Wizyt
Dzisiaj: 195Wszyscy: 326252

Pożegnanie Guziczka [*]

O nas/Kontakt » Aktualności » Pożegnanie Guziczka [*]

Ostatni buziak Guzika ['] - niedziela, 8.10.2017r. 

Dzisiejsze pożegnanie może nie jest tak zaskakujące, ale jest rozdzierająco bolesne. Guziczek był nieuleczalnie chory, dom tymczasowy był jego hospicjum. Codzienne kroplówki, leki, częste wycieczki do weta na badania kontrolne etc. To wszystko nie zdołało odebrać naszemu staruszkowi radości życia, którą cudem odzyskał trafiając do nas z lubońskiej ulicy i którą manifestował codziennie!!! Był niezwykły, przedzielny i nieprawdopodobnie kochał życie, pomimo trudów codziennej walki z chorobą. Kochał też ludzi i wszystko rozumiał, często lepiej niż my. Był dla nas pocieszycielem, naprawdę. 
Lekarz weterynarii nie mógł uwierzyć, że kot w tak ciężkim stanie, z tak fatalnymi wynikami krwi może jeść, tulić się i mruczeć bez przerwy!!!!!!!! Nawet w lecznicy  Nabraliśmy nadziei, że jeszcze trochę czasu uda nam się ukraść losowi, niestety kulka dni temu doszliśmy do ściany. Guzik nie mógł już dłużej żyć, ale do końca, nawet już bardzo słaby był przy swojej opiekunce i dawał jej buziaki. Ona udawała, że się nie martwi, a On nie udawał pokazując, że naprawdę nie ma czym. Że On wie i rozumie i że zawsze będzie z nami, nieważne jak i gdzie znajdzie się jego ciałko. Nie mogliśmy pozwolić mu cierpieć kiedy nie było już cienia nadziei. Dzięki zaprzyjaźnionej lek. weterynarii - Patryniu, dziękuję!!! -odszedł w domu, pobiegł dalej wprost z objęć swojej opiekunki z wielkim kawałem jej serca.............
Guzik miał też wirtualną, kochającą mamcię Agatę , miał wujka , miał wiele życzliwych ludzi, którzy w tym starym, zniszczonym, śmiertelnie chorym szczerbolu dostrzegli dzielnego wojownika, kochanego kotusia o pięknym sercu i niezwykłej radości i woli życia. Dostrzegli Guziczka 
Dzięki temu mogliśmy zapewnić mu najlepszą z możliwych opiekę weterynaryjną,najlepsze leki, jedzonko i wszystko, czego potrzebował. On wiedział i czuł jak bardzo był kochany!!!!!!!!!!!!!!! Agata, dziękuję....

Guziku, Budrys bezczelnie odżył, bo już przestałeś pacać go łapą po pupie. Wybaczmy mu, to strachliwy pieseł. Ale i On tęskni.

Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach, a kawałek mojego będziesz miał zawsze przy sobie. Przecież po to je zabrałeś...

Buziak, Guziczku 

To właśnie nasz ostatni buziaczek...