Wizyt
Dzisiaj: 292Wszyscy: 334038

Oli

W Nowych Domach » Oli

Oli zamieszkał na Śląsku - w Żorach, u wspaniałej rodziny :)

 

Przyszedł na świat zupełnie nieproszony. W ogóle nie wiadomo po co. Mało to ślicznych kotków w internecie? Rasowych, zdrowych i puchatych? No naprawdę, jak się tak rodzisz nie wiadomo po co i dla kogo, to sam się prosisz o nieszczęście. No i się doprosił.  Niechciany, malutki kociak był częściej głodny niż najedzony. Ciągłe niedożywienie zaś spowodowało spadek odporności. Na chorobę nie trzeba było długo czekać. Koci katar zalepił mu oczy i nos ropą, posklejał futerko, osłabił jeszcze bardziej, ostatecznie całkowicie zniszczył oczy. I kto teraz przygarnie takiego kociaka? Przygarnie?! No chyba żart! Kamieniem go. Albo z kopa. Won!

Kociak był bity i przepędzany kamieniami. W końcu złapała go pewna kobieta. Oddała do wykastrowania. Następnie zamknęła samego w klatce w piwnicy. Wypuszczała raz dziennie na „spacer”. Spacer po ciemnej i zagraconej piwnicy kończył się brutalnym złapaniem kota podbierakiem i umieszczeniem na siłę z powrotem w klatce. I nie wiadomo, jak długo by to trwało, gdyby o Olim nie dowiedziała się wolontariuszka Ja Pacze Sercem, która zabrała go do siebie. Oli był zupełnie dziki. Bez woli walki i życia. Bez nadziei na odmianę losu. Sikał pod siebie, nie wychodził spod szafek kuchennych. Tak było rok temu.

Teraz Oli śpi w łóżku ze swoja opiekunką, kocha kocie dzieci i uwielbia się nimi opiekować, lubi się bawić. Jest towarzyski i wesoły. Jedyny szkopuł w tym, że nie daje się jeszcze głaskać. To znaczy - przy jedzeniu można położyć mu dłoń na pleckach i szybko głasknąć. No ale czemu się dziwić, po tym, co przeszedł? Sprawa nie jest jednak beznadziejna  - jest spora szansa, że wkrótce Oli i tego się nauczy. Czas i serce leczą rany z przeszłości. No i jeszcze porady świetnych behawiorystów, które nasza fundacja zapewnia opiekunom ślepaczków.