku w niczym mu nie przeszkadzają - nie ma żadnych problemów z wchodzeniem na kanapę, szaleje z innymi kotami i zawsze znajduje swoją tymczasową opiekunkę, żeby się do niej przytulić i pomruczeć do ucha. Jest wyjątkowo czuły i wdzięczny. Nie wyobrażamy sobie, jak można było takie malutkie, bezbronne stworzonko wyrzucić z samochodu…
    Świetlik urodził się we wrześniu, ma więc teraz 5 miesięcy. Jest odrobaczony, zaszczepiony, testy FIV/FELV ma ujemne. Lubi inne koty, a ludzi kocha całym swoim skrzywdzonym sercem. Ponieważ jest już zdrowy, może szukać swojej rodziny na zawsze. Potrzebuje kochającego człowieka i domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, żeby już nigdy więcej, nawet przez przypadek, nie stała mu się żadna krzywda. Wycierpiał się już wystarczająco.
    Świetlik wpadł Ci w oko? Nie obawiaj się ślepaczka, bo on „patrzy” sercem - daj mu dom!

  • zuczek.jpg

    Żuczek

    Żegnaj Koteczku