Wizyt
Dzisiaj: 250Wszyscy: 293752

Oczko [*]

O nas/Kontakt » Aktualności » Oczko [*]

UWAGA! KOLEJNE ZDJĘCIA BARDZO DRASTYCZNE!

Oczko ['] Historia i pożegnanie.

Kochani, od poniedziałku usiłujemy Wam o tym napisać, ale naprawdę Wasz skryba nie był w stanie. Przepraszamy.
Nasze serca rozpadły się na milion kawałków...

W sobotę wieczór dostaliśmy sygnał o kotce w strasznym stanie, z dwójką maluchów ze stajni jednego z luksusowych hoteli na Mazurach. Jak długo trwało cierpienie koteczki, ilu "ludzi" przechodziło obok Niej obojętnie...??? Nie możemy tego pojąć!
Dzięki staraniom naszych wolontariuszek Kasi, Magdy i Darii, ich poświęceniu i kilkusetkilometrowej podróży koteczka Oczko i jej dwójka dzieci trafiły do DT Darii i Łukasza w stolicy. Szybka wizyta u dr Garncarza nie pozostawiła żadnych złudzeń co do losu Oczki :cry: Nowotwór zaatakował nie tylko oko, ale też kościec w pyszczku. Jedynym wyjściem było przerwanie jej cierpienia. Maluszki zostały sierotami :placz:

Oczko ['] <3 odpoczywaj od bólu, od nieprawdopodobnego cierpienia... Wybacz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obojętność ludzka, bierność - ot, "niewinne" okrucieństwo, które zatrważa najbardziej, bo jest powszechne... Bo jest niereformowalne, bo czyni takie spustoszenie, bo nic nie wytrąci go z dobrego samopoczucia, bo ciągle nie udaje nam się go zmienić..................................
Nie zgadzamy się na taki świat, a on ma to w doopie.
Tak bardzo ciężkie i zatopione w bólu było Twoje życie, Oczko. Przez nas, homo, którzy podobno myślą i nic nie czują?
Trudno oddychać.

A tak napisała Daria <3, wolontariuszka, do której trafiła Oczko i Jej maluszki:
"Jak wspomniałam, doktor Garncarz zdiagnozował u Oczko(*) nowotwór, który przykrywał oko. Niestety w trakcie rentgena okazało się, że nowotwór zaatakował już kości pyszczka, na zdjęciu RTG widać było jak to dramatycznie wygląda. Można było podać Koteńce sterydy i leki, jednak to nie pomogłoby a jedynie przeciągnęło cierpienie na kilka dni, może tygodni... gdyby wyciąć guz trzeba byłoby to zrobić wraz z kościmi, potrzebne wtedy byłyby protezy i karmienie sondą... jednak guz pojawiałby się na nowo, co spowodowałoby męczarnie Oczko (*). Musieliśmy pomóc jej odejść... odchodziła kochana i myślę, ze zaufała nam powierzając swoje Skarby. Ona żyła te ostatnie dni tylko dla maluchów. Zrobiła wszystko aby móc je odchować. A my zrobimy wszystko aby o jej Skarb zadbać! Przygotowała maluszki do życia i bardzo jej za to dziękuję! Dziękuję, że mimo tego potwornego cierpienia nie poddała się ani na chwilę! Że walczyła o nie!!! Oczko (*) jesteś dla mnie wzorem matki, która mimo swojego cierpienia walczy o swoje dzieci... na zawsze będziesz z nami!!!! obiecuję, że nie zawiodę!!!"

To była trudna decyzja, ale jedyna możliwa. Jedyna, która przynieść mogła Oczko ukojenie i koniec niewyobrażalnego cierpienia. 
Doktor Jacek Garncarz i doktor Konrad Milczarek okazali się jak zawsze niezawodni. Dr Konradowi dziękujemy też za uczucie jakie włożył w pomoc w przeprowadzeniu kotki za Tęczowy Most...

..........................

31.05.2017