Wizyt
Dzisiaj: 741Wszyscy: 1020113

Świetlik

NA ZAWSZE W NASZYCH SERCACH » Świetlik

 

Niewidomy Świetlik „wypadł” z samochodu

Świetlik został znaleziony przy drodze strasznie poturbowany. Miał wtedy nie więcej niż miesiąc. Trafił do schroniska, gdzie lekarz stwierdził, że oprócz tych obrażeń, ma też złamana łapę, a także nie widzi. Jako kociak niewidomy natychmiast trafił do naszej fundacji Ja Pacze Sercem. Na początek najważniejsze było to, żeby ulżyć mu w cierpieniu związanym ze złamaniem, dlatego od razu pojechał do weterynarza. Lekarz na podstawie jego obrażeń wywnioskował, że maleństwo zostało wyrzucone z samochodu. Gdyby został potrącony, na pewno by tego nie przeżył. Ponieważ złamanie było poważne, a dodatkowo zerwaniu uległy więzadła, Świetlik musiał przejść poważną operację kolana i naprawienia więzadeł. Następnie konieczna była rehabilitacja – najpierw w szpitalu, potem w domu tymczasowym. Wszystkie te nieprzyjemne zabiegi znosił jednak bardzo dobrze. Rehabilitację wręcz uwielbiał, bo oznaczała ona dotyk człowieka, a to kocha ponad wszystko. Dawał więc robić ze sobą wszystko, i to mimo bólu. Dzięki jego nastawieniu rehabilitacja poszła świetnie i Świetlik odzyskał władzę w łapce. Utyka jeszcze na nią, ale coraz mniej, a ponieważ jest jeszcze dzieckiem, to możliwe, że wydobrzeje całkowicie. Gdy już zaopiekowaliśmy się jego łapką, przyszła kolej na oczy. Wyglądają na zupełnie zdrowe, ale okazało się, że przyszedł na świat bez siatkówki. Nigdy nic nie widział i nigdy nie odzyska wzroku. Z opisu wygląda to na tragedię, ale nie dla Świetlika – ponieważ nigdy nie używał oczu, dlatego wykształcił inne zmysły tak, by rekompensowały mu one ślepotę. Gdy się go obserwuje, lekkie utykanie i brak wzroku w niczym mu nie przeszkadzają - nie ma żadnych problemów z wchodzeniem na kanapę, szaleje z innymi kotami i zawsze znajduje swoją tymczasową opiekunkę, żeby się do niej przytulić i pomruczeć do ucha. Jest wyjątkowo czuły i wdzięczny. Nie wyobrażamy sobie, jak można było takie malutkie, bezbronne stworzonko wyrzucić z samochodu…
Świetlik urodził się we wrześniu, ma więc teraz 5 miesięcy. Jest odrobaczony, zaszczepiony, testy FIV/FELV ma ujemne. Lubi inne koty, a ludzi kocha całym swoim skrzywdzonym sercem. Ponieważ jest już zdrowy, może szukać swojej rodziny na zawsze. Potrzebuje kochającego człowieka i domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, żeby już nigdy więcej, nawet przez przypadek, nie stała mu się żadna krzywda. Wycierpiał się już wystarczająco.
Świetlik wpadł Ci w oko? Nie obawiaj się ślepaczka, bo on „patrzy” sercem - daj mu dom!

 

Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928