Wizyt
Dzisiaj: 960Wszyscy: 835994

W Nowych Domach

 

Prawdziwy dom nie jest tam, gdzie mieszkamy

ale tam, gdzie kochamy i jesteśmy kochani."

                                                                                            -Karlheinz Deschner-

 

 
 
  • adas.jpg

    Adaś

    Adaś zamieszkał w Poznaniu i obecnie ma na imię Kylo. Ma kocią przyjaciółkę Tonks. 

    Przygody Kylo i Tonks można oglądać tutaj:
    https://www.facebook.com/kyloitonks

     
  • adela[7].jpg

    Adela

    Adelka heart obecnie przebywa w domu tymczasowym i poznaje życie wśród ludzi i innych zwierząt.

  • adelle[3].jpg

    Adelle

    Smutna historia, smutne jej bohaterki. Mamy jednak nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się stworzyć szczęśliwe zakończenie losów Adelki, a tym samym sprawić by jej dotychczasowa opiekunka poczuła ciepło i spokój w sercu...

    Jak widzicie Adelle ma piękne, zdrowe oczy. Została "honorowym ślepaczkiem" czyli naszą podopieczną w niezwykle dramatycznych okolicznościach. Jej wieloletnia opiekunka Kasia, ratowniczka kotów i ludzi, zachorowała na nieuleczalną chorobę i Jej stan nie pozwolił na dalsze zajmowanie się ukochaną futrzaną rodzinką Musiała zawczasu powierzyć swoje koty innym... Znamy Kasię i jej dzieło od lat, więc oczywiście postanowiliśmy pomóc w jedyny możliwy sposób - zabierając koteńkę do naszego DT. Kasia nam bardzo zaufała i wybrała spośród swoich pięciu kotów (które również zostały zabrane przez dobrych ludzi z forum miałwa ) najdelikatniejszą, najbardziej płochliwą kotkę, o której zaufanie trzeba będzie długo zabiegać.

  • afera[1].jpg

    Afera

    Tak, Afera, czyli Honorowy Ślepaczek prosto z drzewa!

    Afera ma dom! :)

  • agatka.jpg

    Agatka

    Agatka ma już domek :)

    Emotikon heart


     

  • alaska.jpg

    Alaska

    Niewidoma i niesłysząca kotka, zamieszkała w Warszawie :)

  • alfi.jpg

    Alfi

    Koteczek w trakcie diagnozowania
  • alutka[1].jpg

    Alutka

    Alutka znalazła kochający dom, taki na zawsze heart

  • anakin[3].jpg

    Anakin

    Anakin - uratuj go przed ciemną stroną mocy

    Anakin ma ok. 1 roku, ale już poznał ciemną stronę życia: bezdomność, brak schronienia i głód, a potem schronisko – kilka długich miesięcy w klatce. Dla małego, rezolutnego szkraba to udręka. A taki właśnie jest Anakin – rezolutny i ciekawy świata.

    Odkąd wyszedł zza kratek, wchodzi wszędzie, gdzie tylko się da. Wszystko musi powąchać, posmakować i dotknąć. Wszystko przeżyć, z każdym się pobawić. Mimo złych wspomnień z dzieciństwa jest rycerzem jasnej strony mocy. I gdy go widzimy w akcji, to trudno dostrzeć, że nie widzi. Urodził się już taki, więc dla niego to żaden kłopot.

  • anastazja[10].jpg

    Anastazja

    Ma dom :)

     

    Anastazja to młoda, niespełna półroczna koteczka, której imię wskazuje na książęce pochodzenie, choć zachowanie jeszcze niekoniecznie ;) Nastka jest szalona –  biega jak torpeda, uwielbia zabawy piłeczką – sama lub z kocim towarzyszem, jest bardzo kontaktowa i przytulaśna.  Choć jest na tym świecie od niedawna, zdążyła poznać, co to schroniskowa klatka, dlatego teraz nadrabia ten czas, czyli je za trzech i bawi się, ile może! Poznała też czym jest nieleczona choroba – w wyniku kociego kataru na jednym oczku ma zrosty, na drugie widzi.

  • andek[1].jpg

    Andek

  • ania[3].jpg

    Ania

    Aneczka na zawsze zostaje w swoim DT :)

  • antos.jpg

    Antoś

  • asik[1].jpg

    Asik

  • asja[9].jpg

    Asja

    Asja zamieszkała w swoim domku z kochającą rodziną.

     

    Niewidoma Asja - As kociego wywiadu 

    4 lata incognito, 4 lata nikomu nieznana, 4 lata przez nikogo nie zauważana. Przez 4 lata kamuflowała się w ciemnych zaułkach miasta... Nieuchwytna jak cień, niewidoczna jak duch. Nikt nic o niej nie wiedział. As kociego wywiadu. Aż w końcu wpadła. Prosto w ręce… naszej fundacji! 

  • atena-i-fineasz[1].jpg

    Atena i Fineasz

    Dla Ateny i Fineasza znaleźliśmy wspólny dom we Wrocławiu!

  • awaria.jpg

    Awaria

    Awaria już w swoim domku ❤️

  • bahir.jpg

    Bahir

    Bahir ma dom! We wrześniu 2017 r. zamieszkał w Łodzi!

     
  • balbinka.jpg

    Balbinka

    Balbinka  ma już domek.

  • banderas.jpg

    Banderas

    Banderas zamieszkał już w kochającym domu :)

     

    Paczacze! Młody Banderas już gotowy do życiowej roli!!!!

    Długo się do niej przygotowywał. Bo jednak jak się jest małym, a do tego czarnym - a ludzie wciąż boją się czarnych kotów 🤔 - a do tego jeszcze z chorym oczkiem, kotem, to do swojej najważniejszej roli trzeba się przygotować. Musiał więc Banderas grzecznie znosić wszystkie zabiegi weterynaryjne i leczenie. 

  • bantik.jpg

    Bantik

    Bantik ma dom!

  • barszczyk.jpg

    Barszczyk

    Zamieszkał w nowym domku 05.05.2017 r z Rosołem :) Chłopaki mają swój profil na FB https://www.facebook.com/kotekrosolek/

  • basia[3].jpg

    Basia

  • bazyl.jpg

    Bazyl

    O Bazylianie pisaliśmy tak: Bazylian ma dopiero 8 miesięcy, a już zaliczył zderzenie z ciężkim, ludzkim butem. Nie było nas przy tym, ale na to wskazują jego obrażenia. W wyniku tego spotkania w oczach Bazyliana doszło do wylewów krwi, co spowodowało całkowitą utratę wzroku. Mały stracił też część zębów. A na dodatek został znaleziony oblepiony smołą. MIMO TO Bazyli lubi ludzi i kocha życie. Jest ciekawski i wszędobylski, przyjacielski i ufny, aktywny i rezolutny. Brak wzroku w niczym mu nie przeszkadza. Mruczy, ociera się, bada świat, bawi się z innymi kotami, śpi ze swoimi tymczasowymi człowiekami. Jego ufność i przyjazne nastawienie udzielają się. Wystarczy go pogłaskać i już nie wiadomo kiedy ma się błogi uśmiech.

    Bazyl ma dom!

  • becia[2].jpg

    Becia

  • behemot[1].jpg

    Behemot

    Maluch zamieszkał w swoim domu.

     

    Kotek po usunięciu oczka, w trakcie rekonwalescencji.

  • bella[5].jpg

    Bella

    Życie Belli nie było usłane różami. Przeszła poważny wypadek samochodowy w wyniku którego straciła jedno oko a w drugim wzrok, a jej żuchwa uległa zwichnięciu, przez co nie domyka pyszczka. Jakby tego było mało, po tak traumatycznych przejściach była trzymana w fatalnych warunkach...

  • bella[14].jpg

    Bella

    Nasza kochana Bella zamieszkała w swoim nowym domu

     

    BELLA znaczy piękna.

    Ta mała koteńka jest urocza w każdym calu, choć początkowe miesiące jej życia były okrutne. Jako małe kocię trafiła do schroniska. Z powodu choroby straciła oczko i dlatego stała się podopieczną fundacji " Ja pacze sercem". Drugie oko jest zdrowe i w pełni sprawne.

    W jej maleńkim ciałku lekarze odkryli przepuklinę, operacja się udała i ta przypadłość też już jest tylko wspomnieniem. Bellunia ma złamaną końcówkę ogonka, ale to jej w niczym nie przeszkadza a nawet dodaje uroku.

  • berlin.jpg

    Berlin

    Berlin, razem ze swoim ledwo żywym rodzeństwem, został znaleziony na dachu budynku. Kocięta miały zaledwie 3 tygodnie i zostały porzucone przez kotkę. To właśnie Berlinowi udało się zwrócić na siebie uwagę – stał na skraju dachu, patrzył na przechodzących ludzi i błagał ich o pomoc rozdzierającym płaczem. Dwa pozostałe kociaki leżały wtulone w siebie bardzo wyziębione. Jedno kocie dziecko już nie żyło. Gdyby nie to, że Berlin stał murem za życiem i walczył o nie do końca, nikt by ich w porę nie odnalazł. Berlin uratował siebie i swoje rodzeństwo, ale był przecież jeszcze oseskiem. Wymagał karmienia strzykawką, dogrzewania i masowania maluteńkiego brzuszka po jedzeniu. Jednak przez to, że jego rodzeństwo było słabsze, poświęcano mu najmniej uwagi podczas zabiegów pielęgnacyjnych. Teraz już podrósł, jest zdrowy i pełen energii, ale tej niesprawiedliwości nigdy nie zapomniał i dlatego robi wszystko, żeby być na ludzkich kolanach od razu kiedy się da, jak najszybciej, jeszcze przed swoimi braćmi i siostrami. Kiedy domaga się atencji, wygłasza prześmieszne przemówienia, po których wiadomo, że nie ma wyjścia i trzeba spełnić jego postulaty, czyli ponosić go na rękach, pomiziać, poprzytulać się. Poza chwilami, które spędza w ramionach swoich tymczasowych opiekunów jest aktywnym stworzonkiem: bardzo ciekawym świata, uwielbiającym obserwować, co się dzieje za oknem, zaglądającym w każdy zakamarek, który wszystkiego musi dotknąć, powąchać i będącym w ciągle w ruchu. Doskonale dogaduje się z innymi kotami. Ponieważ jest otwarty na świat i inne zwierzęta, psy też nie powinny być dla niego problemem. Berlin jest teraz w pełni zdrowym, samodzielnym 2,5-miesięcznym kociakiem. Jak większość bezdomnych bied, przeszedł koci katar, ale na szczęście nie ucierpiał na tym jego wzrok. Jedyną pamiątką po chorobie jest leciutka deformacja górnych powiek, ale nie ma to żadnego znaczenia dla jego zdrowia i w niczym mu nie będzie przeszkadzać ani teraz, ani w przyszłości. Berlinek jest odrobaczony, zaszczepiony, testy Fiv/Felv ma ujemne i jest gotowy do znalezienia swojego własnego domu, w którym dostanie to, czego pragnie najbardziej – ludzkiej miłości i dużo czułości. Dla jego bezpieczeństwa musi to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Maluch jest pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem. Stan murem za Berlinem i podaruj mu życie, o które z taką determinacją walczył.

  • beza[5].jpg

    Beza

    Zamieszkała w Poznaniu/

    Śnieżnobiała, dojrzała kotka, która nie słyszy (jak wiele białych kotów) i nie ma jednego oczka. Za to ma bardzo bogaty bagaż doświadczeń zdobytych na ulicy, gdy straciła dom, który z pewnością kiedyś miała.
     

  • bianka[3].jpg

    Bianka

    Bianka zamieszkała w Tychach

     

    Już za chwilę, już za momencik, ta kocia piękność będzie szukać swojego domku.

    Co nieco wiemy o niej i o jej charakterze. Kilka słów z domu tymczasowego:

    "Jej ulubioną zabawką jest wędka z dzwonkiem. Śpi w nogach w łóżku. Ciągle nas zagaduje i podbiega szukając kontaktu, ale szybkich ruchów się jeszcze boi i jest ostrożna. Myślę, że już teraz widać, że jest kotem, który idealnie dogada się w większym stadzie bo nie przejawia żadnych oznak dominacji, ale nie jest też stresowa i płochliwa."

  • biala[5].jpg

    Biała

    Biała ma domek. A pisaliśmy o niej tak:

     

    Nikt nam nie powie, że Biała jest biała!

    Prosimy nie regulować odbiorników. Tak, tak, nikt nam nie powie, że Biała jest biała, bo… jest czarna  I to caluteńka! Biała to imię na przekór – na przekór głupim zabobonom, przez które czarne koty cierpią, na przekór czarnej rzeczywistości, w której urodziła się Biała, na przekór czerni, którą widzi wokół niewidzącymi oczkami!!! 

  • bidzio.jpg

    Bidzio

  • biggie.jpg

    Biggie

    Malutki Biggie ma wielką nadzieję na nowe życie

    Dawne życie Biggiego składa się z ze straty matki, głodu i choroby. To dlatego maluszek potrzebuje nowego życia. Teraz ma zaledwie 6 tygodni, brzuszek jest już pełny, a oczka zaatakowane kocim katarem są wyleczone i widzą. Cała nadzieja w nas. Bo Biggie robi naprawdę wszystko, co tylko może, żeby jego marzenie się zrealizowało. Jest pociesznym dzieciakiem, który uwielbia zabawy. Ma potężny apetyt, bo jeszcze pamięta, jak to jest, gdy nie ma co jeść. Potrzebuje ogromnej porcji pieszczot, jak każde dziecko. Biggie z całych swoich malutkich sił domaga się nowego życia – głośno piszczy i prosi o uwagę. Gdy tylko się na niego spojrzy, od razu pokazuje brzuszek i prosi, żeby go masować. Pragnie szczęśliwego nowego życia, na które przecież zasługuje. Szczególnie po tym wszystkim, co przeszedł. Malutki Biggie jest teraz pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem. Został odrobaczony, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ma ujemne. Jego oczka są zdrowe i sprawne. Szuka domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, żeby jego ciekawski charakterek nie spowodował, że się zgubi. Pokaż Biggiemu, jak wygląda szczęśliwe życie, zaopiekuj się nim!

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

  • biszkopt.jpg

    Biszkopt

    Biszkopt zamieszkał w swoim domku i osładza życie Dużym :)

  • blinka[23].jpg

    Blinka

    Blinka, aktualnie Ofelka ma swój Wspaniały Dom! :)

    Oto rozmruczana, przesłodka i tłuściutka niewidoma Blinka

  • bohun.jpg

    Bohun

    Przybył z Ukrainy. Całkowity ślepaczek. Został na zawsze w swoim DT w Sosnowcu.

  • bond.jpg

    Bond

    Bond zamieszkał w Gliwicach :)

  • bonifacy[4].jpg

    Bonifacy

  • boro.jpg

    Boro

    Powiemy Ci. Czy zastanawiasz się, nad przygarnięciem kociaka? Fajnie by było, żeby trafił się rasowy? A jeśli nie, to może oryginalnie umaszczony? Może ciekawa mieszanka ras? Chociaż niech ma piękne błękitne oczy? Śnieżnobiały? Błękitny? Szylkretowy? Znajomi będą krzyczeć z zachwytu, gdy go zobaczą. Prawda? No właśnie. To dlatego Boróweczek ma nikłe szanse na dom – większość z nas chce mieć zwierzę, które zaimponuje znajomym i rodzinie albo takie, które będzie pasowało do wystroju wnętrza. Smutne. Tymczasem Boro to najzwyklejszy na świecie burasek. Bez rodowodowych przodków, bez wyjątkowego pochodzenia. Urodził się nie wiadomo po co, chyba tylko po to, żeby dołożyć cegiełkę cierpienia do historii świata. Bezdomny, bez matki, z pustym brzuszkiem, za to z oczkami pełnymi ropy i łez – w takim stanie został znaleziony na ulicy. Był osieroconą kruszyną, miał zaledwie 1 miesiąc. Z powodu chorych oczek, co do których nie było wiadomo, czy będą w pełni sprawne, trafił pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem. Przeszedł kurację wzmacniającą oraz leczenie oczu i teraz jest zupełnie zdrowym, w pełni sprawnym, 2-miesięcznym, okrąglutkim Boróweczkiem. Jest co prawda bardzo poważny jak na swój wiek, ale wybaczmy mu to – przeżył tyle smutnych chwil, że ma do tego pełne prawo. To bardzo spokojny dzieciak, który woli obserwować, niż szaleć z innymi maluchami. Jest też bardzo przyjazny w stosunku do innych kotów i do ludzi. Potrzebuje dużo czułości, ale i sam ma jej dużo do dania. Spokojny, czuły Boro ma niewielkie szanse na dom, ale wciąz liczy na to że go znajdzie. Powinien to być dom bezpieczny - „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Boróweczek jest odrobaczony, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ma ujemne, jest więc gotów, by znaleźć swojego upragnionego człowieka.
    A może jednak... Może zaliczasz się do mniejszości i masz wystarczająco dużo piękna w sobie, żeby wybrać takiego zwykłego buraska?

  • borysek.jpg

    Borysek

    Maleńki kotek bez oczu, już znalazł dom na zawsze!!!

  • bozydar[4].jpg

    Bożydar

  • brawurka.jpg

    Brawurka

    Koteczka w trakcie leczenia
  • bruno.jpg

    Bruno

    Ten przepiękny maluszek został podrzucony wraz z bratem pod dom jednej z naszych wolontariuszek, w co aż trudno uwierzyć...
    Bruno ma około czterech miesięcy, jest odrobaczony i zaszczepiony, umie korzystać z kuwetki.

  • bubu.png

    Bubu

    Bubu zostaje już na zawsze w swoim domu tymczasowym, który stał się jego własnym domkiem heart

     

    Bubu – buuu, Tak bardzo mnie boli!
    Mały kociak pojawił się nagle wśród wolnożyjących kotów i od razu było widać, że coś z jego jednym okiem jest nie tak. Z tego powodu znalazł się pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem. Weterynarz orzekł, że maluch ma uszkodzone oko w wyniku rozległego urazu. Co to mogło być? Może uderzenie, może kopnięcie – trudno powiedzieć. I nawet nie chce się myśleć, kto i dlaczego skrzywdził takie maleństwo. Już samo wyobrażanie sobie tego boli, a co dopiero czuł on. Nie dziwi nas więc, że Bubu boi się trochę ludzi. Przez to jedno feralne spotkanie, Bubu nie widzi na prawe oko. To musiało naprawdę mocno boleć… Odzyskuje zaufanie szybko - jak to dziecko - ale dopiero, gdy się przekona, że człowiek nie chce go znowu skrzywdzić. Gdy już zaufa, tuli się i pragnie bliskości.

  • bubu[10].jpg

    Bubuś

    Bubuś ma dom! :)

  • budzik.jpg

    Budzik

    Czy niewidomy Budzik obudzi w kimś miłość?

    W człowieku, który potrącił go swoim samochodem, nie wzbudził żadnych ludzkich odruchów. Nawet nie zwolnił. Kot dał radę przeczołgać się resztką sił do rowu. Więcej już nic nie mógł zrobić, tam czekał w bólu na koniec. Na szczęście został w porę zauważony przez człowieka o złotym sercu, który zabrał go do lecznicy. Uderzenie było tak silne, że kociak miał strzaskaną szczękę i trzeba było założyć specjalne metalowe obrączki, żeby ją uratować. Doznał też urazu neurologicznego, w wyniku którego całkowicie stracił wzrok. I znowu na szczęście – i z metalowymi obrączkami w szczęce, i z niewidzącymi oczkami kot może żyć i być najszczęśliwszym stworzeniem na świecie. Kiedy Budzik trafił do fundacji Ja Pacze Sercem, powołanej, by ratować takie właśnie ślepaczki, był przerażony. Nic dziwnego – w jednej chwili świat stał się czarną plamą, pyszczek bolał, zapachy i odgłosy nie przypominały tego, co znał. Miał więc prawo być w głębokim szoku. Nasza wolontariuszka dała mu czas i cierpliwie czekała, aż odnajdzie się w nowej rzeczywistości. I już po kilku dniach okazało się, że Budzik jest kotem delikatnym, ale bardzo czułym, lubiącym pieszczoty, noszenie na rękach i mizianki w każdej formie. Mimo zadrutowanej szczęk, jest bardzo elokwentny – mordka mu się nie zamyka, gada i gada.. Nic nie robi sobie też ze swojej ślepoty, bo już od rana, jak tylko zobaczy człowieka, tak się cieszy, że aż robi fikołki. Lubi także koty i psy. Lubi po prostu wszystkich, kocha życie, jest bezkonfliktowy, chętnie się bawi, jest zdrowy, odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany, ma ok 2 lat, testy FIV/FElv ma ujemne. Wszystko na tak, tylko własnego człowieka brak. Budzik szuka człowieka, w którym wzbudzi miłość i odnajdzie swoje szczęście i bezpieczeństwo. Ze względu na bezpieczeństwo właśnie szuka domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Wystarczy, że ostatni spacer skończył się dla niego boleśnie.
    Halo, serce! Pobudka - niewidomy Budzik czeka na Ciebie!
    500383928
    japaczesercem@gmail.com

  • bukowski.jpg

    Bukowski

    Bukowski zamieszkał w nowym domu razem z Łazankiem :)

  • busia[10].jpg

    Busia

  • bojka.jpg

    Bójka

    Czy B

     

    Bójka jest maleńkim kocim dzieckiem, ma zaledwie 2 miesiące i we wczesnym dzieciństwie straciła matkę. Jest zupełnie bezbronna wobec życia, które bywa okrutny dla małych chucherek jak ona. Zabraliśmy ją ze schroniska, ponieważ miała chore oczka. Taki kociak nie ma najmniejszych szans na adopcję. Dlatego też Bójka, razem z dwiema siostrzyczkami, trafiła do naszej fundacji dla kotów niewidomych i niedowidzących Ja Pacze Sercem. Teraz my będziemy się bić ze złym losem o to, by Bójka znalazła swoje szczęście. Gdy znalazła się u nas, była taka mała, że trzeba było ją dokarmiać butelką i zastępować jej matkę – ogrzewać, masować brzuch, cały czas doglądać. Na szczęście podejrzenia, że może mieć uszkodzony wzrok, nie potwierdziły się. Widzi doskonale. Gdy już doszła do siebie, oczka zaczęły widzieć, a głód przestał doskwierać, okazało się, że Bójka ma bardzo wesoły charakterek – jest ciekawa świata, rozbrykana, chętna do zabawy i przytulanek. Tylko czasem przeszłość jak gdyby kładzie się cieniem i przesłania jej szaloną radość życia, dlatego czasami chowa się w ciemny kąt i obawia się wyjść. To mija. A z czasem minie całkowicie i na zawsze, gdy Bójka znajdzie swoje miejsce w czymś sercu, kiedy będzie się czuła bezpiecznie i nigdy więcej nie będzie czuła się osierocona. A ponieważ jest już zupełnie zdrowa i samodzielna, odrobaczona i zaszczepiona, a testy Fiv/Felv ma ujemne, nadszedł czas na znalezienie dla niej domu i nowej rodziny. Powinien być to dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Rodzina może mieć zwierzęcych członków, bo Bójka, wbrew imieniu, ma bardzo pokojowe usposobienie i jest skora do nawiązywania nowych znajomości. Czy Bójka dobiła się do Twojego serca?

  • baczek[1].jpg

    Bączek

    Bączek już w nowym domku!

  • chita.jpg

    Chita

    Koteczka w trakcie leczenia

  • chmurka.png

    Chmurka

    Chmurka ma już swój dommotikon smile

     
  • chmurka[4].jpg

    Chmurka

    Zjawiskowa, niezwykła Chmurka  Ma już domek :)

  • ciri.jpg

    Ciri

    Ciri ma swój dom na zawsze

  • cis.jpg

    Cis

    Cis dostał wycisk od życia..

    Po kocie nie widać smutku. Nie widać rozpaczy. Ani rezygnacji, która przychodzi potem… Z wyrazu jego pyszczka nie da się wyczytać, co przeszedł. Kot wydaje się zawsze taki elegancki i wyniosły, jak gdyby żadne nieszczęście nie mogło go dotknąć. A Cis dostał wycisk, i to taki, który po nim widać. Najpierw na ulicy, gdzie żył samotnie i nie raz głodował, a potem w schronisku, w którym spędził aż 1,5 roku  

  • cudaczek[2].jpg

    Cudaczek

    Młodziutki kociak, już znalazł dom!

  • cudaczek[10].jpg

    Cudaczek

    Ślepaczek Cudaczek - los się z nim nie pieścił.

    A było tego trochę: porzucenie, bezdomność, głód, bolesna choroba oczu, usunięcie zniszczonych gałek, rekonwalescencja. I to wszystko w ciągu pierwszych miesięcy życia. Całkiem sporo jak na kocie dziecko, prawda? Los go nie oszczędzał. Mimo to, że Cudaczek poznał życie tylko od tej naprawdę przykrej strony, zachował całą swoją słodycz małego kociaka. Bo Cudaczek to taki cud natury, że choć los się z nim nie pieścił, to on, na przekór tym wszystkim złym doświadczeniom, uwielbia się pieścić.

  • cypisek.jpg

    Cypisek

  • cytrynek.jpg

    Cytrynek

    Kocurek w trakcie diagnozowania
  • czesio.jpg

    Czesio

    Czesław śpiewał:Aach gdybym dom miau…

    …to bym cały czas robił mrau!

    Mrau na dzień dobry i na dobranoc, kiedy wracasz z pracy i kiedy Cię nie ma, ale o Tobie pomyślę 

  • czoko.jpg

    Czoko

    Czoko osładza życie swoim ludziom w domku stałym!

  • dante[10].jpg

    Dante

    Dante w swoim domu- zdjecia z ds

  • danylko[10].jpg

    Danyłko

  • delfinek.jpg

    Delfinek

    Delfinek został na zawsze w swoim DT :)

  • demon[1].jpg

    Demon

    Kotek jest w trakcie leczenia.

  • dettlaff[1].jpg

    Dettlaff

    Dettlaff zamieszkał ze swoją siostrą, Idą :)

    Małe, słabe, obolałe ciało, w zupełnych ciemnościach. Wokół dziwne odgłosy i zapachy. Czasem jest ciepło, a czasem zimno. Za to cały czas głód. Prawdziwy koszmar na jawie, prawda? A tak właśnie wyglądało życie maleńkiego kociaka, który nie dość, że nie miał domu ani opieki swojej kociej matki, to jeszcze stracił wzrok z powodu kociego kataru. Taki świat potrafi przerazić, nic więc dziwnego, że maleństwo strasznie płakało. I taki - płaczący w ciemności – został znaleziony.

  • diwa[15].jpg

    Diwa

    Diwa miała kiedyś błysk w oku, piękny głosik i świetny słuch

    Miała też swój dom, w którym, jak przystało na prawdziwą diwę - była jedyną gwiazdą. Domyślamy się tego na podstawie jej zachowania, bo jej poprzedniego domu nie znamy. Wiemy dobrze, jak los potrafi się obejść z diwą, gdy ta straci urodę lub zdolności. Tak właśnie stało się z naszą koteczką – jako młode, śliczne stworzenie cieszyła się względami swoich ludzi. Niestety z nienanego nam powodu straciła wzrok oraz popsuł jej się słuch i wtedy została wyrzucona.

  • donald.jpg

    Donald

    Niewidomy, czarny kocurek, już znalazł dom na zawsze!

  • dusia-i-moris.jpg

    Dusia i Moris

  • dylan[8].jpg

    Dylan

    Dylan już w swoim domku :)

    Dylan urodził się w miejscu, w którym rodzi się dużo zwierząt i prawie wszystkie umierają. A młode zwierzęta jeszcze bez solidnej odporności i w dodatku niedożywione, nieodrobaczane i brudne łatwo łapią choroby. I faktycznie, mały bury kociak ledwo otworzył oczy, a już był chory na koci katar. Wirus zaatakował oczy, więc maluch nie zdążył dobrze zobaczyć świata, a już miał opuchnięte, sklejone i obolałe powieki. Nikt nie zamierzał się tym zajmować. Infekcja rozwijała się w najlepsze, śmierć czekała spokojnie. Ale się nie doczekała. Na szczęście ktoś wypatrzył to dziwne miejsce i zaalarmował nas – fundację Ja Pacze Sercem.

  • dyzio[4].jpg

    Dyzio

  • dyzio[2].jpg

    Dyzio

    Został na zawsze w DT

  • dziedzic[10].jpg

    Dziedzic

     

    Dziedzic-jego dotychczasowe dziedzictwo to strach

    Co przeżył ten kot, skoro tak bardzo boi się ludzi? Nie wiemy, ponieważ poznaliśmy go w schronisku. Nasza fundacja została poproszona o pomoc dla dorosłego kota, który nie widzi na jedno oko. Nie wiemy nic, o tym, co się z nim działo przed przybyciem do schroniska. Jednak po tym, jak się zachowuje możemy się czegoś domyślać. Dziedzic jest kotem, który do życia potrzebuje ludzkiej czułości. Niestety, panicznie boi się nowych osób. W naszym domu tymczasowym na początku krył się przed swoimi opiekunami. Strach zniknął dopiero wtedy, gdy im zaufał. Skąd strach u kota, który tak bardzo lubi głaskanie, przytulanie, spanie w łóżku ze swoim człowiekiem? Wystarczy połączyć ten paniczny lek z tym, że jego oko nie działa w wyniku urazu mechanicznego, to pojawia się przypuszczenie, że Dziedzic miał kiedyś wyjątkowo bolesne spotkanie z człowiekiem. Nie on pierwszy zresztą, i nie ostatni. Tak traktujemy zwierzęta od zawsze. Żeby uszkodzić kocie oko wystarczy jeden celny kopniak. Nic prostszego. A zwierzę pozostaje skrzywdzone na zawsze. Okaleczone oko, przez które nikt go nie chce. I okaleczona psychika. Oto smutne dziedzictwo, które Dziedzic dźwiga przez życie. Na co dzień Dziedzic jest spokojnym, zrównoważonym kocurem. Kontaktowy, rozgadany, rozmiziany. Chętnie je, bawi się, wzorowo korzysta z kuwety. Fakt, że widzi na jedno oka zupełnie nie przeszkadza mu w normalnym życiu. Poza tym Dziedzic przede wszystkim potrzebuje bliskości swoich ludzi. To jest dla niego najważniejsze. Ważniejsze nawet od tego, co przeżył. Z tego względu może być jedynym kotem w domu. I takiego wyrozumiałego, spokojnego i bezpiecznego domu szukamy dla niego teraz. Chcielibyśmy, by był to dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, ponieważ pragniemy uchronić go przed kolejnymi traumami. Dziedzic ma ok. 5 lat. Jest zdrowy, odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany, testy FIV/FeLV ma ujemne, ma chip. 
    Na to, co Dziedzic już przeżył nikt nie ma wpływu. Możesz jednak zmienić strach w miłość. Wystarczy podarować mu zrozumienie i spokojny dom.

     

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

  • dzordz[1].jpg

    Dźordż

    Niewidomy kocurek, już znalazł dom na zawsze!

  • dzuba.jpg

    Dżuba

    !Dżuba, dżuba – dżu, Dżuba wygląda Ciebie jak kania dżdżu

     

     

    Dżuba urodził się gdzieś na dachu kamienicy. Jeszcze dobrze nie otworzył oczu, a już zaczął umierać porzucony przez matkę. Szczęśliwie jego braciszek miał jeszcze na tyle sił, żeby rozpaczliwym miauczeniem wezwać pomoc. Gdy pomoc nadeszła, Dżuba leżał wtulony w swoją siostrzyczkę i razem próbowali się ogrzać. Jeden kociak już nie żył. Maleństwa miały dopiero 3 tygodnie - jeszcze jedna noc i byłoby już po nich. Dżuba na początku nie umiał jeść samodzielnie i trzeba go było karmić strzykawką. W dodatku do wygłodzonego kociaka przyplątał się wirus kociego kataru i zaatakował jedno oko, które trzeba było leczyć. W podobnym stanie było jego rodzeństwo. Z powodu chorych oczu maleństwa trafiły do fundacji Ja Pacze Sercem. Walka o małego Dżubaska była zażarta. Została wygrana, dzięki wielkiemu poświęceniu naszej wolontariuszki, która musiała czuwać nad Dżubą i jego rodzeństwem całą dobę, co parę godzin karmić,ogrzewać, masować małe brzuszki, zakraplać oczka. Udało się i teraz Dżubdżuś jest uroczym małym głodomorem. Najpóźniej z całego rodzeństwa nauczył się jeść samodzielnie, ale kiedy już odkrył, że może mieć dla siebie od razu całe talerze pasztetu, zamiast mozolnego jedzenia ze strzykawki, dosłownie zaczął pływać w jedzeniu. Radośnie kładł się w sam środek talerza, zagarniał jedzenie i jadł spod swojego brzuszka. Do dziś jest wielkim smakoszem wszystkiego. Je całym sobą, pyszczkiem i obiema łapkami naraz. Czy ktoś może się temu dziwić? Przecież on prawie umarł z głodu. Wszystko teraz robi całym sobą. Kiedy goni za motylkiem na baterie, to do upadłego, kiedy poluje na mysz na wędce, to aż do skutku, niezależnie jak bardzo jest zmachany. Jednocześnie przez to, że tak dużo je, nie jest tak zwinny jak reszta rodzeństwa. Kiedy stara się o zdobycie najbardziej pożądanej zabawki albo miejsca do leżenia, wyróżnia się uroczą nieporadnością i niestety często zostaje przechytrzony. Ale jednocześnie nie można się nie zakochać w tej małej dżubdżusiowej gapie. Dżuba bardzo potrzebuje człowieka i dobrze dogaduje się z innymi kotami. Ma 5 miesięcy, jest w pełni samodzielnym kociakiem. Z powodu kociego kataru jedno z jego oczek wymaga póki co stałych konsultacji z weterynarzem i zakraplania, ale już wkrótce oczko będzie w pełni sprawne. Drugie oko za to jest idealnie zdrowe. Kochany Dżubasek jest odrobaczony i zaszczepiony, a testy Fiv/Felv ma ujemne. Teraz malutek wypatruje swojego domu – „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. No i z człowiekiem, który się o niego zatroszczy i nigdy nie porzuci. Czujesz deszcz łez na policzkach? To Ciebie Dżubasek wypatruje jak kania dżdżu!!

  • edi.jpg

    Edi

    Edward Weźmnienaręce

    …z tej klatki i już nigdy nie każ mi w niej siedzieć! No to wzięliśmy 7-tygodniowego Ediego razem z rodzeństwem – wszystkie chudziutkie, ze sklejonymi ropą oczkami - ze schroniskowej klatki. I tak fundacja Ja Pacze Sercem stała się kocim żłobkiem. Dzieciaki zostały osierocone przez mamę i brakowało im opieki i ciepła, której wymagają tak małe kociaki. Bez tego maluchy mogłyby szybko umrzeć pod wpływem osłabienia i choroby. Na szczęście tak się nie stało i teraz mamy całą zgraję wesołych i rozbrykanych gagatków.

  • egon[8].jpg

    Egon

    Niedowidzący EGON widział mało dobra.

    Pół roku spędził w schroniskowej klatce. Wystraszony, syczący na każdą próbę zbliżenia. Już taki przyjechał. Czarny, z jednym okiem niewidzącym. Paromiesięczny kociak, a już tak bardzo bojący się człowieka. Co mu się przydarzyło, że tak bardzo nas się boi, tego nie wiemy. Jego klatkę omijali wszyscy. W przepełnionym schronisku nikt nie ma czasu na oswajanie takich skrzywdzonych maluchów. A czas płynie i połamana psychika zrasta się krzywo…

  • elvis.jpg

    Elvis

    Elvis nie musi być bożyszczem tłumów Wystarczy mu w zupełności jedna osoba. Ta jedna jedyna, której Elvis mógłby oddać serce. I która pokochałaby jego. I żeby było jak w piosence "Love me tender, love me true"…

  • etna[6].jpg

    Etna

    Niedowidząca Etna – uśpiony wulkan czułości

    Przez pół roku swojego życia nie poznała, co to opieka, głaskanie ani pełna miseczka. Żyła na ulicy niepotrzebna nikomu. Trzymała się od ludzi z daleka. Kryła się w niedostępnych miejscach. Żywiła się śmieciami. Niewidoczna. I jak to niedożywiony, bezdomny kociak, zaczęła chorować na koci katar. Wkrótce choroba zaatakowała jej jedno oko. To wirus, który powoduje stan zapalny w gałkach ocznych, utratę wzroku, a przy tym ogromny ból. Na końcu, niewidomego, osłabionego kota, czeka tylko śmierć. Etna była na początku tej drogi. Na szczęście, z powodu chorego oczka, trafiła do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. Zupełnie jak gdyby rozumiała, że tylko ci przerażający ludzie są w stanie ją uratować. W pierwszych dniach była dzika i wystraszona, ale nigdy agresywna. Pozwalała na zabiegi pielęgnacyjne i leczenie – czesanie, podawanie tabletek itp.

  • fabian.jpg

    Fabian

    Kocurek w trakcie leczenia

  • fasolka[2].jpg

    Fasolka

    Fasolka ma dom.

  • fax[10].jpg

    Fax

    Faxsiu pojechał do wspaniałego domku

     

    Historia Faxa, który wycierpiał się na maxa
    Fax przyszedł na świat 4 miesiące temu. Jest jeszcze kocim dzieciaczkiem, a już doświadczonym przez los. W tym kawałku świata, w którym się pojawił, koty rozmnażają się bez kontroli i na maxa. Na maxa też chorują i umierają. Nikt specjalnie się tym nie przejmuje. Niby nic dziwnego, prawda? Na szczęście dla Faxa, całym tym chorym stadem zainteresował się osoba, dla której to jednak było dziwne. Ponieważ Fax miał chore oczy i nie wiadomo było, czy będzie widział, trafił do fundacji Ja Pacze Sercem.

  • feliks.jpg

    Feliks

    Feliks zamieszkał w nowym domku w lipcu 2017 roku.

  • ferb.jpg

    Ferb

    Biało-czarny kociak z Grecji, syn rudej mamusi Atney :) Zamieszkał z cudowną rodziną w Słupsku :)

  • figaro.jpg

    Figaro

    DLA SILNIE NIEDOWIDZĄCEGO FIGARO FIGA , A NIE DOM Gdy starszą panią zabrało pogotowie, dla jej dziesięcioletniego kota skończył się świat. Stało się to tak nagle, że nie wiadomo nawet, jak przez te 10 lat jego ukochana pańcia się do niego zwracała. Nie wiemy o jego dawnym życiu zupełnie nic. Ono skończyło się w jednym momencie i już nigdy nie powróci. Każdy, kto przeżył odejście bliskiej osoby zrozumie szok, jakiego doznał Figaro. Koty to tak, jak my, ludzie zwierzęta stadne i tworzące bardzo silne relacje ze swoimi bliskimi, więc to wcale nie jest przesada. One tylko o tym nie mówią, tak jak my. Jednak wrażliwe nie tylko na swoja krzywdę oko zobaczy oznaki tragedii po tym, jak zwierzę się zachowuje. Nieśmiały, lekko wycofany, jak gdyby lekko przygarbiony. Teraz Figaro jest pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem, ale do niedawna był w schronisku. Źle to znosi. W obu miejscach za dużo jest ruchu, innych zwierząt, kociąt. A on jest taki smutny, poważny i spokojny. Jakby w żałobie. Figaro jest w naszej fundacji, ponieważ cierpi na postępującą wadę wzroku – powoli przestaje widzieć. Wada ta jest nieoperacyjna ani nie da się jej leczyć. Wzięliśmy go ze schroniska, bo tam – ze względu na wiek, niedowidzenie, a także mało efektowną urodę stałby się zupełnie niewidoczny i umarłby z samotności. Takie starsze stworzenia jak on dostają figę z makiem, a nie dom. A Figaro bardzo pragnie mieć swojego człowieka i w pełni na niego zasługuje. Jest duży, ale delikatny i przyjazny. Lubi ludzi i ostrożnie domaga się pieszczot. Mógłby być jednym kotem w domu albo mieć spokojnego, niedominującego towarzysza. Jest zdrowy, zaszczepiony, testy Fiv/Felv ma ujemne, wysterylizowany. Zachowuje czystość i nie sprawia kłopotów. To dobrze wychowany dojrzały jegomość. Szukamy dla niego domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. A może jednak? Czy jest ktoś, kto nie pokaże Figaro figi, ale da mu ciepły, spokojny dom?

  • filipek[8].jpg

    Filipek

    Phi! Po co komu niewidomy Filip?

    Jak to po co?! A kto będzie się lepiej przytulał? Kto będzie głośniej mruczał? Kto będzie się mocniej miział? Jasne, że Filip. A czy do tego wszystkiego niezbędne są oczy?

    Filip musiał mieć usunięte oba oczka, bo zostały zniszczone przez wirus kociego kataru, a kociak był już tak zaniedbany, że ledwo uszedł z życiem. Choroba była na tyle zaawansowana, że zamiast oczu czuł tylko niewyobrażalny ból. Gdy ból zniknął, maluch – Filipek ma dopiero 6 miesięcy – odzyskał radość życia. Teraz jego szczęście z życia bez bólu nie ma sobie równych.

  • filis.png

    Filis

    Oto Filis- kot z cukrowej waty :) Filis ma już swój dom :)

  • filon[6].jpg

    Filon

    Filon to niesamowicie uczuciowy kot. Nie trzeba go długo prosić, żeby przyszedł na głaski,
    wystarczy wyciągnąć rękę. To Pan całuśny, który dając "buzi" pokazuje człowiekowi jak bardzo
    go kocha. No i że uwielbia być trzymany na rękach, blisko buzi ;)

    Filon ma same zalety. Nie grymasi przy jedzeniu, ale też nie pochłania go w zatrważającej ilości ;)

    Nie boi się innych zwierząt, a co więcej jest bardzo czuły dla swoich przyjaciół. 

    Ma dom :)

  • fionka[1].jpg

    Fionka

  • fixi[2].jpg

    Fixi

    Kotka z interwencji, na zawsze zostaje w DT.

  • flap[2].jpg

    Flap

    Zamieszkał w Londynie wraz z bratem Flipem.

  • flip[7].jpg

    Flip

    Zamieszkał w Londynie wraz z bratem Flipem.

  • florentynka[9].jpg

    Florentynka

    Kicia w trakcie leczenia.

  • foczka.jpg

    Foczka

    Foczek zamieszkał w swoim domu na zawsze!

     

     

  • franek[4].jpg

    Franek

  • frania.jpg

    Frania

    Frania zwana Fruzieńką.

     

  • franka[8].jpg

    Franka

    Franka pojechała do domku

     

    Gdzie moja firanka? – pyta jednooczka Franka.

    Masz firanki? To znaczy, że Twój dom jest ideałem dla Franki!
    Cztery łapki i jedno bystre oczko biega, szuka i wypatruje swojego własnego człowieka. Ma dopiero cztery miesiące, a wie już, jak ważne jest to żeby mieć kogoś zupełnie swojego, kto kocha i dba. To dlatego, że dotąd swojego człowieka nie miała i dlatego straciła oko. Nikt się nie przejął chorym kociakiem, nikt w porę nie zaniósł do lekarza, nikt nie leczył. Nie mówiąc już o tym że nikt nie karmił ani nie tulił.

    Całe szczęście w tym nieszczęściu trafiła pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem i udało się uratować jej drugie oczko. Teraz jest już zdrowa i patrzy na świat co prawda jednym okiem, ale za to widzi absolutnie wszystko.

  • fraszka.jpg

    Fraszka

    Fraszka znalazła dom!!!

    Pisaliśmy o nie tak:

    "4 lipca 2017 roku odzyskała wolność. Właścicielka, która wychowywała ją od małego, czasem, dla świętego spokoju, przywiązywawszy do kaloryfera, po trzech latach postanowiła się kotki definitywnie pozbyć. Odebraliśmy telefon i zostaliśmy zaszantażowani emocjonalnie: albo eutanazja albo schronisko. Noo, albo my. Tyle że natychmiast! Już! O godzinie 22.00 nie jest nam łatwo mobilizować szyki, ale wówczas nie było wyjścia. Czuliśmy, że sytuacja jest groźna. Groźna dla Fraszki. 
    5 lipca 2017 roku przerażona Fraszka obudziła się w naszym domu tymczasowym, w którym na własną rodzinę czeka już rok! 

  • fredzio.jpg

    Fredzio

    Fredzio ma już swój dom :)

  • frodo-i-bilbo.jpg

    Frodo i Bilbo

    Zamieszkali razem w stałym domu w Warszawie.

  • frotka[14].jpg

    Frotka

    Jednooczka Frotka - wywrotka.

    Bo gdy zaufa Ci Frotka, wtedy czeka Cię wywrotka… miłości! Tony mruczenia, hektolitry czułości, metry sześcienne bliskości. Skąd ona to bierze? Bo przecież nikt jej tego nie dał. Przez cztery miesiące była po prostu samotnym, głodnym i chorym kocim dzieckiem. Niepotrzebną nikomu kupką nieszczęścia umierająca na ulicy. A teraz? Wystarczy odrobina serca, a to małe chucherko po prostu przygniata ogromem dobrych uczuć.

     

  • fruzia.jpg

    Fruzia

    Fruzia już w swoim domu!!!

  • fryderyk[5].jpg

    Fryderyk

  • fryzurka.jpg

    Fryzurka

    Koteczka w trakcie diagnozowania
  • fuki.jpg

    Fuki

    Fuki zamieszkała we Wrocławiu we wrześniu 2017r.

  • gaja[4].jpg

    Gaja

    Gaja zamieszkała we wspaniałym domku

     

    To nie w stylu Gai, żeby się mazgaić.

    Gaja była w tak opłakanym stanie, że nie miała już nawet siły, żeby płakać. Urodziła się w miejscu, w którym nikt nie dba o zwierzęta, szczególnie te chore. Kiedy więc malutki bury kociak zachorował, było wiadomo, że umrze. Takie było jego przeznaczenie. Miał zaklejone oczy, ledwo oddychał, cienka skóra opinała drobne kosteczki. Zabraliśmy ją w ostatnim momencie - trafiła pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem. U weterynarza okazało się, że to maleństwo jest dziewczynką i że naszą wolontariuszkę czeka prawdziwa walka o jej życie.

  • gala.jpg

    Gala

    Niewidoma kotka, już znalazła dom na zawsze!

  • gapcia.png

    Gapcia

    Gapcia - 7 letnia, mocno niedowidząca kotka ma Dom :)

  • gimli.png

    Gimli

    Zamieszkał w Łodzi
  • ginnie.jpg

    Ginnie

    Taka wiadomość dotarła do naszej fundacji Ja Pacze Sercem z Ukrainy. Ginnie to kotka, którą znaleziono w piwnicy. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że była zupełnie niewidoma. Jej oczy zniszczył koci katar. Na wolności niewidomy kot nie ma szans przeżycia – nie zauważy w porę niebezpieczeństwa, nie znajdzie jedzenia ani schronienia. Prędzej czy później umrze z głodu lub zginie tragicznie. W Ukrainie trudno o pomoc dla zwierząt, bo ludziom żyje się ciężko. Czasami dociera do nas takie wołanie o pomoc od garstki tych, którzy dzielą się z bezdomnymi zwierzętami swoim wielkim sercem, bo niewiele ponadto mają. Cała nadzieja w nas. Nie da się tego nie usłyszeć. I tak właśnie trafiła do nas Ginnie. Młoda, 2-letnia kotka, z usuniętymi gałkami ocznymi, poza tym zdrowa, odrobaczona, zaszczepiona, wysterylizowania z testami FIV/FeLV ujemnymi. Na początku, czuła się w swoim tymczasowym domu zagubiona i wystraszona. Jednak szybko poznała „mapę” mieszkania i teraz śmiało zwiedza je wzdłuż, wszerz, ale też z dołu w górę i z góry na dół. Mimo to, że nic nie widzi, to świetnie się porusza i wysokość nie stanowi dla niej żadnej przeszkody. Lubi zwiedzać, jest żywa i ciekawa otoczenia. A już najbardziej lubi wspinać się do łózka, przytulać się i mruczeć, mruczeć, mruczeć… Ginnie uwielbia przytulanie, jest przyjazna i bezkonfliktowa, kocha ludzi i inne zwierzęta. Teraz niestety ginie w wielkiej ilości ogłoszeń, bo jest wiele innych kocich istnień, które wołają o dom. Mamy jednak wielką wiarę w Was, że jednak ta słodka niewidoma buraska i znajdzie swój wymarzony dom. To musi być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem ze względu na jej bezpieczeństwo. Może mieć innych kocich i psich mieszkańców, bo Ginnie jest wyjątkowo ufna, otwarta i bezkonfliktowa. Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy, ale w przypadku Ginnie wystarczy spojrzeć na wyraz jej pyszczka, żeby zobaczyć, jak kochanym jest stworzonkiem.
    Zobacz w Ginnie to co my – miłość do świata i radość z życia. Zakochaj się w niej i podaruj jej dom!

  • goya[1].jpg

    Goya

    Goya urodziła się by umrzeć. Niewielka wieś, brudny chlew i mały kotek bez szans na przeżycie. Kocia mama choć niewiele miała, dała jej wszystko, co mogła, lecz wzroku zwrócić jej nie była w stanie. Ze względu na swoją ślepotę Goya nie była w stanie poradzić sobie sama. Na szczęście znalazła się dobra istota, która oddała kocię pod opiekę schroniska. Lepsze to niż głodowanie lub stratowanie przez inne zwierzęta czy śmierć pod kołami. Koteńka w schronisku spędziła długie 3 miesiące. W klatce była przerażona i zdezorientowana, siedziała w bezruchu, wciśnięta w kącik. Po opuszczeniu klatki maleńka miała takie przykurcze łapek, że musiała uczyć się chodzić od nowa.

  • grafit.jpg

    Grafit

    Kotek mieszka już w swoim domku heart

  • grey[4].jpg

    Grey

  • gromik[2].jpg

    Gromik

    Mieszka w swoim domku z Hubusiem
  • groszek[2].jpg

    Groszek

    Groszek już szczęśliwy w nowym domku!

  • groszka[4].jpg

    Groszka

  • gusia[1].jpg

    Gusia

    Kotka jest w trakcie leczenia.

  • gwiazdka[3].jpg

    Gwiazdka

    Gwiazdka zamieszkała w swoim domku :)

    Gwiazdka nie spadła z nieba…

    Nie wie, co to niebo  Niestety zdążyła już poznać piekło. Ma dopiero poł roku, a doświadczyła już piekła bezdomności, głodu i choroby… Zna dobrze ciągły ból i zimno. Jako bezdomny kociak, szybko złapała koci katar. Nieleczona choroba zaś zniszczyła zupełnie jej małe oczka, a na ich miejscu pozostawiła stan zapalny i ból  Trafiła do nas – fundacji Ja Pacze Sercem – zimą, tuż przed gwiazdką – prezencik, który mieścił się na jednej dłoni…

  • hania[2].jpg

    Hania

    Hania została na zawsze w swoim dotychczasowym DT :)

  • hathorek.jpg

    Hathorek

    Hathor ma tylko jedno życzenie, ale w zamian spełni aż siedem Twoich życzeń. Pierwsze życzenie to takie, żeby mieć kota, który uwielbia się tulić do swojego człowieka, a najlepiej jak dziecko – z łapkami wokół Twojej szyi. Drugie życzenie, żeby ten kot przy każdej okazji wskakiwał Ci na kolana. Trzecie życzenie – żeby spał wtulony w Ciebie w nocy. Czwarte życzenie - żeby był przyjacielski dla innych zwierząt. Piąte życzenie – żeby lubił dzieci i był dla nich delikatny. Szóste życzenie – żeby miał wesoły charakter. Siódme życzenie – żeby na jego widok zawsze i bez względu na okoliczności pojawiał się uśmiech na Twojej twarzy. Hathor ma niezwykłą moc spełnienia wszystkich tych siedmiu życzeń. W zamian prosi o spełnienie tylko jednego. Po tych wszystkich nieszczęściach, które były jego udziałem, Hathor pragnie mieć własnego człowieka i dom na zawsze. On już wie, jak ulotne potrafi być życie i szczęście, bo był jedną łapką „po drugiej stronie” - jako mały kociak trafił do schroniska ledwo żywy, nieprzytomny, z urazem głowy. Objawy wskazywały na wypadek albo pobicie. Przeżył, ale silne uderzenie spowodowało tzw. ślepotę neurologiczną. Oznacza to, że widzi, ale czasem, gdy mu coś w główce „nie styka” – traci wzrok. Gdy już stanął na łapach, kolejne długie miesiące spędził w klatce. Samotny i zrezygnowany. No bo ile można mieć nadzieję, że ktoś cię przygarnie? Ludzie przychodzili, oglądali małe kotki i odchodzili. Zawsze z innymi współtowarzyszami schroniskowej niedoli. Nikt nie chciał tego ślepego. Nie ma się czemu dziwić – boimy się zwierząt niepełnosprawnych, myślimy, że kot niewidomy będzie nam sprawiał kłopoty. A czy ktoś zna jakiegoś niewidomego kota? Mało kto. Dlaczego? Bo nikt takiego nie chce. To skąd ma wiedzieć jaki niewidomy kot naprawdę jest? I tak kółko się zamyka. Tymczasem ślepaczek w niczym nie ustępuje kotu widzącemu. Koty mają wszystkie zmysły o wiele czulsze niż my, a te niewidzące świetnie kompensują sobie wzrok słuchem, dotykiem i zapachem. Niedawno Hathor trafił do fundacji ja Pacze Sercem, stworzonej właśnie dla takich ślepaczków jak on. Radzi sobie doskonale – jak pełnosprawny kot. Ślepaczki w ogóle zachowują się jak koty widzące. Szczerze mówiąc, podejrzewamy je często o jakieś magiczne moce, bo wciąż w głowach się nam nie mieści, jak one to robią, kiedy widzimy, jak się bawią wędką, łapią piłeczkę, wspinają się i w ogóle robią wszystko to, co zwykłe koty. Wniosek? One są po prostu niezwykłe! A teraz taki niezwykły kociak – niespełna roczny Hathor – czeka aż ktoś wypowie jego imię, dzwoniąc do nas. Hathor ma 11 miesięcy, jest zaszczepiony, odrobaczony, Fiv/Felv ujemny i, jak wszystkie nasze ślepaczki, poszukuje domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Następnego „zderzenia z rzeczywistością” mógłby już nie przeżyć. Powiedz: Hathor, Hathor, Hathor. Powiedz: Hathor po cichu, teraz do siebie. Potem powiedz: Hathor głośno do nas. I wreszcie powiedz: Hathor czule, w swoim domu, do nowego członka rodziny .

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

  • hebe.jpg

    Hebe

    Hebe znalazła wspaniałych ludzi i jest szczęśliwa w swoim domku, w którym zamieszkała w czerwcu 2017 roku.

  • helenka.jpg

    Helenka

  • holly-dolly[10].jpg

    Holly Dolly

  • homer[10].jpg

    Homer

  • hoshi.jpg

    Hoshi

    Hoshi zamieszkała w Warszawie u pani Karoliny i ma kocią towarzyszkę Yoko.

  • hubus[4].jpg

    Hubuś

    Mieszkaw swoim domku z Gromikem
  • ichi.jpg

    Ichi

    Listopadowy beneficjent -Ichi -zdjęcia ze swojego domu

  • imbir.jpg

    Imbir

  • irka.jpg

    Irka

    Irka Zbirka – nie boi się niczego 

    Nic dziwnego. Po tym co przeszła, już nic jej nie wystraszy. Nie wiadomo, jak długo się błąkała  Nie wiadomo, kiedy i jak straciła swoją kocią mamę i prawie całe rodzeństwo… Została znaleziona razem z siostrą Mirką na ulicy. Była wygłodzona i osłabiona.

  • isia.jpg

    Isia

    Isia zamieszkała w Gliwicach

  • iwan.jpg

    Iwan

    Iwanek mieszka we wspaniałym domku

  • jacus[4].jpg

    Jacuś

    Jacuś ma DOM!

  • jadzia[10].jpg

    Jadzia

  • jagus.jpg

    Jaguś

    Jaguś już nie szuka domku, bo domek wyszukał Jagusia smiley

     

    Paczacze! Szukamy domku dla tego pięknego, czarnego maluszka Zdjęcia tego ślicznego kociaka wykonał Jarek Grabek - dziękujemy!

    Raz, dwa, trzy… Jaga za swoim człowiekiem patrzy!

    Jednym, jedną, dwoma, dwiema, dwojgiem – w dowolnej konfiguracji, bo miłość jest najważniejsza. Miłość i bezpieczny dom. Jaga, a dla bliskich Jaguś, to 2-miesięczny koci chłopak, który właśnie miłości został pozbawiony już na samym początku swojego życia - został podrzucony do schroniska razem z braciszkiem bez swojej kociej mamy 

  • jancia.jpg

    Jancia

  • jasiek-i-tosiek.jpg

    Jasiek i Tosiek

    Chłopcy  zamieszkali  w Dzierżoniowie

  • jimi.jpg

    Jimi

    Jimi porusza najczulsze struny w sercach swoich nowych ludzi w Płońsku

  • julka[16].jpg

    Julcia

  • julka[10].jpg

    Julka

    Fenomenalna, wesoła i słodka Julka znalazła dom.Emotikon heartz

  • julka-i-miluch[1].jpg

    Julka i Miluch

    Julka i Miluch mają swój dom :)

  • jurek.jpg

    Jurek

    Jurek zamieszkał w Warszawie :)

     

    Starcie z samochodem było ciężkie. Na szczęście nad  kupką mokrego futra pochyliła się pewna super bohaterka, która nie przeszła obojętnie obok potrąconego kota i postanowiła go uratować. Bo jej super moce to dobre serce i odwaga. I to spotkanie miało decydujące znaczenie dla naszego Jurka. Super bohaterka miała już duże stado zwierząt, dlatego nowego przybysza musiała zakwaterować na strychu swojego domu. Mimo to postanowiła go wyleczyć. Szybko okazało się, że w wyniku wypadku  Jurek stracił całkowicie wzrok. I z tego powodu trafił do nas – fundacji Ja Pacze Sercem.

  • kabi[10].jpg

    Kabi

    Kabi zamieszkał w swoim domu :)

    Gdy został znaleziony był sam, odwodniony, wychudzony i z zapaleniem górnych dróg oddechowych, umierał – oczy już zakryła trzecia powieka. Mieścił się na dłoni, ważył tyle co nic. Śmierć w samotności była tuż, tuż…

    Trajektorię jego losu zmieniła nagle dziewczyna z dobrym sercem! Zabrała kociaka z ulicy. Wiedziała, że w schronisku maluch nie przeżyje, a sama nie mogła go przygarnąć. Szukała pomocy, a ponieważ maluch miał chore oczy i wydawał się niewidomy, trafił do nas – fundacji Ja Pacze Sercem.

  • kacper[4].jpg

    Kacper

    Kacper wraz z Kornelem obecnie są w trakcie leczenia, ale wkrótce będzie po wszystkim i wtedy zaczniemy poszukiwania dla nich wspaniałych domów.

  • kacperek.jpg

    Kacperek

  • kaj[1].jpg

    Kaj

    Kaj to kot niezwykły, za którym równie niezwykła historia. Został cudem uratowany z kry, którą płynął po Warcie...

  • kalinka.jpg

    Kalinka

    Kalinka od lipca 2017 r. mieszka w swoim domku.

  • kallisto.jpg

    Kallisto

    Jednooka Kallisto nigdy nie będzie dla nikigo najpiękniejsza

    Mityczna Kallisto to przepiękna nimfa. A czy malutka Kallisto nigdy nie będzie dla nikogo najpiękniejsza tylko dlatego, że nie ma jednego oczka, bo straciła je w walce o życie? Ta kocinka urodziła się w rzeczywistości zupełnie dla niej nieprzyjaznej. Na ulicy, bez bezpiecznego kąta dla siebie, bez opieki, bez pełnej miseczki, bez swojego człowieka, który by o nią się zatroszczył. Z ulicy trafiła do schroniska, ale ponieważ miała chore oczy, o pomoc zwrócono się do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. W takich przypadkach trzeba działać szybko. Za chore oczy odpowiedzialny jest wirus kociego kataru, który może doprowadzić nawet do ślepoty i śmierci. Dlatego też szybko odebraliśmy maleństwo i robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby zdążyć z leczeniem i uratować jej oczko. Niestety werdykt lekarza był bezwzględny – jedno oko trzeba usunąć. I tak mała Kalliste, choć dla nas najpiękniejsza istotka na świecie, straciła szanse na swój własny dom. Bo dla kogo teraz będzie tą najpiękniejszą? Każdy chce mieć zdrowego i w pełni kompletnego kociaka, a nie taką wybrakowana biedę. I co z tego, że Kallisto jest słodka, spokojna i grzeczna. Że kocha ludzi i uwielbia się przytulać. Wygląda na to, że nie znajdzie swojego człowieka, któremu będzie miękko mruczeć, śpiąc przytulona… My nie rozumiemy tego zupełnie, no może troszkę, ale i tak się przeciwko temu buntujemy. Kot widzący jednym oczkiem jest tak samo sprawny jak taki, który ogląda świat dwojgiem oczu. To mit, że jest niepełnosprawny. I jak to mit – jest bardzo okrutny. Z tego buntu wzięło się to ogłoszenie - bo to nie jest możliwe, żeby rzeczywiście nie znalazł się nikt, dla kogo Kallisto będzie jego najpiękniejszą i najukochańszą kruszyną. Szukamy więc dla niej domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem - by zapewnić jej bezpieczeństwo. Śliczna Kallisto jest już całkiem zdrowa, odrobaczona, zaszczepiona, testy FIV/FeLV ma ujemne, jest grzeczna, czysta i słodka. O bogowie! Widzisz w Kallisto to samo co i my – zasługującą na miłość skrzywdzoną kocią dziecinę? Zadzwoń!

  • kapsel.jpg

    Kapsel

    Kapselek zamieszkał ze wspaniałą rodziną i kocią koleżanką ❤️

     

    Kapsel, to kotek, który po ciężkim urazie głowy stracił możliwość normalnego widzenia oraz normalnego jedzenia - ma bardzo zniekształconą szczękę.

    Pół roku spędził w klatce schroniskowego szpitala. Chcieliśmy zająć się nim wcześniej, ale postanowiono wyleczyć kota na miejscu. Po pół roku wreszcie jego stan pozwolił na zabranie biedulka pod nasze skrzydła. Przeżył, to najważniejsze!!!!!!!!!!!

     

  • karmel[6].jpg

    Karmel

    Karmel jest przeuroczym, bardzo energicznym i towarzyskim ok.3 miesięcznym kawalerem. Jest bardzo ciekawski – musi zobaczyć wszystko, wszędzie wejdzie i sam sprawdzi co się dzieje. Uwielbia się bawić – ganianie za piłeczką, wędki to jego żywioł. Chłopak rozdaje też buziaki. Bezbłędnie korzysta z kuwety.

  • kawaler[10].jpg

    Kawaler

    Kawaler znalazł domek w Zgierzu, gdzie przeprowadził się 20.09.2017 r. Ma dwie kocie towarzyszki.

  • kecik[6].jpg

    Kecik

    Kecik znalazł swój dom!

    Taki się już urodził – bez oczu  Gałki oczne po prostu mu się nie wykształciły. Takie życie. W jaki sposób przeżył – tego nie wiemy. 

  • kika.jpg

    Kika

    Internet jest pełen kotów – ślicznych puszystych kuleczek, dostojnych piękności i rasowych arystokratów. Zdjęcia robią im zakochani w nich opiekunowie i dostają za nie tysiące lajków, „ochów” i „achów”. I jest też Kika, w której zdjęcia nikt nie klika. Kika nie ma nikogo, kto by ją kochał i chciał się nią pochwalić. Jej ukochana pani, starsza osoba, któregoś dnia została zabrana z domu przez karetkę i już nigdy nie wróciła. Opuszczona kotka znalazła się w miejscu dla niechcianych i niekochanych zwierząt. Smutne stworzenie siedzące w schroniskowej klatce nie przyciągało wzroku odwiedzających. Nic dziwnego, bo Kika bała się tak bardzo, że starała się być niewidoczna. Poza tym jest kotką dojrzałą – ma ok 10 lat i nie ma jednego oczka. Nie nadaje się więc na gwiazdę internetu. Kto się nią zachwyci? Nikt. No… prawie nikt. Bo gdy Kika trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem, to zauroczyła nas od razu. Od dnia przyjazdu pozwalała się pogłaskać i brać na ręce. Widać było, że się boi, ale jednocześnie chce być blisko nas. Spędziła kilka dni w transporterze, bo obawiała się z niego wyjść. Potem zaczęła wychodzić, żeby zjeść, żeby ją pogłaskać przez chwilę, ale nie oddalała się od niego, żeby móc szybko się schować. Od kilku tygodni siedzi sobie w pokoju, w jednym miejscu, czasami zajrzy do kuchni, domagając się jedzenia. Mimo wieku i braku oka jest skoczna i zwinna. Jest wyjątkowo spokojnym kotem. Pozwala na głaskanie, noszenie, zabiegi pielęgnacyjne. Nie boi się obcych ludzi, nawet gdy są blisko niej. Może to być nawet rozbrykane stado dzieci, o ile jej nie zaczepiają - będzie na nie jedynie spokojnie spoglądać. Jak coś jej nie pasuje, to po prostu się chowa. Potrafi być uroczo nachalna, prosząc o pieszczoty: wbija paznokcie, masuje, wchodzi i schodzi z człowieka. Wieczorami zdarza się jej pomiaukiwać i nieco spacerować. Nie wskakuje na meble, nie żebrze o jedzenie (nawet pozostawione na blacie smakołyki nie są kradzione), nie niszczy mebli. Teraz najczęściej siedzi na regale lub na sąsiednim fotelu i stamtąd obserwuje świat. Wciąż stara się zachowywać tak, jakby chciała, żeby zły los jej nie zauważył i żeby znowu nie została z niczym. A my poznaliśmy Kikę i jesteśmy przekonani o tym, że zasługuje na wszystko – wszystko, co najlepsze: miłość, zachwyt, pieszczoty i oczywiście zdjęcia w internecie. To delikatne stworzenie potrzebujące domowego ciepła i serdeczności. Naszym zdaniem Kika jest piękna i zachwycająca, dlatego postanowiliśmy odnaleźć kogoś, kto też tak uważa. Klikajcie więc i udostępniajcie Kikę, ona też zasługuje na lajki. W ten sposób dajemy jej szansę na to, czego pragnie najbardziej, czyli własnego człowieka.
    Szukamy dla Kiki domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Koteczka jest zupełnie zdrowa, zaszczepiona, wysterylizowana, testy FIV/FeLV ma ujemne.
    Czujesz, że Kika w sercu Ci klika? Kliknij do nas i podaruj jej dom!
     
     

     

  • kinia[4].jpg

    Kinia

  • kitka.jpg

    Kitka

    Panienka wiele złego przeszła w swoim życiu i najwyższy już czas aby mogła rozkwitać we własnym domu, w otoczeniu ludzi, którzy pokochają ją całym sercem!!!

  • klakier.jpg

    Klakier

    GARGAMELU GDZIE JESTEŚ?- MIAUCZY NIEDOWIDZĄCY KLAKIEREK Mały Klakierek, podobnie jak ten z kreskówki, mieszkał w ruinach. Urodził się tam. Kot pałacu nie potrzebuje, bo ważniejsze to mieć swojego człowieka, który by o niego dbał. No oczywiście chyba że to ruiny z bajki. Ale Klakierek urodził się w realu. Nie dbał o niego nikt, nawet złośliwy Gargamel. Wspólnie z bezdomną rodziną przymierał głodem. Ponieważ miejsce, w którym się urodził miało być zlikwidowane, został złapany i oddany do schroniska. I jako jedyny z całego kociego rodzeństwa w nim został. Powód? Upośledzony wzrok i czarne umaszczenie. Upośledzony wzrok to wynik kociego kataru, który atakuje niedożywione kocięta. Na szczęście maluch jest już wyleczony. Natomiast czarne umaszczenie to zabobon, który świadczy tylko o nas, a nie o kocie. Tak czy inaczej, nikt go nie chce. Klakier ma dopiero 3 miesiące, a poznał prawdziwe życie… Z powodu niedowiidzenia, Klakierek trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. Na początku płakał z tęsknoty za swoją kocią rodziną, ale po kilku dniach pogodził się z sytuacją. Jak każde maleństwo, potrzebuje czułości i w ciągu dnia uwielbia być blisko swojej tymczasowej opiekunce, a w nocy śpi z nią w łóżku. Chętnie bawi się z innymi kotami. Pamięta jeszcze „głodne” czasy i przy miseczce nigdy nie wybrzydza. Wie doskonale, do czego służy kuweta. Jest zdrowy, odrobaczony i zaszczepiony, testy fiv/felv ma ujemne. A gdyby tak jeszcze miau swojego własnego Gargamela… to by już była po prostu bajka.

  • klaps.jpg

    Klaps

    Serce dla Klapsa potrzebne od zaraz!!! 

  • klara.jpg

    Klara

    Nasza kochana Klara pojechała do domu. Szczęścia malutka

     

    Piękna Klara z paskudnym życiem

    Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda życie bezdomnej, bezimiennej kotki. Nikt nie wie, ile razy w życiu rodzi młode, jak często cierpi z bólu, z głodu czy z zimna. Często jedyne, co możemy – z powodu braku środków, nie chęci - zrobić, to oszczędzić jej kolejnych ciąż, rodzenia i patrzenia, jak dzieci giną w tragicznych okolicznościach. Po to właśnie została złapana pewnego dnia śliczna trikolorka - miała być wysterylizowana i ponownie wypuszczona na teren ogródków działkowych, gdzie żyła do tej pory.

  • klarnet.jpg

    Klarnet

    Klarnet ma dom!

    Przepiękny bury kawaler spoglądający na świat jednym oczkiem

  • kokos.jpg

    Kokos

    Kocurek już w swoim domu!

  • kola.jpg

    Kola

    Kola zamieszkał w nowym domku 15 lipca 2017 roku.

  • koralik.jpg

    Koralik

    Koralik ma dom :)
    Koralik młody niewidomy domowy kocurek po śmierci opiekuna trafił do krakowskiego schroniska. Szuka swojego Domu!
     
  • korek.jpg

    Korek

    Korkowi opada trzecia powieka, a nam ręce. Rok w klatce. Za co? Za to, że jest grzeczny, przyjazny, że lubi ludzi i inne zwierzęta, że jest czysty, nie marudzi przy jedzeniu, że jest trochę nieśmiały? Oczywiście, że nie. Ten wyrok dostał od nas, ludzi, za to, że jest taki zwyczajny, bo bury. Bo jest dorosły, a nie śliczny, malutki i nowiusieńki. No i za ten smutny wyraz pyszczka spowodowany opadającymi trzecimi powiekami. Jemu opadają powieki, a nam ręce. Jak możemy być tak nieczuli, niesprawiedliwi i okrutni? Jak możemy oczekiwać serca, ale tylko dla siebie, a gdy chodzi o innych, to liczy się wygląd? Dość tego! Korek też - jak każdy z nas - zasługuje na zainteresowanie, ciepło i miłość. Potrzebuje jak powietrza, a przez rok był tego całkowicie pozbawiony. Nie wiadomo, jak wyglądało jego życie i jak był traktowany zanim trafił do schroniska. Nie wyglądało chyba zbyt wesoło, bo Korek jest nieco nieśmiały, a nawet bojaźliwy, co nasuwa na myśl podejrzenie, że coś złego spotkało go kiedyś z ręki człowieka. Ale to się już nigdy nie powtórzy. Od dziś czeka Koreczka tylko to na co zasłużył, czyli dużo czułości i miłości. Dlatego szukamy mu człowieka, który patrzy sercem, a nie szuka zwierzęcia pod kolor foteli i dywanu. Kogoś, kto pomoże Korkowi nadrobić długi czas samotności. To prawda i niezaprzeczalny fakt, że Korek to najzwyklejszy w świecie buras, a do tego w wieku 9 lat i z takim smutnym wyrazem oczu. Ale jest zupełnie niezwykle spragniony człowieka i swojego własnego domu. Gdy już pozna nowego człowieka i nabierze do niego zaufania, nie może przestać się przytulać. Potrzeba bliskości bierze górę nad złymi doświadczeniami. Kto z nas tego nie zna? To takie ludzkie. I, jak się okazuje, też takie „kocie”. Kto da choć kawałek serca temu nieszczęśliwemu kotu? Poszukujemy dla Korka kochającego, ale i bezpiecznego, „niewychodzącego” domu z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Koreczek z powodu kłopotu z oczkami trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. U nas okazało się, że ma na powiece niewielkiego guza, który został usunięty i na szczęście okazało się też, że nie jest złośliwy. Teraz jest już całkiem zdrowy, szczepiony kastrowany, testy fiv i felv ma ujemne. Tobie też opadają ręce, gdy czytasz historię Korka? Niech te ręce lepiej opadają już na Korka siedzącego na Twoich kolanach i mruczącego ze szczęścia, że ma swojego człowieka! 500383928 japaczesercem@gmail.com

  • kornel[5].jpg

    Kornel

    Kornel wraz z Kacperkiem obecnie są w trakcie leczenia, ale wkrótce będzie po wszystkim i wtedy zaczniemy poszukiwania dla nich wspaniałych domów.

  • koteczka[1].jpg

    Koteczka

  • koteczka2.jpg

    Koteczka2

  • kotek[3].jpg

    Kotek

  • kraska.jpg

    Kraska

  • kredka.jpg

    Kredka

    Koteczka została w swoim DT na zawsze!

  • kropek.jpg

    Kropek

    Kropek ma domek :)

     

    Maleńki kotek błąkał się po ulicy i spotkał miłą dziewczynę, która Go ze sobą zabrała i uratowała Mu życie. Kropek jest niewidomy, nie miałby więc żadnych szans na przetrwanie. Jedno oczko ma pęknięte, ale już zaleczone, a drugie jest w zaniku. Trafił pod opiekę Ja Pacze Sercem i w Domy Tymczasowym zaczął rozkwitać!

  • kropla`.jpg

    Kropla`

    Niewidoma koteczka Fiv +. Znalazła już cudowny dom!

  • krzys.jpg

    Krzyś

    Krzyś znalazł swoje miejsce na Ziemi i swoich ludzi heart

     

    W przygotowaniu do operacji usunięcia oczka.

  • kubus.png

    Kubuś

  • kuzia.jpg

    Kuzia

    Kotek w trakcie diagnozowania
  • pokatne-biznesy-kacika[7].jpg

    Kącik

    Kącik znalazł swój domowy kącik ;)


    Kącik♥ to kot, który zajmuje się powiększaniem mieszkań. Zanim się zjawił, jego tymczasowi opiekunowie mieli swoje cztery kąty i byli z nich całkowicie zadowoleni. Ale gdy przyjechał Kącik  – a o tym skąd przyjechał, za chwilę – okazało się, że mają dużo więcej kątów, nawet tam, gdzie się ich zupełnie nie spodziewali  

  • lalus[5].jpg

    Laluś

  • layla.jpeg

    Layla

    Layla nie ma oka, czy to znaczy, że nikt jej nie pokocha? Nie wiadomo skąd, na środku ulicy znalazła się zagubiona kruszynka. Miała sklejone oczka i zupełnie nic nie widziała. Sama, bez opieki była skazana na śmierć pod kołami samochodu. W ostatniej chwili zauważyła i uratowała ją mała dziewczynka. Ponieważ jej oczy wymagały leczenia, trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem. Layla – tak ją nazwaliśmy -była tak maleńka, że trzeba ją było karmić butelką. Do tego osłabiona w wyniku niedożywienia i wystraszona. Dla takiego maleństwa mogło się to skończyć źle. Dlatego rozpoczęła się prawdziwa walka. Musieliśmy najpierw odbudować jej odporność, by następnie ratować jej oczka. Regularne karmienie, masowanie brzuszka, podawanie preparatów wzmacniających przyniosło wspaniały efekt – malutka przeżyła. Jednocześnie leczyliśmy jej oczy. Jedno widzi doskonale, niestety w drugim doszło już do nieodwracalnych zmian. Trzeba było je usunąć, bo powodowało ból, a nie było żadnej nadziei, żeby je uratować. Musiała również przejść operację przepukliny, a przy tej okazji została również wysterylizowana. W domu tymczasowym zyskała mamę zastępczą i braci, dzięki czemu uniknęła choroby sierocej. Mocno niedowidząca kotka pokochała kruszynkę jak swoje dziecko, stworzyła jej nowy kochający świat, a mała w jej objęciach odzyskała poczucie bezpieczeństwa. Layla ma teraz 4 miesiące. Przeszła wiele ciężkich chwil, ale dzięki wspólnym wysiłkom – i naszych wolontariuszy, i naszych mruczących podopiecznych - stała się wesołym, pogodnym i wszędobylskim kocim dzieckiem. Z kotami jest zawsze skora do zabawy z kotami, a z ludźmi – do przytulania. Jej miłość do wszystkich jest bezgraniczna, doskonale dogaduje się z innym kotami i psem. Layla jest zaszczepiona, zaczipowana i wysterylizowana. Testy fiv/ felv ma ujemne. Już jako maleńki kotek dzielnie maszerowała do kuwety i tak pozostało do teraz. Poszukujemy dla niej domu z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Słowem, ma wszystko, co kot idealny powinien mieć. Tylko jednego jej brak – oczka. Czy to oznacza, że nie zasługuje na dom i swojego kochanego człowieka? Powiedz nam, jak myślisz? 502775137 japaczesercem@gmail.com
  • legion[1].jpg

    Legion

    Legion - niedowidzący kociak z wolą życia nie do pokonania

    Legion - niedowidzący kociak z wolą życia nie do pokonaniaArmia ludzi przeszła obojętnie obok 6-tygodniowych kociąt porzuconych na działkach. Dlaczego? Bo miały chore oczy. W najgorszym stanie był Legion. W wyniku powikłań po kocim katarze jego gałki oczne zaczęły przerastać i dosłownie wyszły z oczodołów. Widok był faktycznie okropny. Ból pewnie też. Ale na mięczaka nie trafiło. Legion, razem z rodzeństwem, trafił w końcu do fundacji Ja Pacze Sercem, która powstała właśnie dla takich ślepaczków. Tutaj nasi woluntariusze mają odwagę, żeby zajmować się takimi stworzeniami, które wszyscy inni omijają. Dodatkowo dysponują też orężem zdolnym zwalczyć wszelkie zło męczące małe kocie ciałka i nie wahają się ich użyć. W ruch więc poszły antybiotyki, wzmacniacze odporności, krople do przemywania oczek, ale także miseczki pełne wartościowego jedzenia, ręce do przytulania i ramiona do tulenia. Walka była zaciekła. Bo choć wydawałoby się, że medycyna jest na tyle zaawansowana, że potrafi uratować każde życie, to nie zawsze tak jest. Czasem przegrywamy. Jednak w tym wypadku trafiliśmy na prawdziwego twardziela. Legion dzielnie znosił wszystkie zabiegi i szybko wracał do zdrowia. Jego wola życia jest nie do pokonania. Niestety z walki pozostała mu pamiątka – ma blizny na oczach, które spowodowały pogorszenie wzroku. On nic sobie jednak z tego nie robi. Jest pierwszy do zabawy z rodzeństwem, silny, energiczny, chętnie urządza sparingi z bratem, uwielbia swoją spokojną siostrzyczkę. Apetyt mu dopisuje, jak to po całym dniu walk, utarczek, zdobywania piłeczek i odbijania drapaka z łap przeciwnika. A gdy sobie podje, lubi sobie pospać. Sen też ma twardy, ale na szczęście nie chrapie. I taki właśnie waleczny maluch rozgląda się teraz za terytorium do podbicia, dlatego szukamy mu domu – „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem oraz odpowiedzialnym ludzkim dowództwem, które stanie na straży jego bezpieczeństwa. Legion jest odrobaczony, zaszczepiony, testy Fiv/ Felv ma ujemne. Może dołączyć do kociej kompanii, bo jest przyjazny i towarzyski, a jednocześnie śmiały, więc nie da sobie w kaszę dmuchać.Legion czeka na swojego dowódcę, którego będzie mógł wiernie kochać. Dowiedziesz, że ma na to szanse?

  • lemi.jpg

    Lemi

    Kocurek zdrowy, odrobaczony, zaszczepiony, testy fiv/ felv ujemne
  • lenka1.jpg

    Lenka1

  • lenka2[1].jpg

    Lenka2

  • lenko[17].jpg

    Lenko

    Oj, cienko z tymi ludźmi - mówi Lenko…

    „Bo co to za ludzie, co cię biorą, mówią, że na zawsze, ty się oswajasz, potem przyzwyczajasz, w końcu przywiązujesz, tęsknisz, gdy wychodzą, cieszysz się, gdy wracają. Aż tu nagle…biorą cię jak gdyby nigdy nic, jak byś nie był żywym stworzeniem z uczuciami i oddają. Bo się rozstali… Bo jednak nie jesteś do niczego potrzebny żadnemu z nich…

     

  • leopold.jpg

    Leopold

    Leopold ma dom

    Ma za sobą życie na ulicy, schronisko i ciężki koci katar. Z kupki nieszczęścia, jaką zabraliśmy ze schroniskowej klatki, wyłonił się piękny, spokojny, zrównoważony kot. Leopold ma 4 lata, jest już wykastrowany i zdrowy, a z dawnych, złych czasów zostało mu tylko to, że nie widzi na jedno oko.

  • lewka-i-tygrys.jpg

    Lewka i Tygrys

    Kotki zamieszkały razem we wspaniałym domu, pełnym miłości do zwierząt heart

     

    Przyczajony Tygrys i ukryta Lewka zmartwiałe z przerażenia …zostały znalezione pod balkonem pewnego bloku. Przyczajone i ukryte w najciemniejszym kącie. Dwa maluchy tylko popiskiwały cicho z przerażenia. I to je uratowało.

  • liberiusz.jpg

    Liberiusz

    Przyleperiusz – bo jak raz przylepi się do człowieka to już nie da się odlepić. W dzień najchętniej spędza czas jak papuga na ramieniu, w nocy nie schodzi z łóżka. Oraz w każdy inny możliwy sposób, byleby tylko tkwić w stanie przylepienia. Nic dziwnego – co najmniej połowę swojego krótkiego, 8-miesięcznego życia spędził w schronisku, więc wie, co to samotność.

  • likier[27].jpg

    Likier

    Nasz słodki Likier zamieszkał w cudownym Domu w Siemianowicach Śląskich

     

    Słodki Likier z kropelką goryczy Jak smakuje bezdomność? Głównie głodem i pragnieniem. Czasem odpadkami i brudną wodą. Bezdomność ma gorzki smak. Czuć ją też bólem, gdy z osłabienia wątłe ciałko zaczyna chorować. Krwią, jeśli mały kociak nie zdąży umknąć przed kopniakiem. Tę kropelkę goryczy widać w słodkim Likierku – w jego oczku została blizna po złych czasach, kiedy był słaby i chory. Koci katar już zaczynał niszczyć jego gałki oczne, gdy trafił do fundacji Ja Pacze Sercem i tu zdążyliśmy przeciwdziałać dalszemu rozwojowi choroby.

  • lila.jpg

    Lila

    Lila to cudownie delikatna koteczka, uwielbiająca człowieka. Kocha spać na kolankach lub przytulona do opiekuna. Jest spokojną koteczką, choć baaaardzo lubi poszaleć za kulką zrobioną z folii aluminiowej czy pogonić sznurek :) Ogromny deficyt miłości i zainteresowania człowieka koteczką sprawił, że Lileńka bardzo mocno lgnie do swojego opiekuna, ale nie jest w tym natarczywa ;)

  • lilka[10].jpg

    Lilka

    Młoda koteczka jednooczka. Zamieszkała w Poznaniu.

  • limpopo.jpg

    Limpopo

    Limpopo znalazła SWÓJ dom!!!

    Nie mogę, Limpopo na mnie leży … 

    To jest moment. Gdy Limpopo wyczuje okazję – zobaczy wolne kolana, plecy albo brzuch – jest tam natychmiast! Leży, wtula się mruczy i tylko przymyka oczy z rozkoszy  I może tak godzinami. Co za błogość. Nareszcie…

     

  • loczek.jpg

    Loczek

    Loczek to kociak, który został znaleziony na stercie kompostu. Miał wtedy 2 lub 3 tygodnie. Leżał tam już ledwie żywy, resztką sił ogrzewając swoją słabszą siostrzyczkę. Maleństwa były wyziębione, wychudzone, zupełnie wyczerpane. Miały silną infekcję. Z powodu chorych oczu trafiły do fundacji Ja Pacze Sercem. Niestety, mimo naszych starań na uratowanie ich wzroku było już za późno. Ponieważ kociak miał brudem zlepione włoski na małej główce, dlatego dostał imię Loczek. Antybiotyki, witaminy i probiotyki przyniosły skutek – udało się uratować mu życie, zaczął przybierać na wadze. Loczek rósł szybko, dzięki czemu mógł przejść operację oczyszczenia oczodołów. Była ona konieczna, bo nieoczyszczone oczodoły powodują stan zapalny i ból. Teraz maluch ma już najgorsze za sobą. Rośnie z niego przesympatyczny kocur. Nie szczędzi czułości ludziom, swoją miłość wyraża często i z wielkim zaangażowaniem. Ach, jak wspaniale jest wracać z pracy do domu i być codziennie witanym pocałunkami, uściskami, radosnym przytulaniem się - a tak jest właśnie z Loczkiem! Kotek po tym, jak stracił mamę w wieku zaledwie 2-3 tygodni, ma wielką potrzebę bycia kochanym, bardzo potrzebuje miłości Swojego Człowieka. Jest świetnym towarzyszem codziennych czynności, wszystko go interesuje, lubi nasłuchiwać, co się dzieje dookoła. Wszędzie go pełno. W zabawach z człowiekiem i innymi kotami jest wulkanem energii. Jego ulubionymi zabawkami są piszczące myszki na wędce i szeleszczące piłeczki. Loczek lubi towarzystwo innych kotów, sam chętnie inicjuje zabawy i radosne gonitwy. Ale i tak absolutnym numerem jeden w jego kalendarzu jest przytulanie się do człowieka. Brak wzroku w niczym mu nie przeszkadza, rekompensuje go sobie innymi zmysłami. W tej chwili nic mu nie dolega. Jest zdrowym, pełnym życia 4-miesięcznym kociakiem. Ma doskonały apetyt, pięknie przybiera na wadze. Testy Fiv/Felv ma ujemne. Loczek został już też odrobaczony i zaszczepiony. Szukamy mu więc wymarzonego człowieka, którego będzie kochać i który podaruje mu bezpieczny dom - „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem.
    Tu nam włosy wyrosną, jeśli nie zakochasz się w Loczku! Zadzwoń do nas i daj mu wyczesany dom.
    500383928
    japaczesercem@gmail.com

  • lori.jpg

    Lori

    Lori zamieszkał na zawsze w swoim domu tymczasowym, bo jego opiekunowie z DT tak mocno go pokochali!

  • lottie.jpg

    Lottie

    Co dla Lotti jest cenniejsze niz największa wygrana w lotka?

    Co dla malutkiego zagubionego na ulicy kociaka jest cenniejsze niż bezpieczeństwo? Jaką wartość może mieć miseczka jedzenia? Ile cierpienia kosztuje ból? To wszystko wie Lottie. Urodziła się na ulicy, szybko straciła matkę i poznała czym jest głód i poczucie zagrożenia. To obniżyło odporność. Na chorobę nie trzeba było długo czekać, dla wirusa kociego kataru taki osłabiony organizm to prawdziwy szczęśliwy traf. Kruszynka zaczęła łzawić i kichać, potem w oczkach pojawiła się ropa, i ból. Ból zwiększał się w miarę, jak oczy, szczególnie jedno z nich, obejmował stan zapalny. Wycieńczone maleństwo trafiło pod opiekę fantastycznych ludzi, dla których dobro maleństwa było najważniejsze. Mimo to, że nie szczędzili on wysiłków, by uratować jej wzrok, to jedno oczko przegrało z chorobą. Było już tak zniszczone, że trzeba było resztki tego, co zostało wyczyścić. Z racji braku jednego oczka Lottie trafiła pod opiekę funadcji Ja Pacze Sercem. Na szczęście drugie oczko widzi doskonale. 
    Lottie ma najgorsze już za sobą, jest zupełnie zdrowa i samodzielna. Została odrobaczona, zaszczepiona. Nareszcie może być wesołą, beztroską koteńką. Najlepiej w domu „niewychodzącym” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Z kocią rodziną, z którą będzie mogła się bawić. I z ludźmi,których będzie mogła kochać.
    Domyślasz się już na pewno, co jest dla Lottie najcenniejsze na świecie? Cenniejsze nawet niż najwyższa wygrana w lotka? 
    Podziel się z Lottie tym, co masz najcenniejsze – podaruj jej dom! Zadzwoń pod szczęśliwy numerek:

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

  • lou.jpg

    Lou

    Kotek w  trakcie leczenia

  • loius.jpg

    Louis

    Louis Vonsttąd!

    Małe, chore kocięta nie należą do ekskluzywnego świata eleganckich, pięknych ludzi. sorry, ale fatalnie wyglądają na insta i Fb. Mogą więc siedzieć na środku drogi i głośno miauczeć, a i tak są niezauważane. Oczy przechodniów nie widzą ich mizernego ciałka, a uszy nie słyszą rozpaczliwego płaczu. Tak też było z Louisem. Siedział na samym środku alejki i płakał najgłośniej jak tylko mógł. Głodny, z potwornym zapaleniem ucha i oka, które musiało powodować straszny ból. Z nieproszonymi gośćmi w brzuchu i na skórze. Opuszczony i zagubiony. Wyziębiony, mimo to, że był to ciepły letni poranek. Istna bieda z nędzą. I fortuna potrzebna, żeby to małe nieszczęście doprowadzić do zdrowia. Stanowczo nie pasował mały Loius do Vuittona. Wszystkim bardziej pasowało go przegonić – won stąd! – to słyszą takie nieszczęsne stworzenia najczęściej. Najczęściej, ale nie tego poranka. Tym razem, gdy cierpienie było już tak straszne, że tylko usiąść i płakać, na malucha trafił wolontariusz fundacji Ja Pacze Sercem. Od tamtego poranka minęło parę tygodni, Louis przeszedł leczenie zapalenia ucha i kociego kataru, odrobaczanie, szczepienia i testy FIV/FELV, które wyszły ujemnie. Teraz jest już zdrowy, odkarmiony i wygłaskany. Ma piękne oczy, bo tym razem pomoc przyszła w odpowiednim momencie i udało się je wyleczyć. Ma też zachwycający rozmruczany i rozmiziany charakter. Jedyne czego jeszcze nie ma to własny dom na zawsze. Dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, a w nim dobry człowiek, a może i inne zwierzęta – tego szukamy dla 4-miesięcznego Louiska. Czy do Twojego charakteru pasuje przygarnięcie kociaka w potrzebie? Zadzwoń!

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

  • lovia[7].jpg

    Lovia

    Lovia ma domek.
  • Lucjan

    Czarny Lucjan  :)
     

  • lucy[3].jpg

    Lucy

  • ludmilka-(nie)zwykla-kotka[6].jpg

    Ludmiłka

    Ludmiłka – (nie)zwykła kotka

     

    Ludmiła jest piękną, dorosłą kotką o urokliwym umaszczeniu. Jak na kocicę przystało, potrafi zachowywać się jak dama na salonach, ale też pokazać pazurki przy zabawie wędką, którą uwielbia ponad wszystko. Jest pogodna, towarzyska – zarówno w stosunku do ludzi, jak i innych zwierząt. Lubi jeść, bezbłędnie korzysta z kuwetki, uwielbia się bawić i, oczywiście, wypoczywać. Jednak nie jest zwykłą kotką...

  • lulus[4].jpg

    Luluś

  • lusia.jpeg

    Lusia

    LUSIA MALUSIA

    Miała umrzeć tej zimy. Maleńka, chora, zagłodzona, trzesąca się z wyziebienia, błagajaca o pomoc koteńka pojawiła się na ogródkach działkowych. Nie mogliśmy zostawić jej bez pomocy i tak została podopieczną fundacji. Pierwsze dni Lusia wyglądała jak obraz nędzy i rozpaczy. Można było policzyć każdą kosteczkę na jej chudziutkim ciałku. Ledwo trzymała się na nożkach ale łepek nadstawiała do pieszczot, tak bardzo potrzebowała miłości. Podczas wizyty u weterynarza jej wiek określono na ok 7 lat , może troszkę mniej. Stan bardzo zły: ogólne wycieńczenie, koci katar, brak zębów, futro w okropnym stanie, oczka do leczenia, a to wszystko efekt bezdomności i głodowania. Koteczka dostala antybiotyk, leki wzmacniające i kropelki do oczu. Pobrano krew do badania i na szczęście wyniki były obiecujące. Trzy tygodnie trwało aby panienka wróciła do życia, nabrała sił i można ją było poddać zabiegowi sterylizacji, który uratował jej życie gdyż koteńce rozpadały się narządy rodne i na pewno nie przeżyła by kolejnej ciąży i porodu... zabiły by ją jej własne, nienarodzone dzieci . Teraz to zdrowa, dojrzała kotka. Cieszy się życiem, potrafi brykac jak nastolatka. Ładnie przybrała na wadze ale i tak jest drobniutka, będzie już taka na zawsze. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko swojego domku, pełnego bezinteresownej miłości. Lusia jest miziakiem, kocha pieszczoty choć nigdy nie jest nachalna. Uwielbia wylegiwać się w łóżku, którego wcześniej nie znała. Lubi psa i spokojne koty , dominatorow bardzo się boi.. Jest zaszczepiona, zaczipowana, testy fiv/ felv ujemne. Poszukujemy bezpiecznego, niewychodzacego domu z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Może żyć jako jedynaczka lub z innym bardzo spokojnym niedominującym kotem.

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

  • luszyn.jpg

    Luszyn

     

    MIZIAK LUSZYN NAJTWARDSZE SERCE ROZKRUSZY

     Zwykły, szary, bury kot z przekrzywioną główką, a jednak mocno chwyta za serce ! Pod naszą opiekę trafił ze Schroniska, a skąd tam się znalazł nie wie nikt. Na pewno nie był kochany i chciany skoro trafił za karty . W schroniskowej klatce czekał na swojego człowieka wycofany i niezauważany, bo nikt nie chciał kota z " defektem " czyli z przekrzywioną główką i z nieco „popsutym” oczkiem. Gdy zamieszkał w domu tymczasowym, pod troskliwą opieką, wreszcie pokazał jak bardzo kocha życie. Jak bardzo kocha inne koty, a przede wszystkim ludzi!!!!!!!!!!!! To niesamowity pieszczoch i przytulak . Potrzebuje dużo uwagi, uwielbia zabawy, szczególnie gonitwy za wędką. Energia wręcz rozpiera tego kawalera! Gdy kończy szaleństwa natychmiast szuka opiekunów by móc się rzucic w ich objęcia . Przechylona główka Luszyna to efekt przebytego zespołu przedsionkowego. Na szczęście w żaden sposób nie przeszkadza mu w codziennym funkcjonowaniu i nie sprawia bólu, bo Luszyn jest już zdrowy. Konsultacja okulistyczna wykazała, że kocio na szczęście widzi, ale cierpi na " zespół suchego oka ", który zostanie z nim do śmierci. Nie jest to jednak nic groźnego, wystarczy raz dziennie zakropić oczka "sztuczna łzą", aby poprawić komfort jego życia. Oczka samodzielnie nie produkują odpowiedniej ilości łez, by mogły prawidłowo nawilżyć gałkę oczną . Luszyn ma obecnie około roku. Jest wesoły, towarzyski kochający ludzi i wszystkie inne żywe istoty!!! Sypia wyłącznie w łóżeczku ;) To prawdziwy rozkoszniak, pomimo całego ogromu smutków, które zdążyły go dotknąc w tak krótkim przecież życiu. Kocurro jest wykastrowany, zaszczepiony, testy FIV/ FeLV ma ujemne. Bezbłędnie korzysta z kuwety. Szukamy dla niego odpowiedzialnego domu z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Życie dotkliwe go doswiadczyło przez porzucenie i choroby ale teraz czas tylko na szczęśliwe chwile w swoim domu. Może Luszyn poruszył właśnie Twoje serce i sprawił, że zechcesz otoczyć go miłością i opieką? On bardzo na to czeka.

  • maciej[7].png

    Maciej

    Maciej ma Dom :)

  • magia.jpg

    Magia

    Pewnie nikt nie uwierzy, że taka śliczna, zdrowa, zadbana koteczka ledwie uszła z życiem. Kiedy była jeszcze w brzuchu mamy, ta została wyrzucona z domu. Bo ciężarna. Bo się sama nie wysterylizowała. Bo skoro była kotką domową, na pewno doskonale poradzi sobie na wolności, z małymi.

    Na kotkę jednak nie rzucono klątwy, tylko dobry czar - mamę z czterema kociętami znaleziono na działce i od tego czasu jest bezpieczna – trafiła do naszego domu tymczasowego i tam mogła spokojnie dalej karmić i dbać o swoje dzieci. Wszystkie są więc dobrze odżywione i dzięki temu to okazy zdrowia!

  • majeranek.jpg

    Majeranek

    Ma swój domek.

  • makossa.jpg

    Makossa

    Makossa ma domek :)
  • maksymilian[2].jpg

    Maksymilian

    Maksio kocha ludzi i koty. Wkrótce będzie mógł zamienić dom tymczasowy na swój dom i swoją rodzinę, taką na zawsze, na dobre i na złe.

  • malik[6].jpg

    Malik

    Malik zamieszkał w swoim domku.

  • malinka[5].jpg

    Malinka

  • Pianka

    Malinka i Pianka

    Kotki ślicznotki czyli Pianka Emotikon heart i Malinka Emotikon heart mają Dom :)

  • maluszek[2].jpg

    Maluszek

  • mango.png

    Mango

    Jednooki Mango - kiedyś był dom, koci przyjaciel…

  • mango[17].jpg

    Mango

    Mango zamieszkał w Warszawie z naszym Tolem, a obecnie Aresem, którego wyadoptowaliśmy 4 lata temu. Jego towarzyszka odeszła, a Toluś został samotny. W tej sytuacji Pan Piotr postanowił, że powiększy rodzinę o kolejnego Japaczka!!!

  • maniek[1].jpg

    Maniek

    Maniek jest bardzo żywiołowy, aktywny i lubi szaleć. Dużo się bawi. Lubi się z kotami. Człowiekowi ufa. Sypia obok tymczasowej opiekunki na kołdrze heart

    Wkrótce będziemy szukać dla niego domu.

     

  • manila.jpg

    Manila

    Ponieważ urodziła się jako nikomu niepotrzebny dachowiec, od początku jej życie miało bardzo gorzki smak. Kocia matka porzuciła ją, razem z rodzeństwem, kiedy maluchy miały niecałe 3 tygodnie. Gdy zostały znalezione, jedno już nie żyło. Manila czekała na swoją kolej wtulona w braciszka. Tak głodne maleństwa próbowały ratować się przed chłodem. Głodne, wycieńczone, wychłodzone i chore na koci katar trafiły do fundacji Ja Pacze Sercem. Nasza wolontariuszka stawała na głowie, żeby maluchy przeżyły – karmiła strzykawką, masowała mikro brzuszki, dogrzewała, a przy tym jeszcze leczyła chore oczka. dzięki jej wysiłkom, Manila z kociego niemowlaka wyrosła na przedszkolaka. Ma teraz 2,5 miesiąca i jest wzorowym uczniem, wymarzonym w każdym kocim przedszkolu - niezwykle inteligentna: pierwsza nauczyła się jeść, pierwsza ogarnęła kuwetę, w sekundę potrafi rozgryźć jak się bawić każdą nową zabawką. Jest najmniejsza spośród całego rodzeństwa, ale nadrabia to sprytem. Kiedy ktoś ją zaczepia, wygrywa zwinnością i umiejętnością znalezienia najlepszych kryjówek. Bardziej niż bójki interesują ją interaktywne zabawki i toczące się piłeczki. Bardzo interesuje ją wszystko, co robi człowiek. Lubi obserwować ludzi, wpatruje się w nich intensywnie i ma wtedy przeurocze, zdziwione spojrzenie. Manila to sam miód i malina – wnosi radość do domu – jest małym, pełnym energii promyczkiem, ciekawym świata, pełnym energii i beztroski. Kocha człowieka. Jest malutką kruszynką i w przyszłości prawdopodobnie również będzie drobniutka. Prawidłowo się rozwija, regularnie przybiera na wadze, jest całkowicie zdrowa: odrobaczona, zaszczepiona, testy Fiv/Felf ma ujemne. Wyróżnia się dużą samodzielnością. Może już więc szukać swojego domu na zawsze. Powinien to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, by Manilka już nigdy nie zaznała gorzkich chwil. Dużo zdrowia i słodyczy Manila Ci życzy. Oczywiście ze sobą na Twoich kolanach!

  • margot.jpg

    Margot

  • marian.jpg

    Marian

  • marley.jpg

    Marley

  • marlon.jpg

    Marlon

    Niewidomy Marlon - historia, od której serce rośnie…

    …a potem pęka. Bo gdy Marlon do nas trafił miał zaledwie 4 tygodnie. Co stało się z jego matką i rodzeństwem, nie wiemy.  Został znaleziony samotny i chory. Już na pierwszy rzut oka było wiadomo, że coś nie tak jest z jego oczami – były ogromne i zaropiałe – i dlatego trafił pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem. Marlon od początku garnął się do człowieka, mruczał, jadł wszystko, co dostał. Zupełnie jakby rozumiał, że tylko w ten sposób przeżyje. No po prostu serce rośnie, jaki mądry maluch!

  • masza.jpg

    Masza

    Malusieńka i drżąca siedziała w dziurze pod wrakiem samochodu... Tylko popiskiwała cichutko na widok człowieka  Taka buro-niewidoczna. Zupełnie jak myszka. Masza  została znaleziona na złomowisku samochodów. Skąd się tam wzięła – nie wiemy i nie chcemy wiedzieć, żeby się nie denerwować i nie tracić cennej energii. Bo odkąd Masza  jest pod naszą opieką, są ważniejsze sprawy niż nerwy. 

  • matt-dostal-szacha-o-smierci.jpeg

    Matt

    Matt dostał szacha od śmierci

    A niewiele brakowało, żeby dostał i mata. Ciemna piwnica, piątka kociąt, z których Matt jest najmniejszy i najsłabszy, do tego z bolącymi oczkami, więc najtrudniej jest mu dostać się do mleka. Kocięta mają dopiero 6 tygodni, a kotka jest już w następnej ciąży. Tak osłabiony kociak sam nie wygrałby tej partii gry. Kiedy urodziłby się następny miot, coraz słabsze maleństwo zaczęłoby głodować, chorować – szach, mat i koniec. Cztery godziny trwało łapanie całej rodzinki w zagraconej piwnicy. Dwójka kociąt z chorymi oczkami trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem dla kotów z upośledzonym wzrokiem. Okazało się, że Matt cierpi z powodu entropium, co oznacza, że powieki zawijają się i boleśnie ocierająo gałkę oczną. To zaś prowadzi do stanu zapalnego, ropienia oczu, bez interwencji lekarza kot z takim defektem odczuwa straszny ból, ślepnie i umiera z wycieńczenia. Ale nie tym razem. Na początku, ponieważ Macik był zbyt malutki na operację, trzeba było zakraplać mu oczy czterema różnymi lekarstwami aż 12 razy dziennie. Nie było to dla niego przyjemne, ale pozwoliło opanować stan zapalny. I ten straszny ból, który maluszek odczuwał właściwie od urodzenia. Następnie można było przeprowadzić korekcję powiek. Operacja powiodła się i Matt widzi doskonale. Uwolnił się też od cierpienia i może być radosnym małym kociakiem, jak każdy inny. I podobnie, jak wszystkie inne malutkie dzieci potrzebuje troski i miłości. I takiego właśnie domu – troskliwego i pełnego miłości – szukamy mu teraz. Powinien to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami o balkonem, by zapewnić mu pełne bezpieczeństwo. Matt jest towarzyski i przyjazny, może więc mieć przyrodnie zwierzęce rodzeństwo – zarówno kocie, jak i psie. Jest już w pełni samodzielny, zdrowy, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ma ujemne. Korzysta z kuwety, nie grymasi przy miseczce, roznosi go radość z życia. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko jednego - swojego człowieka. Twój ruch – podaruj Mattowi dom i daj ostatecznego mata jego złemu losowi.

     

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

  • maurycy[16].jpg

    Maurycy

    Maurycy wygląda jak pluszowy miś – Jego futerko ma piękne odcienie brązowe i kremowe, z lekką domieszką czerni. Kiedy czuje się swobodnie, lubi być głaskany delikatnie po główce, pod bródką, a czasem nawet pozwoli wymasować sobie swój kremowy brzuszek i wyczesać grzbiet. Uwielbia bawić się piórkiem, pięknie korzysta z drapaka, jest też bardzo domyślny i sprytny - zabawki-zagadki z ukrytymi chrupkami to dla Niego pestka! Nie grymasi przy jedzeniu. To niezwykle grzeczny, spokojny i mądry kot :)

  • mala-mi[7].jpg

    Mała Mi

    Mała Mi ma już dom :)

  • malpka.jpg

    Małpka

    Ma DOM! :)

     

  • mefija.jpg

    Mefja

    Koteczka w trakcie leczenia
  • melisa.jpg

    Melisa

    Melisa to kotka, która potrafi ukoić skołatane nerwy – jest wesoła, kocha przytulanki i mizianko na kolankach, przychodzi się przywitać z radością, lubi spać w łóżku i mruczeć człowiekom do snu :)

  • merci.jpg

    Merci

    Merci to trzy miesięczny kociak. Cichy i grzeczny mały burasek, z jednym oczkiem, które jest lekko zmienione i słabiej widzi. Siedział w klatce w schronisku. Między innymi z powodu tego oczka trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. Drugim powodem było to, że nigdy by się stamtąd nie wydostał. Taki mały i niepozorny, w dodatku ze zmienionym, niedowidzącym oczkiem. W schronisku każdy mówi: Merci, nie chcę takiego kociaka. A Merci jest słodki jak czekoladka: kruchutki i delikatny, lubi się bawić z innymi kotami, ale i przytulać do człowieka, w nocy śpi w łóżku ze swoją tymczasową opiekunką, grzecznie zjada wszystko, co znajdzie w miseczce i elegancko korzysta z kuwety. Merci szuka domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Jest zdrowy, odrobaczony, zaszczepiony, testy Fiv/Felv ma ujemne, jedno oczko widzi doskonale, a drugie troszkę słabiej. Gorszy wzrok w jednym oku w ogóle nie przeszkadza mu być towarzyskim, przyjaznym, czułym i kochanym kociakiem. 
    Mrrr, mrrr, mrrr, merrrci – tak Merci podziękuje Ci za dom..

  • mia-i-mika.jpg

    Mia i Mika

    Mia i Mika zamieszkały w Poznaniu - pozostały na zawsze w dotychczasowym Domu Tymczasowym :)

     

  • michalinka-i-michaszek.jpg

    Michalinka i Michaszek

    Michalinka i Michaszek mają dom :)

  • miecio[1].jpg

    Miecio

    Miecio jest w trakcie leczenia.

    Wiemy, że na pewno bardzo, bardzo kocha człowieka, więc szykujcie się domki smiley

  • migotka.png

    Migotka

    Ma Dom!

  • miki[10].jpg

    Miki

  • milka[5].jpg

    Milka

    Nasza kochana Milka znalazła dom ❤️

  • milki.jpg

    Milki

  • milo.jpg

    Milo

    Nie ma rzeczy niemożliwych - Milo jest i będzie kochany, mimo, że nie słyszy, ani nie widzi.

     

  • milusia.jpg

    Milusia

     

    Jednooczka Milusia - kandydatka na Twojego kiciusia

     

    Co się stało z jej oczkiem? Gdy Milusia była jeszcze niczyja miała jeden, może dwa miesiące i mieszkała na wsi, coś musiało wbić jej się w oko. A ponieważ nie było komu jej pomóc, w oczko wdało się zakażenie i wyglądało tak, że lepiej nie mówić. Jak musiało boleć, tego mała kicia nie potrafiła nikomu powiedzieć. W takim bólu i z postępującym zakażeniem nie pożyłaby długo. Długo za to by umierała. Na szczęście znalazł ją ktoś, kto nie mógł patrzeć na to nieszczęście i zamiast po prostu odwrócić wzrok w drugą stronę, postanowił pomóc maleństwu. Dobrze trafiła, bo był to wolontariusz fundacji Ja Pacze Sercem. W swoim domu tymczasowym Milusia przeszła zabieg usunięcia uszkodzonego oczka. Gdy tylko wydobrzała, okazała się bardzo żywym stworzonkiem Cały czas chce się bawić, każdego zaczepi, wszędzie wejdzie i wszystkim się bawi. Jest przy tym zadziorna i odważna. Nieważne czy kot jest dwa czy trzy razy od niej większy - jak Milusia chce go zaczepić to go zaczepi, wytarmosi i koniec. Ludziom ufa coraz bardziej, bo przecież dopiero teraz nas poznaje, do niedawna była bezdomna. Lubi zasypiać na kolanach i głośno mruczeć. Zaczyna rozumieć, że głaskanie jest fajne, ale gdy się wystraszy to potrafi użyć ząbków i pazurków. Nie dziwmy się temu – nie urodziła się w bezpiecznym domu, ale już jako malutkie kocie dziecko musiała być czujna i gotowa do obrony. Teraz Milusia ma 3 miesiące, jest zaszczepiona, testy Fiv/Felv ujemne i jest gotowa, żeby znaleźć swój dom na zawsze. Taki dom powinien być „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem po to, żeby już nigdy musiała się bać i być czujna. Żeby już nigdy nic złego jej się nie stało. Żeby wreszcie mogła być beztroskim kociakiem.
    Czy już Cię kusi, żeby oddać serce Milusi?

  • miodzio.jpg

    Miodzio

    Miodzio rozkochał w sobie tymczasową opiekunkę i znalazł miejsce w jej sercu już na zawsze heartDom tymczasowy zamienił się w jego dom na stałe.

  • mieta.jpg

    Mięta

    Młodziutka koteczka z interwencji, w trakcie leczenia.

  • milka.jpg

    Miłka

    Miłka ma dom :)

  • mocca[8].jpg

    Mocca

    Mocca - słodka, ale charrrrakterna koteczka szuka już domku!

    Malutka Mocca, to kwintesencja takiej właśnie kawy. Jest słodziutka, bo uwielbia głaskanie, przytulanie, ugniatanie łapkami i mruczenie. Ale mocca przecież zawiera też kofeinę! Mocca jest wulkanem energii – biega za piłeczkami, poluje na kocie wędki, skacze po drapakach, kocha bawić się z innymi kotami. Czy to znaczy, że jest kotem idealnym? Tak. Dlaczego więc nie ma domu?

    Koteczka trafiła do schroniska razem z dwójką rodzeństwa. Mocca, Tofik i Czoko chorowały na koci katar, a najbardziej ucierpiały ich oczka, dlatego też trafiły pod naszą opiekę. Na szczęście wszystkie oczka udało się uratować! Mocca widzi!!!

  • mopsik.jpg

    Mopsik

    Mopsik vel Klopsik to najcudowniejszy pieszczoch wśród kotopsów :) Cieszy Go cały świat, który podziwiać może od niedawna dzięki operacji powiek, która umożliwiła otwieranie oczu bez bólu. Oczka są zdrowe, wymagają tylko codziennego nawilżania kropelkami. Mops to zdrowy, czteroletni kocurek, który budową bardziej przypomina mopsa niż kotka :) Jego apetyt jest nieokiełznany, o czym lojalnie uprzedzamy :)

  • morelka[13].jpg

    Morelka

    Morelka zamieszkała w swoim domku!

    Rude maleństwo z rudery

    Ruda Morelka na zawsze pozostanie maleństwem – ma około roku, a wygląda na 4 miesiące. Och, jakie to urocze! Urocze? Niestety nie Morelka jest taka malutka dlatego, że jej dzieciństwo nie należało do szczęśliwych  Spędziła je w ruderze z człowiekiem, który nie radził sobie z własnym życiem, a co dopiero z jeszcze jednym – i to takim malutkim. Takim małym, że bardzo łatwo było o nim zapomnieć... 

  • moro.jpg

    Moro

     

    Moro – tego smutku nie da się zakamuflować

    Zwykle małe kociaki są urocze i śmieszne. Jenak, gdy patrzysz na Moro, to od razu widzisz jego smutne oczy. To są oczka maleństwa, które poznało świat od smutnej strony. Strach i głód – tak wygląda rzeczywistość kociaka, który nie ma domu. Wszystko może stanowić zagrożenie – ludzie, zwierzęta, samochody. Ale jeszcze bardziej podstępny jest głód, bo osłabia organizm, który nie jest w stanie bronić się przed chorobami, takimi jak koci katar. Koci katar zaś prowadzi do ślepoty, a niewidome zwierze samo na ulicy nie przeżyje. Z powodu chorych oczek, Moro trafił pod opiekę fundacji dla ślepaczków Ja Pacze Sercem. Jego wzrok udało się uratować, ale po złych czasach pozostało mu smutne spojrzenie oraz nad wyraz poważny charakter. Nawet teraz, kiedy Moro jest zdrowy i bezpieczny, pozostał jeszcze ten smutek. A na to jest tylko jedno lekarstwo – miłość człowieka, który otoczy go opieką, da mu dużo czułości i podaruje mu bezpieczny dom - „niewychodzący” z zabezpieczonym balkonem i oknami. Moro ma 1,5 miesiąca, jest odrobaczony, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ma ujemne. Może jeszcze poznać szczęśliwe życie. Wszystko zależy tylko od nas.

    Już kochasz Moro? Nie kamufluj się - podaruj mu szczęśliwy dom.

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

  • moti.jpg

    Moti

    Nasz ukraiński emigrant Moti, rozgląda się za swoim człowiekiem!

  • mysia.jpg

    Mysia

    Mysia to prześliczna, maleńka kotka o srebrzystym umaszczeniu – to widać od razu! Nie widać jednak, że Mysia miała dużo więcej szczęścia niż inne koty. Dlaczego? Bo ma Mamę. Prawdziwą kocią mamę.

    Mama Mysi została wyrzucona z domu zanim Jej dzieci zdążyły się urodzić. Jej „rodzina” pozbyła się ciężarnej kotki, zostawiając Ją na pewną śmierć. Ale Ona nie umarła – znaleźli Ją dobrzy ludzie i uratowali. Mamę i Jej cztery kocięta – cztery żywe srebra!

  • mysza.jpg

    Mysza

  • myszek.jpg

    Myszek

    Niewidomy Myszek myszkuje za swoim człowiekiem.

    Myszek jest sporo większy od myszy, to całkiem spory kot, ale i tak nikt go nie zauważa. Podobnie jak myszy, nikt nie chce go w swoim domu. Sądząc po jego zachowaniu, kiedyś Myszek na pewno miał dom. Kiedy i dlaczego go stracił oraz, jak długo się tuła – tego nie wiemy. Trafił do fundacji Ja Pacze Sercem, dlatego że jest niewidomy. Głównie z tego powodu jest „niewidzialny”. Poza tym niczym się nie wyróżnia, jest trochę nieśmiały i wycofany, przynajmniej na początku znajomości. No i czasy, gdy był słodkim kociaczkiem także już bezpowrotnie minęły. Taka szara myszka z niego. Zwyczajny kot, który nie pragnie niczego innego jak tylko zwyczajnego życia. to znaczy, tego, co dla innych domowych pieszczochów jest zwyczajne – swojego człowieka, swojego małego kawałka przestrzeni, bezpieczeństwa, zwykłej, codziennej rutyny. To, co dla nas jest takie zwykłe, że aż nudne, dla Myszka jest największym marzeniem. Jego dotychczasowe życie to niekończący się cykl: nowe miejsce, strach, poznawanie wszystkiego od nowa, otwieranie się, przywiązywanie do nowych ludzi, a wszystko po to, by to stracić. Każdy kot, człowiek, pies i nawet mała myszka, potrzebuje swojego stada i miejsca w świecie. Myszek nie jest w tym inny. Czy to, że jest dorosły, bury i niewidomy oznacza, że nie zasługuje na to, by znaleźć swoje miejsce w czyimś sercu? My sądzimy, że zasługuje, a Ty? Myszkujemy więc za domem dla Myszka. Powinien to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Myszek ma 7-8 lat, jest odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany, testy FIV/FeLV ma ujemne. Lubi inne koty i psy, ale może być jedynym kotem w domu. Potrafi się sobą zająć, fajnie bawi się sam, samotność nauczyła go tego, by nie domagać się pieszczot nachalnie, jednak uwielbia spać przytulony do człowieka. Jest dojrzałym, zrównoważonym i przyjaznym kotem, który z pokorą przyjmuje swój los. My jednak nie umiemy pogodzić się z jego samotnością.
    Nie siedź jak mysz pod miotłą – odezwij się do nas i daj Myszkowi upragniony dom!
    500383928
    japaczesercem@gmail.com

     

  • nadia.jpg

    Nadia

  • natka[9].jpg

    Natka

    Zamieszkała w swoim domku.

  • nelson[7].jpg

    Nelson

    ADMIRAŁ NELSON CZEKA NA OSTATNI REJS (DO DOMKU!)

    Jednooki admirał Nelson trafił do fundacji " ja pacze sercem " na prośbę kliniki weterynaryjnej w Konstantynowie Łódzkim, gdzie przeszedł operację usunięcia oczka. Miał zostać przeniesiony do schroniska jednak obrał lepszy kurs i trafił do japaczowego domu tymczasowego. Tutaj poczuł się jak ryba w wodzie, natychmiast się zadomowił, zaprzyjaznił z innymi kotkami i piesek mu nie straszny.

  • nina[10].jpg

    Nina

    Nina-skąd ta smutna mina?

    Może stąd, że wie, co to bezdomność? Może stąd, że była chora? Może stąd, że w wyniku choroby straciła jedno oczko? Może stąd, że nie ma mamy? Może stąd, że nikt jej nie chce? Nina ma mnóstwo powodów, żeby mieć smutna minę. Urodziła się na podwórku i jako bezdomne dziecko i szybko padła ofiarą kociego kataru, który atakuje oczy niedożywionych kociąt. Stan zapalny, potem ropa i ból – pomoc przyszła za późno i koteczka wycierpiała swoje, a na dodatek jedno oczko było już tak zniszczone, że trzeba je było amputować. Mimo tego braku, Ninka jest w pełni sprawa i radzi sobie zupełnie tak samo jak kot z dwoma oczkami. Ba! nawet lepiej, bo opiekuje się każdym inny kotem, który wejdzie jej w drogę. Teraz, gdy przebywa w domu tymczasowym fundacji Ja Pacze Sercem, ma towarzystwo dwóch innych kociąt oraz dorosłej kotki. Przytula i myje wszystkie. Gdy dorosła kotka wróciła do domu po sterylizacji, ogrzewała ją własnym małym ciałkiem. W stosunku do ludzi była z początku nieśmiała, ale gdy zrozumiała, że się nią opiekują zaczęła odwdzięczać się przytulaniem i głośnym mruczeniem. Smutną minkę ma Nina coraz rzadziej, coraz częściej zaś zaciekawioną. Bardzo byśmy chcieli, żeby znalazła swoich ludzi i żeby z czasem miała zawsze szczęśliwy wyraz pyszczka. Dlatego teraz szukamy jej domu, który będzie bezpieczny, bo „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Super by było, żeby miała towarzystwo kota, a może nawet więcej kotów, którymi mogłaby się opiekować. Nina ma ok. 4 miesięcy, jest odrobaczona, zaszczepiona, testy FIV/FeLV ma ujemne. 
    Spójrz na tę minkę i uratuj Ninkę – podaruj jej prawdziwy dom!

  • nomada.jpg

    Nomada

    Nomadka wędrowała od drzwi do drzwi...

    …i wszystkie zatrzaskiwały się tuż przed jej nosem. Przez kilka dni koczowała na klatce schodowej. Była zupełnie sama, ale tak strasznie chciała mieć swój dom i rodzinę, że próbowała wchodzić w otwierające się drzwi. Spała na wycieraczkach, czarowała ludzi, mruczała na ich widok, próbowała ocierać się o nogi… I co? I nic. Kto by tam chciał taką zwykłą, bezdomną buraskę. A to 8-tygodniowe dziecko nie pragnie niczego innego, jak tylko tulić się do swojego człowieka. Chce być przytulana cały czas, głośno mruczy, pomiaukuje. „Samotność to taka straszna trwoga” – kto przeżył, to wie, co czuło to maleństwo, kiedy siedziało osamotnione i głodne na klatce schodowej. I jak będzie szczęśliwe, gdy znajdzie swoje ramiona do przytulania. Na Nomadkę trafiła wolontariuszka fundacji Ja Pacze Sercem i choć kicia widzi wspaniale, to została naszą podopieczną. Jest zdrowa, pełna energii i miłości do człowieka, odrobaczona, zaszczepiona. Testy FIV/FeLV ma ujemne. Grzeczna, czysta, wdzięczna za to, że nie tuła się już sama wśród obojętnych ludzi. Nawet zakraplanie chorego ucha było dla niej upragnioną chwilą bliskości. Szukamy dla niej domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, bo zwykły przypadek może sprawić, że kot się zgubi. A nie chcemy żeby Nomadka znowu czuła się opuszczona. Poza tym drugi raz może nie spotkać osoby, która postanowi jej pomóc. Puk, puk – Nomadka czeka pod Twoimi drzwiami. Wpuść ją do siebie.

  • nostalgia.jpg

    Nostalgia

    Nostalgia ma dom! :)Emotikon heart

     
  • nusa.jpg

    Nuša

    Choć w Polsce jest wciąż ogrom zwierząt, które potrzebują pomocy, to nie sposób odmówić ratunku tym zza granicy. Szczególnie, gdy chodzi o zwierzę z Chorwacji. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że to piękny i pogodny kraj, ale tylko dla turystów. Nad zwierzętami wiszą tam ciemne chmury. Są one traktowane jak rzeczy. Schronisk praktycznie nie ma. Są oczywiście ludzie, którym dobro zwierząt leży na sercu, ale jest ich garstka. Ci ludzie wysłali do nas – fundacji Ja Pacze Sercem - desperacką prośbę o przyjęcie ich niedowidzącej podopiecznej. Jak można by było jej nie usłyszeć? W właśnie ten sposób znalazła się u nas Nuša. Nuša ma niecały rok. Dostaliśmy informację, że straciła oko w wypadku. Panie, które ją znalazły nie miały pieniędzy na to, by ją wyleczyć, dlatego zwróciły się do nas. W Polsce kotka przeszła zabieg zamknięcia oka, a przy okazji również sterylizacji. Została odrobaczona i zaszczepiona. Zrobiliśmy jej testy Fiv/Felv, które na szczęście wyszły ujemnie. Na drugie oko widzi doskonale. Nuša jest najsłodszym stworzeniem pod słońcem! Pcha się na kolana, chodzi za człowiekiem krok w krok, przytula się, śpi w łóżku. Równie przyjazna jest w stosunku do innych kotów. Bawi się z kociętami, na zaczepki dorosłych nie reaguje, ma całkowicie ugodowy charakter. Nie grymasi przy jedzeniu, korzysta z kuwety. Jest spokojna i delikatna. Teraz, gdy nasza jednooczka jest już wyleczona, rozglądamy się za domem dla niej. Dla jej bezpieczeństwa powinien być to dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Mimo to, że Nuša pochodzi z kraju, w którym panuje tak chłodny klimat dla zwierząt, to sama wprowadza do domu wiele ciepła. A czy adopcja skrzywdzonego kociego stworzenia jest w Twoim klimacie?

  • odi[7].jpg

    Odi

    Odi ma domek!

  • odyn.jpg

    Odyn

    Ogłoszenie grzecznościowe:

     

    Mimo iż jego gabaryty wskazywałyby, że mamy do czynienia z dorosłym kotem, Odyn - o słusznej wadze 3,7 kg -jest jeszcze kocięciem i ma zaledwie 5 miesięcy. Gdy trafił na leczenie do Poznania, własnie wymieniał mleczne zęby na stałe...

  • ogonek[9].jpg

    Ogonek

    Ogonek zamieszkała razem z Tobisiem

     

    Ogonek zawsze na szarym końcu...

    Co byście zrobili, gdyby malutkiemu kociakowi pod Waszą opieką zmiażdżyło łapkę? Natychmiast zabralibyście go do weterynarza, bo nie moglibyście patrzeć jak cierpi, prawda? Niestety nikogo z nas nie było przy malusieńkim kocim dziecku, kiedy jego łapka została przygnieciona i zmiażdżona. Było pozostawione samemu sobie. Maleństwo przeżyło i wyrosło na drobniutką kotkę ze zniekształconą po wypadku łapką. Już zanim wyrosła, również pozostawiona samej sobie, zaczęła bez kontroli rodzić dzieci. Przytłaczająca większość z nich nie dożyła dorosłości z powodu chorób i wypadków. Kotka zaś ze względu na swoją niepełnosprawność, była wolniejsza od innych kotów, dlatego zawsze była na szarym końcu w kolejce do miski – o ile ta się w ogóle pojawiała.

     
     

  • oli.jpg

    Oli

    Oli zamieszkał w Żorach, u wspaniałej rodziny :)

  • oliwka[4].jpg

    Oliwka

    Oliwka ma dom :)

  • oliwka[10].jpg

    Oliwka

    Oliwka zamieszkała w Warszawie :)

    Kocia mama urodziła kocie dzieci. Dzięki szybkiej reakcji i pomocy Dobrej Duszy, dwojgu z nich udało się uratować wzrok. Niestety, organizm najmniejszej koteczki nie był tak silny – oczka małej Oliwki pękły…  Bardzo możliwe więc, że Oliwka nie zdążyła nauczyć się patrzeć oczami, za to „patrzy” doskonale swoimi uszkami ;) I cudownym serduszkiem, otulonym w przepiękne kocie futerko.

  • orzeszek.jpg

    Orzeszek

    Orzeszek został na zawsze w swoim DT :)

    Jak to możliwe, że miska jest cały czas pełna? Jak to możliwe, że nikt mnie nie przegania? Jak to możliwe, że tu jest tak spokojnie? Jak to możliwe, że mnie głaszczą?... Orzeszek ma niecałe 2 i pół roku, ale wciąż chodzi niepewny siebie, jak gdyby nie mógł się nadziwić temu, co się wokół niego dzieje. Do tej pory całe jego życie to był głód, strach, bezdomność, a na dodatek odrzucenie przez stado z powodu kalectwa. Bo Orzeszek na jedno oko nie widzi, a na drugie widzi słabo. Dlatego był zawsze ostatni do jedzenia, za to pierwszy do bicia.

  • pajaczek[10].jpg

    Pajączek

  • pamela[10].jpg

    Pamela

    Piękna kicia poleca się do adopcji 

  • penelopa.jpg

    Penelopa

    Bo zbyt długo czeka na swój wymarzony dom! Najpierw była bezdomna i to w kraju dla bezdomnych zwierząt nieprzychylnym, bo w Ukrainie. Tam ludzie muszą walczyć o własne przetrwanie, więc trudno im dbać o zwierzęta. Jest tylko niewielkie grono, które na przekór wszystkiemu ratuje te najbardziej potrzebujące stworzenia. To właśnie od nich dotarła do nas prośba o pomoc w zaopiekowaniu się młodą kotką bez oka. Kotka spędziła kilka tygodni w piwnicy, w której jej dobroczyńcy zorganizowali mini schronisko dla kotów. W Ukrainne przeszła operację oka zniszczonego przez koci katar, a gdy my zgodziliśmy się ją przyjąć, przyjechała wiele kilometrów do Polski. Jak więc widać ona nigdy nie miała swojego domu, a bardzo pragnie go mieć. W naszym domu tymczasowym dostała na imię Penelopa, bo to prawdziwa piratka, jak ta odgrywana w Piratach z Karaibów przez Penelopę Cruz. Indywidualistka, odważna, wchodzi wszędzie, gdzie się da i gdzie się nie da, lubi koty, ale woli psy. Lubi głaskanie i mizianki, ale wtedy, kiedy ona tego chce. To nie typ przytulaka, to rozrabiaka! Ulubione zajęcie: rozpędzanie się w salonie, ostry zakręt w korytarzu i wpadanie z hukiem na łóżko. Biega, skacze i szaleje, jak gdyby musiała odrobić te długie tygodnie spędzone w klatce, gdy dochodziła do zdrowia. Teraz, gdy jest już zdrowa, odrobaczona, zaszczepiona, wysterylizowana, testy FIV/FeLV ma ujemne, może rozglądać się swoim jednym oczkiem za prawdziwym domem. Jak zawsze, musi to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. To dlatego, że Penelopa zasłużyła na bezpieczeństwo. Zbyt wiele przeszła i zbyt wiele kilometrów przejechała, żeby z powodu głupiego niedopatrzenia znowu wylądowała sama na ulicy. A poza tym musimy być pewni, że nie zawiedziemy tych niesamowitych ludzi, którzy uratowali ją w Ukrainie. Oni odejmują sobie od ust, żeby nieść pomoc…
    Czujesz, że serce bije szybciej? Nie hamuj się, adoptuj Penelopę galopem!

  • petronelka[2].jpg

    Petronelka

    Petronelka znalazła domek!!!

     

    Leżała w rowie przy ruchliwej ulicy. Nie mogła wstać. Jej główka była nienaturalnie przekrzywiona na bok. W lecznicy okazało się też, że nie widzi – prawie, bo jednym okiem widzi światłocienie. Trudno powiedzieć, co się stało i jak długo tak leżała. Może została potrącona, może wyrzucona z samochodu, może dostała kopniaka, może została przegoniona ze wsi – przecież jest czarna, więc przynosi pecha, może sama się tu zabłąkała. Pewne jest natomiast, że nikt jej nie szukał. I to od dawna, bo jej futerko było rude zamiast czarnego. To znaczy, że od dawna niedojadała i miał poważne niedobory witamin i minerałów w organizmie. Jak długo była samotna i niekochana? Być może od początku swojego nieszczęśliwego życia, bo jest młodziutka, nie ma jeszcze roku.

  • pia.jpg

    Pia

    Jednooka Pia pełna miłości mimo bólu Wszystkie matki świata, niezależnie od gatunku, są takie same – zniosą najgorsze cierpienie dla swoich dzieci. Pia też jest matką. Z powodu chorych oczu, trafiła do nas – fundacji Ja Pacze Sercem - razem z dwójką swoich dzieci, też z chorymi oczkami.

  • pianka[5].jpg

    Pianka

    Pianka już mieszka w SWOIM domku!!!

  • picasso.jpg

    Picasso

    Picasso jest wesołym około dwuletnim kocurkiem. Jego kosmiczne spojrzenie jest wynikiem najprawdopodobniej wady wrodzonej - na jedno oczko widzi bardzo dobrze, natomiast na drugie jak przez zaparowaną szybę. Mimo to oczka nie wymagają żadnego leczenia. Picasso jest bardzo ciekawskim kotem, niektóre dźwięki bywają dla niego straszne, jednak ciekawość bierze górę i zawsze trzeba skontrolować to, co dzieje się w drugim pokoju czy nawet za oknem:) Nie ma dla niego niemożliwego - uwielbia się wspinać, ale także wślizgiwać się pod wszystkie szafy czy łóżka. Wielką przyjemność sprawia mu spanie w pościeli:)

  • pimpus[2].jpg

    Pimpuś

  • pingwinek[10].jpg

    Pingwinek

    PINGWINEK Z KRAINY LODOWATYCH SERC Pingwinek stracił wzrok w jednym oku z powodu urazu mechanicznego. Co może oznaczać to eufemistyczne określenie użyte przez weterynarza? Uderzenia? Kopniak w głowę? Raczej sam nie stanął na grabiach i się nimi nie uderzył w głowę. Przykro o tym myśleć, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że zrobił mu to człowiek. Drugie oczko nie widzi z powodu odklejenia siatkówki – tu przyczyny mogą być różne, w tym również uraz mechaniczny. Jeśli dodamy do tego stan skrajnego zaniedbanie, w jakim kot trafił do schroniska, a także strach przed ludzką ręką, to widzimy, że nie zaznał on zbyt wiele ciepła ze strony naszego gatunku. Ponieważ Pingwinek nie widzi, trafił pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem. Nasza wolontariuszka pokazała mu, że nie wszystkich ludzi trzeba się bać. To nie stało się szybko, ale Pingwinek chyba pierwszy raz poczuł się bezpiecznie. Sporo czasu zajęło również to, żeby wrócił do formy fizycznej. Cierpiał na różne bolesne dolegliwości, których przyczyną musiał być stres, bo liczne badania nie wykazywały zmian organicznych. Teraz Pingwinek jest już zdrowy i gotowy by znaleźć bezpieczny dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Ma ok 5 lat, jest zaszczepiony, wysterylizowany, testy Fiv/Felv ma ujemne. Lata głodu spowodowały, że rzuca się na każde jedzenie. Lubi koty, obawia się psa – być może również z powodu nieprzyjemnych doświadczeń. A gdy już się oswoił z człowiekiem, odkrył, jakie wspaniałe jest głaskanie i przytulanie. Ciepła ludzkich rąk, czułości i bezpieczeństwa – tego szuka Pingwinek, który poznał już Antarktydę ludzkiej obojętności. Pokaż Pingwinkowi, że nie masz serca z lodu!

  • demolka.jpg

    Pippi

    Koteczka w trakcie leczenia

  • pirat[5].jpg

    Pirat

  • piwko[7].jpg

    Piwko

    PIWKO JASNE ,PEŁNE MIŁOŚCI DO CZŁOWIEKA 💚 Kocurek żył na ulicy a dokładnie na ulicy w Łomży. Tak, i wszystko jasne - to stąd wzięło się jego imię. Piwko został uratowany z ulicy, miał zranione oko, dlatego trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. Wiadomo, że kiedyś miał dom, ale został z niego wyrzucony. Za co? Trudno sobie wyobrazić, za co takiego przyjaznego kota wywalono z domu. Może zbyt głośno mruczał? Bo Piwko zaczyna głośno mruczeć już, gdy widzi kogoś pierwszy raz na oczy. O pardon, na jedno oczko - Piwko ma jedno oczko, bo to zranione było nie do uratowania. Niestety to nieprawda, że kot się przystosuje i sobie sam poradzi. Kot udomowiony, od małego wychowany z ludźmi, nie przeżyje na ulicy. Nie potrafi zdobyć jedzenia, ominąć niebezpieczeństw, a przede wszystkim nie potrafi żyć bez człowieka. Właśnie tak jak Piwko. On nie umie żyć bez tulenia, głaskania, miziania, leżenia na kolanach, spania z człowiekiem. Na ulicy stracił oko, a niedługo straciłby życie. Jeśli nie od ran albo z głodu, to na pewno z tęsknoty za ludźmi. Mimo to, że przecież ludzie go porzucili. Bo to że został porzucony jest pewne. Domyślamy się, że jest ofiarą historii jakich wiele: ponieważ ma teraz ok 2 lat, wygląda na to, że gdy malutki kociaczek urósł i przestał być śliczną maskotką dzieci, trafił za drzwi. A Piwko nie jest typem samotnika, nie ma nic z przypisywanej kotom niezależności i upodobania do chodzenia własnymi ścieżkami. On pragnie mieć swojego człowieka. Albo jeszcze lepiej ludzi. A do tego jeszcze mogły by być inne koty. Piwko ma ogromne serce i mnóstwo czułości do dania – wystarczyłoby tego dla całej Łomży. Ale może być i inna miejscowość. I dla Piwka, i dla nas nie liczy się gdzie, ale z kim. Piwko jest zdrowy, zaszczepiony, wykastrowany, testy Fiv/Felv ma ujemne. Z kim więc Piwko spędzi resztę życia w szczęściu i mruczeniu? Może z Tobą

  • pilek[5].jpg

    Piłek

  • plim-i-plum.jpg

    Plim i Plum

    Plim i Plum - zaczarowane rodzeństwo szuka wspaniałego domu! Dlaczego zaczarowane? Ich historia jest smutna. Miały dom i własną miskę, ale ich właściciel posłuchał wróża, który  powiedział, że na koty został rzucony urok... W związku z czym Plim i Plum trafiły do schroniska  Niezawodni wolonatariusze powiadomili Ja Pacze Sercem o niedowidzącym Plimie. W schronisku, gdy kotek był już pakowany do transportera , rozegrał się kolejny dramat. Plim siedział w klatce ze swoją siostrą Plum, która rozpaczliwie wyciągała łapki za swoim bratem. Okazało się, że są niesamowicie zżyci ze sobą. Plim – silnie niedowidzący i Plum - z delikatnymi problemami neurologicznymi (jest zdrowa!) Nie mogliśmy podjąć decyzji o ich rozdzieleniu i tak oboje zostali zabrani do domu tymczasowego.

  • pliszka-charlie[10].jpg

    Pliszka & Charlie

    Pliszka i Charlie zamieszkali we wspólnym domu!

    Pliszka&Charlie – kotka z przeszłością, kociak po przejściach

  • poker.jpg

    Poker

    POKER NIE BLEFOWAŁ, ON UMIERAŁ

    Poker trafił do fundacji Ja Pacze Sercem dla kotów niewidomych i niedowidzących, ponieważ jego oczy były w tak drastycznym stanie, że nie opiszemy tego tutaj. Ból musiał być niewyobrażalny. Nam samym trudno było powstrzymać łzy, a widzieliśmy niejedno. Był malusieńki, wszyscy myśleli, że ma miesiąc, nie więcej. A to jego organizm już nie miał sił by walczyć. Umierał. Postanowiliśmy jednak, że nie spasujemy. Po kilku tygodniach ryzykownej gry, zrobiliśmy porządek z jego oczami. Jedno trzeba było usunąć, drugie udało się uratować – widzi na nie. Wtedy też okazało się, że jest starszy, niż wydawało się weterynarzom. Nie rozwijał się z powodu choroby i cierpienia. Gdy poczuł się lepiej zaczął rosnąć dosłownie w oczach. Teraz wiemy już, że ma ok 4 miesięcy. Wygrał. I cieszy się z życia tak, jak tylko można się cieszyć z najwyższej wygranej. Nigdy nie ma twarzy pokerzysty, zawsze jest wesoły i pełen energii. Widać po nim radość z każdej nowej minuty życia. Nie ukrywa, że kocha ludzi i inne koty. Szaleje, bawi się, skacze po drapaku i wspina na wysokie meble. Domaga się pieszczot, tuli się i mruczy. Jest radosnym kociakiem. Oprócz tego, że został wyleczony, jest też odrobaczony i zaszczepiony, testy FIV/FELV ma ujemne. Na jedno oko widzi doskonale. Wygrał życie, a teraz podbija stawkę – gra va banque o dom. Szukamy mu domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Zagrajmy w otwarte karty – Poker potrzebuje Twojej miłości. Daj mu wygrać.

     

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

  • pola[10].jpg

    Pola

  • pola[12].jpg

    Pola

    Jak Pola wyprowadziła ślepy los w pole

    Jesienny spacer za miasto – z prawej działki, z lewej pola, nagle ona. Malutka szara główka około 10-tygodniowego maleństwa z oczkami pełnymi… już nie łez, a ropy, główka ledwo trzyma się na wątłym jak garść suchej trawy ciałku. Wokół ani żywej duszy. To maleńkie stworzonko zresztą też zaraz odda swoją duszyczkę wiatrowi… Taki już jest los bezdomnych kocich dzieci. Ale nie musi taki być, bo wszystko zależy od nas – ludzi!!! Poznajcie Polę, która ostatnim wysiłkiem zwróciła na siebie uwagę człowieka i wyprowadziła swój ślepy los w pole.

  • zjawiskowa-polli-szuka-swojego-czlowieka[12].jpg

    Polli

    Polli to typ pięknej, długowłosej damy. Któż nie zatraci się w jej hipnotyzującym, zielono-żółtym spojrzeniu i nie zachwyci jej nietypowym umaszczeniem;) Poza urodą kotka ma do zaoferowania przecudowny charakter;)

  • sofia-i-porter-jedno-oko-na-maroko-a-pozostalych-trzech-brak[1].jpg

    Porter

    Porter to kot, które przeżyły wojnę. Przyjechały do nas z Ukrainy i tam przeżyły piekło. Wyszły z niego z życiem, ale okaleczone. Porter stracił wzrok w wyniku silnego urazu, Sofia nie ma jednego oka. Są ze sobą mocno związania, bo jak tu nie być związanym z towarzyszy takiej niedoli?

  • poziomka[4].jpg

    Poziomka

    Niewidoma Poziomka – kotka na poziomie

    Poziomka zawsze potrafi zachować się na poziomie. I tak: na poziomie ramion poddaje się bez reszty i mogłaby nigdy z nich nie wychodzić  , na poziomie kolan – mruczy i się wtula  , na poziomie miseczki je i nie grymasi  , na poziomie kanapy śpi  , na poziomie kuwety – robi wszystko zgodnie z planem  , na poziomie stołu u weterynarza – daje ze sobą zrobić wszystko, co trzeba! Jest naprawdę prześlicznym i przesłodkim stworzeniem. Tak ją opisuje nasza wolontariuszka i to widać gołym okiem. 
    Ale jest też coś, czego nie widać. To przeszłość 

  • pralinka.jpg

    Pralinka

    Pralinka ma dom :)

  • pralinka[8].jpg

    Pralinka

    Pralinka znalazła już domek na zawsze! 

    Pralinka  i jej brat Trufelek  zostały znalezione w centrum Warszawy. Były malutkie - miały po parę tygodni - strasznie chude i chore na koci katar  Całkowicie same. Wychłodzone i ledwo żywe… Ze zniszczonymi przez chorobę oczkami. Z szansami na przeżycie tak malutkimi, jak one same. Jednak w lecznicy, do której trafiły lekarze kierują się sercem – postanowili ratować dwa chucherka bez względu na wszystko !!! Natomiast z powodu chorych oczu, kociaki trafiły pod naszą opiekę. Sporo czasu liczonego podawaniem lekarstw, zakraplaniem małych oczek, zastrzykami, operacją, chuchaniem i dmuchaniem na naszych podopiecznych upłynęło od ich znalezienia. Teraz maluchy mają 4 miesiące i cieszą się życiem! 

  • prymulka[1].jpg

    Prymulka

    Ma DOM!! :)

     

  • przystojniak[18].jpg

    Przystojniak

    Przepraszam, czy tu biją?

    Takie pytanie wydaje się zadawać Przystojniak. To 12-letni kot, który dlatego że mocno niedowidzi, trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. W schronisku zrezygnował z życia, poddał się. Wszyscy myśleli, że to z powodu bardzo chorych zębów. Jednak gdy trafił do domu tymczasowego, zaczął jeść mimo silnego stanu zapalnego dziąseł. Potrzebował po prostu bliskości ludzi. Dosłownie umierał z osamotnienia. A nie miał chyba łatwego życia, bo z jednej strony pragnie dotyku, głaskania i bliskości. Z drugiej zaś, wystarczy szybszy ruch ręką lub nogą, a natychmiast ucieka. Jeśli nauczył się tego kiedyś, gdzieś, w swoim domu, to nie było to najszczęśliwsze miejsce na świecie...

  • ptysia[10].jpg

    Ptysia

    Jedno oczko misi-Ptysi, drugie oczko misi-Ptysi…

    Co z nimi? Nic. Dosłownie - obu nie ma. Zostały amputowane. I bardzo dobrze, bo były chore i bardzo, bardzo bolały!  Ptysia♥ jeszcze dobrze nie przejrzała na oczka, a już zachorowała na koci katar, który zniszczył jej wzrok i spowodował bolesny stan zapalny gałek ocznych. Nie zdążyła obejrzeć świata…

  • ptys[1].jpg

    Ptyś

    Czarne koty mają w sobie coś magicznego. Rozsiewają wokół siebie aurę tajemniczości i dostojności. Taki właśnie jest nasz Ptyś, piękny kot, którego bursztynowe oczy nie pozwolą Ci przejść obok niego obojętnie

  • ptys[20].jpg

    Ptyś

    Jednooczek Ptyś szuka swojej suszarki do prania

    Są szopy pracze, nic więc dziwnego, że jest i kot czuwający nad suszącym się praniem – Ptyś śpi na praniu, wspina się po drążkach, chowa się pod wiszącymi ubraniami, gdy coś go wystraszy. Nie wiemy, skąd zamiłowanie Ptysia do suszarek, bo dzieciństwo spędził na ulicy, a wczesną młodość w schronisku. Był całkiem sam, bez opieki, a ponieważ nikt o niego nie dbał, zachorował i przez to teraz nie widzi na jedno oczko.

  • puma.png

    Puma

    Puma - jak prawdziwa dla prawdziwych ludzi z sercem, ma DOM!

  • paczek[10].jpg

    Pączek

    Kotek przeprowadził się do nowego domu heart

  • plomyk.jpg

    Płomyk

    Choć z początku płochliwy i nieśmiały, ale wystarczy pochuchać, podmuchać, pogłaskać, pokazać, że jest bezpiecznie, a Płomyk wybucha wielkim płomieniem miłości i do ludzi, i do innych zwierząt.  Płomyk ma 10 miesięcy i jest zdrowym rudzielcem. Jest gadułą, uwielbia zabawę i pieszczoty. Jednocześnie cierpliwie znosi wizyty u weterynarza i zabiegi pielęgnacyjne. Nie ma 1 oka i 2 jajek, ale mimo to zupełnie nic mu nie brakuje – jest 100-procentowym przytulaso-miziakiem. Coś zaiskrzyło? Zadzwoń do nas!

  • racuch[21].jpg

    Racuszek

    Nasz Racuszek ma dom

     

    Niedowidzący Racuszek szuka swojego łasucha!

    Racuszka można łyżkami jeść. Z początku nieśmiały i nieufny, ale już po chwili nie wytrzymuje i próbuje się zaprzyjaźnić. Uwielbia ludzi, inne koty i psy, czyli wszystkich, których napotyka na swojej drodze. Dobrze, że został uratowany przed pewną śmiercią na ulicy, gdy o mało co nie wszedł pod jadący samochód. Racuszek nie jest nieuważny albo niemądry, tylko mocno niedowidzący. Samochodu musiał po prostu nie dostrzec. Jedno oko nie widzi, albo rejestruje jedynie światło i cień, a drugie widzi dobrze, ale ma bliznę po owrzodzeniu na wysokości źrenicy, co zawęża jego pole widzenia. Jako kot niedowidzący, Racuszek trafił do fundacji Ja Pacze Sercem i tutaj zakochaliśmy się w nim wszyscy.

  • randy[1].jpg

    Randy

    Cudowny Randy Emotikon heart ma DOM !  Emotikon smil

  • rapidka[4].jpg

    Rapidka

  • rudolf.jpg

    Rudolf

  • rysia.jpg

    Rysia

  • sam[3].jpg

    Sam

  • sangria.jpg

    Sangria

    Ma dom.
  • sansa[8].jpg

    Sansa

    Nasza kochana Sansa znalazła wspaniały dom wraz z Sigi

  • sarenka[7].jpg

    Sarenka

    Więc skąd się tam wzięła? Oto zagadka! Ktoś musiał nie wiedzieć, że koty nie mieszkają w lesie, a gdy się kota w lesie pozostawi, to umrze z pragnienia, głodu albo zagryziony przez inne zwierzęta... A w lesie właśnie została znaleziona młodziutka kotka Sarenka  

  • sasanka[1].jpg

    Sasanka

    Koteczka w trakcie diagnozowania.

  • sasanka[28].jpg

    Sasanka

    Sasanka znalazła SWÓJ domek!!!

    Hop!Sasanka
    Hop! Jest na podłodze. Hop! I jest już na sofie. Oto Sasanka  – 9 tygodni czystej energii. Hop!Sasanka przemieszcza się podskokami mało jej łatki z futerka nie spadną!  Biega za wszystkim, co się porusza. Wariuje z innymi kocimi maluchami. Skacze po drapaku. Chlapie się w misce z wodą 

  • selma.jpg

    Selma

    Ma zaledwie 7 tygodni na malutkim karku, a już wie, co to samotność, bezdomność, schronisko, choroba i straszny głód. Jesteśmy pewni, że głodowała, bo jest drobniutka i teraz, gdy już może, je za dwóch. Dwóch dorosłych mężczyzn. No dobra, prawie.  Ale je dużo, a miska jest  ważnym elementem jej  życia. Mimo tego, co przeszła, jest najweselszą , najodważniejszą i najbardziej śmiałą odkrywczynią  świata – wesolutką szelmą. A co dokładnie przeszła? Selma została znaleziona sama na ulicy. Stamtąd trafiła do schroniska. 

  • semir.jpg

    Semir

  • serafin[5].jpg

    Serafin

    Serafin mieszka w swoim na zawsze domku

     

    Drodzy Paczacze, szukamy kochającego ludzia dla naszego Serafinka , "honorowego Ślepaczka". Trafił do nas pomimo iż nie ma żadnych problemów z oczkami, jednak nie mogliśmy przymknąć oczu na jego bezdomność!!! Zwłaszcza, że o pomoc poprosiła jedna z naszych wolontariuszek

  • sernik[1].jpg

    Sernik

    Sernik – piękny, biały, puchaty kocurek szuka swojego człowieka na zawsze! Jest bardzo łagodny, lubi się przytulać, a Jego futerko jest tak miękkie, że nie sposób się oprzeć! 🙂 Ale to nie tylko pluszowy koci miś – kocha też zabawy, szczególnie w chowanego, może wtedy wykazać się zwinnością i sprytem. Jego charakter jest więc równie godny podziwu, co uroda!

  • shadow-i-pepper.jpg

    Shadow i Pepper

  • sigi[7].jpg

    Sigi

    Nasza kochana Sigi znalazła wspaniały dom wraz z Sansą

  • silver[3].jpg

    Silver

  • simka[10].jpg

    Simka

  • sisi.jpg

    Sisi

    Sisi znalazła swój dom na zawsze!!!!

    Sisi ma kocie łapki, kocie uszy, koci ogon, kocie wszystko. Tylko te kropki na futerku jak biedronka. I może jeszcze, że jest taka leciutka. Bo długo była niedożywiona. I jeszcze, że prawie odleciała do innego świata. Bo parotygodniowy kociak nie miał szans na przeżycie po tym, jak zginęła jego matka. Ale na szczęście los zlitował  się nad małą futrzastą biedronką i Sisi w ostatniej chwili trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem. Przeżyła

  • siska[1].jpg

    Siska

    Koteczka ma dom

  • skrzacik.jpg

    Skrzacik

  • smyk.jpg

    Smyk

    Smyk ma dom :)

     

    Smyk ma rok, jest dosyć drobny i nie wyrośnie na dużego kocura – taką ma urodę. Ale tym małym ciałku kryją się gigantyczne złoża słodyczy. Być może to dlatego, że Smyk poznał bezdomność i samotność w schroniskowej klatce. Teraz korzysta z każdej nadarzającej okazji, żeby być blisko człowieka. Lubi głaskanie - i co dziwne dla kotów - nawet po brzuchu. Kiedy śpi, to tylko przytulony do swojego opiekuna lub do innego kota. Lubi się bawić i jest bardzo towarzyski. Jest grzeczny, łagodny i przyjazny. Po prostu sama słodycz.

  • sofia[4].jpg

    Sofia

  • stajenka.jpg

    Stajenka

    STAJENKA PRZYJĘŁA KOŃSKĄ DAWKĘ BÓLU

     

    Znaleziona została w stajni – stąd jej imię – z potwornie uszkodzonym okiem. Gałka była powiększona i aż wychodziła z oczodołu. Do tego stan zapalny, wysoka gorączka i wycieńczenie. Ogrom cierpienia, jaki w związku z tym musiała znosić, jest dla nas nie do wyobrażenia. Bez pomocy na pewno by umarła, ale przedtem jeszcze długo by się męczyła. Stajenka trafiła na stół operacyjny i chirurg usunął jej bolące oko, które było nie do uratowania. Przed operacją była osowiała i wycofana, ale przyjazna, natomiast po operacji, gdy tylko odzyskała nieco sił, ujawniła całe piękno swojego charakteru. Stajenka jest jednym z najsłodszych kotów, jakie trafiły do fundacji Ja Pacze Sercem. Wesoła, czuła i zgodna. Kocha ludzi, koty i psy. Kocha życie. Kocha cały świat. Mimo to, że świat potraktował ją tak okrutnie…
    Stajenka ma dopiero 1,5 roku. Jest już zupełnie zdrowa. Nie ma oczka, ale ma wielkie serce, które okazuje na każdym kroku. Jest wysterylizowana, zaszczepiona, testy Fiv/Felv ma ujemne. Jest grzeczna, czysta i bardzo towarzyska. Po tym, co przeżyła zasłużyła na ciepło i bezpieczeństwo. Jest spragniona bliskości człowieka i nigdy nie ma dosyć pieszczot. Szukamy dla niej domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. 
    Teraz Stajenka potrzebuje końskiej dawki czułości, żeby zapomnieć to, co przeszła. Jeśli masz ten lek, zadzwoń do nas!

  • stas[9].jpg

    Staś

    Stasiu mieszka we wspaniałym domu

     

    Staś miał też malutką siostrzyczkę Nel. Jednak dla niej pomoc przyszła za późno. Dwa kocięta urodziły się w oborze zakładu mleczarskiego, codziennie widziało je mnóstwo ludzi, ale trafiły na kompletną pustynię empatii i dziką puszczę problemów, żeby im pomóc.  Każdy patrzył i mijał obojętnie. A one głodowały i powoli umierały. Nel nie przeżyła osłabienia i choroby. Niedożywienie spowodowało już tak wielkie spustoszenie, że nie pomogły ani leki, ani, kroplówki, ani podgrzewanie, ani nasze prośby i groźby kierowane do losu… Staś przeżył, choć z trudem, bo musiał spędzić aż dwa tygodnie w szpitaliku kliniki weterynaryjnej. Całkowicie zaropiałe oczy, wychłodzenie, wychudzenie.

  • stefanek[8].jpg

    Stefanek

    Stefan to kot niezwykły.
     
    Na pierwszy rzut oka to misiek i śpioch – typowy kot :)
     
    Jednak pod pięknym, kremowo-beżowo-burym, tygrysim futerkiem kryje się cudowna, mądra i wrażliwa kocia duszyczka o dwóch sercach – jedno serduszko służy do kochania – drugie do patrzenia, bo Stefan, mimo iż posiada parę ogromych, hipnotyzujących oczu – patrzy sercem.
  • stefcia[3].jpg

    Stefania

    Stefania ma domek!

  • cudna-stefka-zywe-srebro-)[1].jpg

    Stefka

    Stefka to około trzymiesięczna przekochana koteczka uratowana z podpoznańskiej wsi, skąd zabraliśmy ją w stanie tak ciężkim, że baliśmy się czy uda się uratować małą. Na szczęście udało się i teraz nasze sreberko to okaz zdrowia!!!

  • stiwilonder.jpg

    Stiwiłonder

    Stiwi rozkochał w sobie pewną rodzinę i nie było odwrotu, zamieszkał w domku i ma się dobrze wink

  • stokrotka[9].jpg

    Stokrotka

    Stokrotka już w swoim domku :)
    Wyrosła w schroniskowej klatce, skąd trafiła do nas – fundacji dla kotów niewidomych i niedowidzących Ja Pacze Sercem. To dlatego, że już jako 10-tygodniowe maleństwo zapadła na zaćmę  To oznacza, że traci wzrok… 

  • susza.jpg

    Suszka

    To może być nawet jeszcze całkiem malutki człowiek, dziecko, byleby przy nim cały czas być. Suszka zresztą też jest jeszcze malutkim dzieckiem, ok. 2-miesięczną kicią, która jest pod opieką fundacji dla niedowidzących i niewidzących kotów Ja Pacze Sercem, choć wzrok ma doskonały. Po prostu wyszła spod samochodu prosto pod nogi naszego najmłodszego 1,5-rocznego wolontariusza naszej fundacji. I od tamtej pory prawie się z nim nie rozstaje. Wcześniej próbowała prosić o pomoc innych przechodniów, ale niestety, spotkała ją wielka posucha – nikt nie chciał sobie robić problemu, biorąc do siebie małego kociaka z ulicy. Suszka jest zupełnie zdrową koteczką. Jedyne, czego pragnie, to własny człowiek. Jest wesołą dziewczynką, która uwielbia bawić się z innym podopiecznym fundacji, Lemurkiem, kocha jeść, ale najbardziej kocha leżeć na poduszce swojego małego „wybawcy” i się do niego przytulać. Patrząc na to, jak bardzo lubi dzieci, możemy podejrzewać, że miała swojego małego opiekuna, ale została porzucona. Szukamy jej domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Może być to dom rodziny z dzieckiem, ale tym razem poważny i odpowiedzialny, a nie taki, jak poprzedni, w którym została potraktowana jak zabawka dla dziecka, którą można wyrzucić, gdy się znudzi. Suszka ma spokojny i zrównoważony charakter. Ma w sobie ocean czułości, który ujawnia się wielkimi przypływami przytulania, miziania i mruczenia. Jest odrobaczona i zaszczepiona, testy Fiv/Felv ma ujemne. 
    Suszka pragnie mieć swojego człowieka, nie daj Suszcze schnąć z tęsknoty za Tobą!

  • syriuszek[12].jpg

    Syriuszek

    Tajemnica Syriusza – kociaka spod najjaśniejszej gwiazdy.

    Choć czarny jak nocne niebo, to na jego widok twarz rozjaśnia uśmiech. Uśmiech nie schodzi nawet wtedy, gdy dowiadujesz się, że nie słyszy i nie widzi na jedno oczko. A nawet wtedy, gdy okazuje się, że ma zaburzenia neurologiczne, które czasem powodują, że w charakterystyczny sposób kiwa głową. W czym tkwi tajemnica Syriusza? Dlaczego kocha się go od pierwszego wejrzenia mimo to, że jest przecież niepełnosprawnym kociakiem? Może dlatego, że niepełnosprawność nie przeszkadza mu być pierwszym kotem pod drzwiami, gdy do jego tymczasowego domu pukają goście? Może za to, że cieszy się na widok każdej żywej istoty, jaką zobaczy na swojej drodze? A może to dlatego, że kocha zabawę, jest zawsze wesoły, pozytywnie nastawiony do świata, ludzi i zwierząt. Może za to, że rozkosznie ćwierka, gdy tylko jest blisko człowieka. Trudno powiedzieć, bo zanim się zorientujesz, to już trzymasz w ramionach rozkosznego Syriuszka i szepczesz w zachwycie: „ty moja gwiazdko z nieba”.

  • szach.jpg

    Szach

    Szach miał w oczach strach

    Kocie dziecko zamknięte wraz z matką i rodzeństwem w brudnej, ciemnej i zagraconej piwnicy. Niedożywiony, osłabiony, chory na koci katar. Wirus zaatakował oczka, które zaczęły ropieć i przestawały widzieć. To naturalne, że taki świat wzbudza strach. I ten strach jest zupełnie usprawiedliwiony, bo gdy bezdomny kociak zachoruje, oznacza to powolną śmierć. Bez wartościowego jedzenia, leków i troskliwej opieki maluch coraz bardziej opada z sił, coraz gorzej się czuje, coraz mniej je. Coraz mniej jest w nim życia. Dlatego właśnie Szach miał w oczach strach. I nawet teraz po tym strachu zostały mu blizny. Zupełnie dosłownie. Maluch trafił do fundacji ja Pacze Sercem i chore oczka udało się uratować, teraz widzą doskonale. Jednak ze strasznej przeszłości w jednym oczku pozostały małe blizny. Delikatnie przesłania je też trzecia powieka. Tego nie da się cofnąć, tak jak nie da się cofnąć czasu i przyjść mu z pomocą wcześniej. Ale można zrobić coś innego – dać mu bezpieczną przyszłość, w której będzie widział tylko to, co dobre. Dlatego szukamy mu bezpiecznego domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, w którym zostanie otoczony miłością dobrych ludzi. Szach ma 4 miesiące, jest jak na dziecko spokojny, choć czasem lubi też psocić. Uwielbia pieszczoty i przytulanie, za które odwdzięcza się mruczeniem i jeszcze większym przytulaniem. Świetnie dogaduje się z innymi kotami i psami. Jest zaszczepiony, zaczipowany, testy FIV/FeLV ma ujemne, korzysta z kuwety, pazurki ostrzy na drapaku.

    Niech Szach ma teraz w oczach miłość. Miłość do Ciebie!

     

  • szafran.jpg

    Szafran

    Kotek w trakcie diagnozowania
  • szapoklak.jpg

    Szapoklak

  • szarlotka[3].jpg

    Szarlotka

    Szarlotka znalazła dom!!!

     

    Paczacze! Popaczcie w te oczy… One nie widzą, ale serduszko tej koteczki jest wpatrzone w człowieka z całych sił!

     

    Szarlotka  jest mięciutka, delikatna, puszysta i słodka. Tak słodka, że nikomu w jej zasięgu się nie upiecze – po prostu będzie musiał ją głaskać, drapać za uchem i nosić na rękach! Mimo to jednak, że taka słodka, jej historia nie ma w sobie ani grama cukru… Jest dietetyczna aż do bólu Bo choć niewątpliwej urody i idealnego charakteru, Szarlotka była kotką bezdomną. Dlaczego? Pewnie dlatego, że jest niewidoma… 

  • szczepan[6].jpg

    Szczepan

    Chcielibyśmy Państwu przedstawić Szczepana. Kotek ma zaledwie 13 tygodni, a już w jego życiu zdarzyło się wiele złego. Urodził się na Ukrainie, gdzie nikt go nie chciał, więc pierwsze tygodnie życia spędził w schronisku. Młodzieniec zachorował na koci katar i jego wzrok był zagrożony. Dzięki wolontariuszom trafił pod skrzydła Grupy Ja Pacze Sercem i teraz przebywa w domu tymczasowym, gdzie leczone są chore oczy .

  • szisza[5].jpg

    Szisza

    Szisza ze śmietnika, czyli jak kończą niechciane kociaki „Zostawmy je tutaj, poradzą sobie” – to musiały być ostatnie słowa ludzi, którzy wyrzucili dwa 3-miesięczne maleństwa na śmietnik. To dzieci, w dodatku z chorymi oczkami. Jak więc miałby sobie poradzić? Jeszcze dzień lub dwa, a poradziłby sobie z nimi brak jedzenia do spółki z pragnieniem. Głodne i wystraszone znalazła na szczęście dobra dusza i zawiadomiła o swym znalezisku nas – fundację Ja Pacze Sercem.

  • sztorm[2].jpg

    Sztorm

    Młodzutka kotka, w trakcie diagnozowania.

  • szymus-i-zlotek[10].jpg

    Szymuś i Złotek

  • slomka[7].jpg

    Słomka

    Wyciągnij rękę po Słomkę, podaruj jej dobry los

    To pewnie dlatego, że jest taka malutka, dobry los jej nie zauważa. Słomka ma ok 7 miesięcy, ale cały czas wygląda jakby miała tylko 3. Jest buraskiem, więc pewnie nie było jej widać zza krat w schroniskowej klatce. Może wtedy za mało się ruszała, żeby ją było dobrze widać. No ale jak się miała bardziej ruszać i zwracać na siebie uwage, kiedy bolało ją oczko. Tak strasznie, że jedyne, co miała siłę zrobić to zwinąć się w kłebuszek i starać się znieść ból. Z powodu tego chorego oczka, kruszyna trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem. Okazało się, że na uratowanie oka jest już za późno i trzeba je usunąć. Jeśli myślicie, że Słomka przeżyła stratę oka, to bardzo mylicie. Wręcz odwrotnie - dzieki temu Słomka odżyła. Teraz ma już dużo siły i ochoty na to, żeby wzywać do siebie dobry los. Biega, skacze, uprawia wspinaczkę. Przytula się, bawi z ludźmi i z innymi kotami, szczególnie z Anakinem – przybranym niewidomym bratem, który mimo braku wzroku, nie ustępuje jej w zabawowych szaleństwach. Teraz naprawdę ją widać. Niestety, cokolwiek by nie robiła dobrego losu jak nie było, tak nie ma - nikt nie chce podarować jej siebie i swojego domu. 

    Słomka, podobnie jak Anakin, jest nosicielką kociej białaczki. To oznacza, że jej towarzystwo jest całkowicie bezpieczne dla ludzi i zwierząt innych niż koty. Zresztą zarażenie innego kota może nastąpić tylko w wyniku walki do krwi lub kopulacji, a Słomka kocha wszystkich, koty też, więc nie wchodzi w żadne konflikty, ale i nie przesadza z miłością, bo jest wysterylizowana. 
    Powinna mieć kocie towarzystwo do zabawy, najlepiej - dla pełnego bezpieczeństwa - drugiego kociaka z białaczką. Ją i jej opiekuna czeka jeszcze wiele lat szczęścia, bo to przesłodkie stworzonko spragnione tulenia i czułości, tylko niech wreszcie zauważy ją dobry los. 
    Szukamy dla niej człowieka z „otwartą” głową, osoby świadomej, że koci nosiciel białaczki to kot jak każdy inny, bo przecież o każdego swojego podopiecznego trzeba tak samo dobrze dbać. Przyszły dom Słomki powinien być „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, poniewać to dziewczynka bardzo ciekawa świata i łatwo mogłaby się zgubić.
    Wybierz malutką Słomkę i wyciągnij ją z bezdomności!

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

     

  • tara.jpg

    Tara

    Ktokolwiek wejdzie jej w drogę zostaje natychmiast staranowany – czołem, uchem, bokiem albo dupką. Nie ma takiej części ciała, którą Tara by się nie przytulała do człowieka. Może to jej urok, a może to czas spędzony w schroniskowej klatce, ale Tara jest stęskniona dotyku i bliskości. Poza tym, co jeszcze warto wiedzieć o Tarze? To ok 5-letnia kotka. Bardzo spokojna, delikatna dla ludzi, także dzieci. Żeby dogadać się z innymi kotami potrzebuje czasu. Nie wybrzydza przy jedzeniu, korzysta z kuwety, jeździ w transporterze. Jest zdrowa, wysterylizowana. 

  • tarantula[5].jpg

    Tarantula

    Tarantula, to królowa przytulania.

    Obecnie jest w trakcie leczenia.

  • tekla[2].jpg

    Tekla

  • temida.jpg

    Temida

  • tens[5].jpg

    Tens

    Tens to niezwykle piękny kocur. Jednak niech nie zmyli Was Jego posągowa uroda - to doskonały towarzysz dla osób, które szukają bratniej kociej duszy - jest łagodny, uwielbia się przytulać, "barankować", spędzać czas z człowiekiem nawet podczas zwykłych, codziennych czynności. Tens jest też idealnym psim przyjacielem – lubi bawić się z psami, przytulać do nich. To kot wyjątkowy, nie tylko z wyglądu, lecz także z charakteru! Jest grzeczny, towarzyski, a do tego uwielbia jeść :)

  • teodor.jpg

    Teodor

  • tessa.jpg

    Tessa

  • timo-i-tymon[4].jpg

    Timo i Tymon

    Timo i Tymon to dwa przeurocze, kochane tygryski, w których nie sposób się nie zakochać!

  • tindrer.jpg

    Tindrer

    KTO POZNA SIE NA TINDERZE?

    Kto nie będzie patrzył tylko na to, że ma jedno oczko, które zarasta trzecią powieką? Dla kogo nie będzie ważne, że jest czarny. Kto nie zwróci uwagi, że nie jest rasowy? Komu nie będzie przeszkadzało to, że jest maleństwem uratowanym z ulicy, które pierwsze swoje dni spędziło w schroniskowej klatce? Kto się pozna na Tinderze i w nim zakocha? A o to akurat jest bardzo łatwo, bo Tinder to dziecko idealne. Lubi koty, kocha ludzi, ładnie je, jeszcze ładniej załatwia się do kuwety. Jak na dziecko jest dzielny i leczenie oczka znosił bardzo dobrze. Odważnie poznaje świat, śmiało ujeżdża odkurzacz automatyczny (tak, tak, ten okrągły, który sam jeździ po podłodze), nie boi się nowości, jest ufny i otwarty. Tinder ma dopiero 1,5 miesiąca i życie zmusiło go do tego, żeby szybciej wydorośleć. Mimo to jest jeszcze maleństwem, które jest spragnione czułości tak, jak małe dziecko. Tinderek jest pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem. Został odrobaczony, zaszczepiony, testy Fiv/Felv ma ujemne. Potrzebuje swojego człowieka do kochania i domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem – żeby już nigdy więcej, przez zwykłą nieuwagę, nie czuł się zagubiony i osierocony. Czujesz, że to może być coś poważnego? Na Tinderze się nie zawiedziesz.

     

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

  • tobi[11].jpg

    Tobi

    Tobiś zamieszkał w Warszawie

     

    Tobi, pluszowy miś.

    Pierwsze miesiące jego życia były prawdziwym koszmarem. Jako małe kocie został oddany do schroniska, potraktowany jak jakiś bezużyteczny nikomu niepotrzebny przedmiot. Spędził tam trzy długie miesiące. Tyle czasu dla małego kotka to wieczność. W czasie gdy powinien się bawić, biegać, szaleć, poznawać uroki kocięciego życia, to był zamknięty w klatce . W związku z tym, że jego oczko nie było w najlepszym stanie trafił do fundacji " Ja pacze sercem". Tutaj został wyleczony i teraz wypatruje swojego wymarzonego domu. Z tych paskudnych wspomnień w sercu Tobiego nie ma prawie nic, tylko fizycznie na jego oczku została maleńka blizna po przebytym urazie, która w żaden sposób nie utrudnia mu widzenia.

  • tofik[1].jpg

    Tofik

    Młodziutki kociak, po operacji entropium, Tofik zamieszkał w kochającym domu w Łodzi :)

  • tokio.jpg

    Tokio

  • tola[1].jpg

    Tola

  • tola-malenstwo.jpg

    Tola - maleństwo

    Mała Tola była już wszędzie. To znaczy wszędzie tam, gdzie maleńka puszysta kuleczka być NIE powinna. Najpierw w kupie starego siana, gdzie leżała bez swojej kociej mamy bezradna razem z innymi kociętami brudna i z ropiejącymi oczami. Ponieważ jedno oko zdążyło już dosłownie wyjść z siebie, trafiła do następnego miejsca, w którym nie powinno jej być, bo powinna być zdrowa – do weterynarza. Tam przeszła bolesne zabiegi, i tak już bolącego oka, którego nie dało się niestety uratować.

  • tosia1.jpg

    Tosia1

  • tosia2.jpg

    Tosia2

  • toska.jpg

    Tośka

    Aż cud, że takie małe tyci-tyci przeżyło. No może nie cud, ale wielkie zaangażowanie wolontariuszy fundacji Ja Pacze Sercem, którzy TyciTośkę wychuchali i wyleczyli, a teraz ją odkarmiają. TyciTośka była najmniejsza i najsłabsza z całego miotu kociąt znalezionych pod Warszawą. Małe ciałko z wielka główką, a w główce wielka ropa zamiast oczu. Jej tyci rozmiar spowodowany jest najprawdopodobniej niedożywieniem we wczesnym etapie rozwoju. Natomiast z powodu kociego kataru jedno oko nie widzi wcale, a drugie tylko trochę.

  • trabant[10].jpg

    Trabant

  • trufelek[6].jpg

    Trufelek

    Trufelek mieszka już w swoim domku!

    Paczacze! Poznajcie dziś brata Pralinki – Trufelka  Choć Trufelek jest niezwykle słodki, to jednak trudno być Trufelkiem …
    Trufelek to – jak imię wskazuje - słodki kociak. Ma 4 miesiące, jest wesoły, uwielbia się bawić i z kotami i z psami, szaleje za piłeczkami i innymi zabawkami, jest nieustraszonym zdobywcą wysokiego drapaka, a także ludzkiego ramienia – bardzo lubi siedzieć na ramieniu jak papuga, być cały czas przytulony do człowieka i dawać mu buzi Podobnie jak papuga lubi pogadać  

  • truskawka[1].jpg

    Truskawka

    Tru-tu-tu-tu-tra-ta-ta! Truskawka swój domek ma!
  • tymianek.jpg

    Tymianek

    Młody kociak, już w swoim domu!

  • uszatka[1].jpg

    Uszatka

    Uszatka starsza koteczka w trakcie leczenia

  • vasco.jpg

    Vasco

    Co odkryje w nas niedowidzący Vasco?

    Odrzucenie? Obojętność? Niechęć? Wrogość? Jak do tej pory poznał tylko to. Zbędny, a do tego z lekko zniekształconymi, niedowidzącymi oczkami 6-tygodniowy maluch, razem z rodzeństwem, został porzucony na terenie działek. W najlepszym razie ludzie przechodzili obok niego obojętnie. Ale dało się też słyszeć niechętne komentarze. Nie wiadomo, czy w końcu nie stałaby im się jakaś krzywda. Ktoś je w końcu przywiózł do weterynarza, ale to miała być droga tylko w jedną stronę… Na szczęście lekarz wiedział, do kogo dzwonić w takiej sytuacji i w ten sposób Vasco trafił pod opiekę fundacji dla niedowidzących i niewidomych kotów Ja Pacze Sercem. Jest już diagnozowany, odrobaczony, zaszczepiony, testy Fiv/Felv ma ujemne i może kontynuować swoje odkrycia. Wiemy już, że widzi średnio, ale widzi i to mu w zupełności wystarcza do szczęśliwego życia. Jest wszędobylski - wszystko musi sam sprawdzić, dotknąć, zobaczyć, powąchać. Podróżuje po mieszkaniu, wciska się w ciemne zakamarki, wspina się na wysokie meble. Gdy się zmęczy zasypia na ramieniu swojego tymczasowego opiekuna, mrucząc głośno i pewnie marząc o nowych lądach. I takiego nowego lądu szukamy mu teraz – domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, zamieszkanego przez ludzi dobrych i sercem patrzących. Co ostatecznie odkryje w nas Vasco? Czy wciąż obojętność, odrzucenie i niechęć? A może nareszcie odnajdzie miłość, czułość i bezpieczeństwo? To zależy tylko od Ciebie.

  • wasyl[6].jpg

    Wasyl

    Wasylek zamieszkał w Katowicach

     

    Nie widzę zła, nie słyszę zła.

    Dla bezdomnego kota, ulica, to zło - głód, choroby, niebezpieczeństwa. Szczególnie dla głuchego niewidomego staruszka, takiego jak 14-letni Wasyl. Wszystko wskazuje, że ktoś się go pozbył, wyrzucając na ulicę, a to jest zło w czystej postaci. Ale Wasyl już nie widzi, ani nie słyszy zła - stracił wzrok i słuch.

    Jest spokojny, cichy i niewymagający. Nie potrzebuje wiele. Tylko domu. Spokojnego, bezpiecznego domu, w którym będzie mógł nareszcie poczuć się bezpiecznie. I człowieka - takiego tylko dla siebie. Wasyl większość dnia śpi, ale gdy się go dotknie, od razu budzi się w nim wielki „przytulas”. Zawsze ma apetyt, korzysta z kuwety. Może być sam albo dzielić dom z innym spokojnym kotem. Cierpi na nadciśnienie tętnicze i musi codziennie przyjmować tabletkę, którą bez problemu zjada.

  • weto.jpg

    Weto

    Śmierć matki, głód i odwodnienie,  osłabienie,  brak opieki - to naprawdę dużo jak na 8-tygodniowego kociaka. Wtedy po raz pierwszy postawił się przeznaczeniu, wygrał i przeżył. Kiedy już trafił pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem, był tak słaby, że nie byliśmy pewni, czy przetrzyma - same kosteczki i cienka skóra. Straszne wyniszczenie organizmu spowodowało nagły kryzys i mały znowu musiał zawalczyć o przeżycie.  Potrzebna była całodobowa opieka i kroplówki. I znowu przeżył.  Dwa razy zawetował wyroki losu i jest z nami – mały, jeszcze chudziutki, ale już pełen życia - burasek.

  • wiesia[4].jpg

    Wiesia

    Za co pokochać Wiesię? Się wie!

    Za to, że jest taka miła, cicha i grzeczna  Za to że jest taka czuła i spragniona bliskości  I za to, że do tej pory miłości nie zaznała...

  • winnie[7].jpg

    Winnie

    Maluszek już w domku.

  • wiosna.jpg

    Wiosna

    Niewidoma buraska, znaleziona w lesie, przerażona, wycieńczona, z anemią… Tak tego roku przywitała nas wiosna. Wszystko przestało kwitnąć, słońce jakoś słabiej świeciło. Stan kotki był bardzo zły, a do tego musiała poddać się operacji usunięcia resztek zniszczonych ząbków. Najpierw karmiliśmy Ją strzykawką, ciesząc się z każdej przełkniętej porcji, tylko po podaniu leków przeciwbólowych. Kroplówki, antybiotyki, suplementacja żelaza… Pomiędzy tymi zabiegami kotka ciągle spała. A potem zdarzył się cud. Kotka wstała i nadstawiła się do głaskania! Jej imię – Wiosna – odzwierciedla Jej historię: po smutnej i ciemnej zimie, niespodziewanie pojawił się pierwszy, wyraźnie jaśniejszy promień słońca, na drzewach pojawiły się pierwsze pąki. I kwitną, jak nasza Wiosna!

  • wisienka.jpg

    Wisienka

    Wiśnia to owoc akcji – sterylizacji na terenie poznańskich działek. Siedziała i kwitła na swoim miejscu zamiast uciekać. A to dlatego, że po prostu nie wiedziała, co się dzieje, bo nie widzi i nie słyszy. Została więc od razu przeflancowana przez dobrych ludzi do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. Na razie trzymamy wisienkę w cieplarnianych warunkach, żeby poczuła się bezpiecznie w nowym miejscu. Nasza działka to koty niewidzące i niedowidzące, ale mamy też doświadczenie z kotami, które nie tylko nie widzą, ale i nie słyszą. Wiemy, że nawet zwierzęta pozbawione tak ważnych zmysłów potrafią rozkwitnąć i cieszyć się życiem. Takie są cuda natury!

  • wojtus[10].jpg

    Wojtuś

  • wrobel.jpg

    Wróbel

    Nasz kochany Wróbelek zamieszkał w Krakowie

     

    Oto nasz nowy, słodki tymczas! Uwielbia pieszczoty, nie przestaje mruczeć i się tulić. Nie potrafi zejść z wysokości typu łóżko, kanapa, długo bada, ale nauczy się wink

    Kotek jest obecnie w trakcie leczenia.

  • wuwu[11].jpg

    Wuwu

    Wuwu wraz z Mango i niewidomym Mieczysławem zostali porzuceni przez "opiekunkę".

  • yashica[1].jpg

    Yashica

    Paczacze Drodzy! Na piątek ostatnia z tróki Zamojszczaków  – Yashica  Szukamy dla tej cudnej dziewczynki najlepszego domku!!!

    Niewidząca Yashnie Panienka Yashica 

     

  • yatima.jpg

    Yatima

  • yori[1].jpg

    Yori

    Yoriś zamieszkał w Warszawie ❤️

     

    New Yori, New Yori! Tak by śpiewali Liza M.i Frank S. gdyby tylko poznali Yoriego. Zakochaliby się w nim i to o nim byłaby znana na cały świat piosenka. Bez dwu zdań. No ale cóż, nie dane im było go poznać, a i my, i Wy – czytający te słowa - też o mało co, a nie zobaczylibyśmy go na oczy. Jeszcze parę dni, może tygodni i zmarłby z głodu i zamęczony chorobami.

    Skrajnie zaniedbany maluch z chorymi oczkami przyjechał do nas spod Zamościa razem ze swoim, równie zaniedbanym, rodzeństwem. Trafił do nas – fundacji Ja Pacze Sercem z powodu chorych oczu. Nasza pomoc przyszła na czas, żeby uratować go przed śmiercią. Niestety mały Yori niedowidzi. To wina kociego kataru – wirusa, który atakuje osłabione kocięta. Na szczęście Yori nic sobie z tego nie robi. 

     
     

  • yuki[4].jpg

    Yuki

    Zamieszkał w Warszawie

     

     

  • zara.jpg

    Zara

  • zen.jpg

    Zen

    Czy pamiętacie niewidomego Zena? Kotek został przez nas zabrany we wrześniu ze schroniska we Wrocławiu i przebywa w domu tymczasowym w Białymstoku. Teraz Zen szuka swojego kochanego Człowieka na stałe. Zen jest 7-letnim wykastrowanym kocurkiem. Jego imię nie jest przypadkowe – Zen jest niezwykle spokojnym koteczkiem.

  • zenek.jpg

    Zenek

     

    Posłuchaj, jak Zenek Miautyniuk śpiewa o odrzuconej miłości

    A dokładniej, to o wyrzuconej miłości. Zenon to kot, który składa się z czystej miłości do człowieka, a mimo to, został wyrzucony z domu. Jak inaczej wyjaśnić nagłe pojawienie się czystego i garnącego się na ręce kota na ulicy? Zenek błąkał się po obcym sobie osiedlu przez kilka dni i strasznie płakał. Gdy został złapany od razu zaczął się łasić i przytulać. I taki jest cały czas – bez przerwy siedziałby na kolanach i się przytulał. Zupełnie jakby prosił, żeby go już więcej nie porzucać. On tak bardzo mocno kocha. I śpiewa o tym – przeciągłe miaaau to prośba o uwagę i czułości. Zenek jest pierwszą gwiazdą na scenie. Domaga się swojej porcji uczuć głośno i wyraźnie. Pozostałe koty to jedynie chórek, na tle którego wybija się głos Zenka. Ale on nie tylko chce być kochany, ale potrafi się dzielić miłością - lubi opiekować się innymi kotami, szczególnie maluchami. Zenek pragnie miłości, ale i potrafi ją dawać. Mimo to, że Zenio widzi doskonale, to jest pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem. Nie dało się po prostu przejść obojętnie obok jego smutnej piosenki o porzuconej miłości. Teraz, kiedy jesteśmy pewni, że Zeniowi nic, poza złamanym sercem, nie dolega, szukamy mu domu. Powinien to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, a nade wszystko dom ludzi, którzy pokochają Zenona. Zenek jest wykastrowany, testy FIV/FELV ma ujemne, został odrobaczony i zaszczepiony.

    Chcesz usłyszeć, jak Zenon śpiewa o spełnionej miłości? Podaruj mu ją!

     

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

  • zenit.jpeg

    Zenit

    Zamieszkał w Dąbrowie Górniczej
  • zezi[1].jpg

    Zezi

    Zezowata piękność ma dom :)

  • zodiak.jpeg

    Zodiak

    Zodiak – wszystkie znaki mówiły, że nie przeżyje Dziecko bez matki nie przeżyje, to oczywiste. Szczególnie, gdy to kocie dziecko, a jego matka jest jedyną istotą na świecie, która o niego dba. I gdy matka nagle zniknie... Zodiak urodził się w czerwcu na terenie ogródków działkowych i - jak nietrudno się domyślić – on, jego rodzeństwo i kotka były bezdomne. Pewnego dnia kotka nie wróciła. Komuś ta kocia rodzinka bardzo przeszkadzała, więc otruł matkę. Doskonały plan – matki nie będzie, to i młode same „znikną”. Powolutku, każdy w swoim czasie, w strachu i samotności. I tak było. I choć wszystkie znaki wskazywały na to, że całe stadko maleństw umrze, jednak dwa przeżyły. To Zodiak i Zenit. 

  • zosia.jpg

    Zosia

    Zosia to maleńka kotka, pochodzenia niemalże szlacheckiego – urodziła się w stajni przy luksusowym hotelu na Mazurach. Na tym jednak kończy się ekskluzywny kontekst tej historii– Jej Mama, Oczko, umierała w cierpieniach na nowotwór oka. Dbała o swoje maleństwa ostatkiem sił, gdy dotarliśmy, pozostało nam już tylko podziękować Jej za poświęcenie i zakończyć cierpienie… Obiecaliśmy, że zajmiemy się Jej dziećmi i zrobimy wszystko, by były bezpieczne, zdrowe i najszczęśliwsze na świecie…

  • zosia-samosia[1].jpg

    Zosia Samosia

    Zosia już zawsze będzie miała pełną miseczkę i pełno miłości - włąśnie na to zasłużyła, ta mała kruszynka.

     

    Kotka z interwencji, w trakcie leczenia.

  • zosiek[5].jpg

    Zosiek

  • zoya.jpg

    Zoya

    Zoyka zamieszkała u swoch Dużych Na Zawsze.

  • zuzia.jpg

    Zuzia

    Ma dom! :)

     

  • zuzia[4].jpg

    Zuzia

    Zuzia znalazła dom na zawsze!!!

    Malutkie nieszczęście ze sklejonymi oczami ... Większość ludzi mijała ją z niechęcią. Taki popsuty, chory kot. Błe! Na szczęście dla Zuzi znalazł się jeden KTOŚ. KTOŚ, kto pochylił się nad nią, zobaczył, że żyje i zaniósł do lekarza. I w ten sposób uratował kocince życie!!! A ze względu na chore oczy, kotka trafiła pod naszą opiekę.

  • zygmunt.jpg

    Zygmunt

    Niedowidzący Zygmunt Emotikon heart nadal czeka w schronisku by ktoś spojrzał na niego sercem... On na pewno zrewanżuje się bezgraniczną miłością!!!
    Kto zabierze Zygmusia do domu?

  • zyzio.jpg

    Zyzio

    Został na zawsze w DT :)

  • zabek.jpg

    Ząbek

    Ząbek znalazł dom.
  • cwirek[10].jpg

    Ćwirek

    Kicio zamieszkał w Krakowie

     

    Ćwirek wyfrunął śmierci z rąk...

    Skąd się tam wziął? Malusieńki 2-miesięczny kociak, sam, w krzakach w polu? W grudniowy, zimny dzień, bez swojej mamy? Bez żadnej opieki. Maleństwo bez żadnych szans na przeżycie. Może to dlatego, że ktoś nie chciał kolejnego kota. Może dlatego, że jest takim zwyczajnym buraskiem? Może dlatego, że miał oczka zaatakowane przez koci katar? Same pytania, za to jedna rzecz pewna – szybko znalazłaby go tam śmierć. Na szczęście maluch jest nie tylko malutki i szarobury jak wróbelek, ale i tak samo energiczny i przedsiębiorczy. Dzięki temu wyleciał śmierci z rąk prosto w ramiona osoby, która tamtędy przechodziła. Ziarenko szczęścia, ziarenko własnej inicjatywy – i tak maluszek, którego ktoś skazał na powolną śmierć, jednak żyje.

  • lazanek.jpg

    Łazanek

    Łazanek pasuje do kapusty, do zupy, do drugiego dania, ale i do prostego jogurtu lub śmietany. Słowem – zje wszystko. Zje i jeszcze miseczkę wyliże. Łazanek dużo je, bo ma dopiero 3 miesiące i rośnie. Ale nie tylko. Łazanek wie też, co to głód. Został znaleziony sam na ulicy, potwornie wychudzony i z chorymi oczami. Ten głód cały czas w nim siedzi i każe jeść. Aż serce ściska, że taki mały, a już tyle wycierpiał. Choroba również odcisnęła na nim swoje piętno – z powodu kociego kataru Łazanek stracił jedno oko. Na szczęści wszystko, co złe jest już za nim.

  • zwirek.jpg

    Żwirek

    Kochani, dzisiaj prezentujemy Wam niewidomego brata Agatki - Żwirka Emotikon heart


    Żwirek ma dom! :)